Ulotka "ZdrovveLove" powinna trafić do kosza

dodane 19.01.2018 10:10

Jan Hlebowicz

Dr. n. med. Piotr Mielcarek, ginekolog z 25-letnim stażem zawodowym, krytycznie ocenia założenia programu edukacji seksualnej w Gdańsku.

Ulotka "ZdrovveLove" powinna trafić do kosza   Jan Hlebowicz /Foto Gość Dr n. med. Piotr Mielcarek, ginekolog z 25-letnim doświadczeniem zawodowym, były adiunkt Kliniki Ginekologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego

Jan Hlebowicz: Przed paroma dniami opinia publiczna mogła zapoznać się z założeniami programu edukacji seksualnej w Gdańsku pt. "ZdrovveLove". W jego ramach powstaje m.in. broszura, która ma przekazywać młodym ludziom informacje na temat seksualności i antykoncepcji. Jakie są Pańskie wrażenia po lekturze?

Dr n. med. Piotr Mielcarek: Przez ponad 20 lat, pracując na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym, zajmowałem się naukowo zagadnieniami z zakresu profilaktyki i ochrony zdrowia. Według mojej oceny, proponowana przez UM w Gdańsku ulotka jest bardzo tendencyjna, słaba pod względem merytorycznym i naukowym. W swojej formie przypomina materiały propagandowe poprzedniego systemu. Wystawia bardzo złe świadectwo jej twórcom i sponsorom. Jako narzędzie edukacji młodzieży i dzieci może być niezwykle szkodliwa, promując ryzykowne zachowania seksualne w okresie rozwojowym.

Jakie zagrożenia ma Pan na myśli?

Wyniki wieloletnich badań naukowych potwierdzają, że promowanie swobodnych zachowań seksualnych w szkołach powoduje zwiększenie częstości przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich. Wyrwanie edukacji seksualnej z kontekstu trwałej relacji małżeńskiej i sprowadzenie jej do techniki stosowania prezerwatywy oraz zapewniania środków antykoncepcyjnych w celu zmniejszenia ryzyka ciąży i zakażeń przenoszonych drogą płciową w świetle rzetelnych badań naukowych jest przeciwskuteczne.

Na jakie konkretnie badania się Pan powołuje?

W roku 2017 opublikowano badania Davida Patona i Liama Wrighta z Uniwersytetu w Sheffield, które wykazały, że w regionach, gdzie wycofano się z liberalnych programów edukacji seksualnej, odnotowano znaczące zmniejszenie przypadków ciąż nieletnich. Z kolei w badaniach naukowych przedstawionych w 2015 roku przez European Society of Human Reproduction and Embryology wykazano również, że swobodny dostęp do środków o potencjalnym działaniu wczesnoporonnym, czyli tak zwanej "pigułki po", nie tylko nie zmniejsza liczby niechcianych ciąż, ale także zachęca nastolatków do podejmowania większego ryzyka, co zwiększa liczbę zakażeń przenoszonych drogą płciową.

Tragiczne skutki edukacji seksualnej możemy obserwować od kilkunastu lat w Wielkiej Brytanii.

W 2009 r. w British Medical Journal opublikowano dane potwierdzające, że nastoletni uczestnicy jednego z najbardziej promowanych w Wielkiej Brytanii liberalnych programów edukacji seksualnej, propagujących prawa seksualne nieletnich i dostęp do antykoncepcji, częściej niż grupa kontrolna zachodzili w nieplanowane ciąże. Liczba ciąż nieplanowanych wśród nieletnich w Wielkiej Brytanii, pomimo nieograniczonej dostępności antykoncepcji hormonalnej, jest najwyższa w Europie.

Jakie treści, które znalazły się w ulotce, uznaje Pan za szczególnie niebezpieczne dla młodych ludzi?

Według ulotki, układ płciowy służy do generowania zmysłowej przyjemności seksualnej (relacje społeczne i prokreacja są wymienione jedynie zdawkowo i instrumentalnie w ramach realizacji własnych "praw seksualnych"). Broszura podaje także, że większość ludzi korzysta z samozaspokojenia, praktykując uzyskiwanie zmysłowej przyjemności seksualnej poprzez masturbację (w domyśle: jeśli tego nie robisz, nie należysz do większości). Kolejna niebezpieczna teza ulotki głosi, że niezależnie od wieku, dzieci mają prawo (a przez takie materiały są również zachęcane) do wczesnej inicjacji seksualnej, swobodnego praktykowania uzyskiwania zmysłowej przyjemności seksualnej i swobodnego poszukiwania "tożsamości płciowej".

Fragment roboczej wersji ulotki   Jan Hlebowicz /Foto Gość Fragment roboczej wersji ulotki Jakich informacji brakuje w ulotce?

Broszura nie zawiera żadnych informacji na temat: znaczenia prokreacji i stałego związku między kobietą i mężczyzną w życiu człowieka i społeczeństwa, naturalnego związku płciowości z trwałą relacją kobiety i mężczyzny i ich płodnością. Pominięty jest udowodniony naukowo związek przyczynowo-skutkowy zbyt wczesnej inicjacji seksualnej i promiskuityzmu z chorobami przenoszonymi drogą płciową i chorobami nowotworowymi (rak szyjki macicy, rak sromu i rak krtani) oraz z nieplanowanym macierzyństwem i zwiększeniem częstości przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich. W ulotce nie pojawia się także informacja, że odpowiedzialny wybór jednego wiernego stałego partnera seksualnego w trwałej relacji małżeńskiej jest najlepszą metodą profilaktyki chorób przenoszonych drogą płciową.

W ulotce nie znajdziemy również jakiegokolwiek odniesienia do zasad antropologii cywilizacji łacińskiej.

W ulotce przygotowanej dla społeczności, w której większość stanowią katolicy, nie umieszczono żadnych informacji przedstawiających pozytywny obraz katolickiej nauki o seksualności, w całej jej pełni i humanizmie. Pominięto informacje, że świadoma abstynencja seksualna do czasu uzyskania dojrzałości jest dobrym rozwiązaniem, a satysfakcjonujący seks może być otwarty na życie. Nie umieszczono informacji, że w ujęciu chrześcijańskim seks jest zarezerwowany wyłącznie dla związków pomiędzy mężczyzną a kobietą nazywanych małżeństwem i warto w tej dziedzinie postępować zgodnie ze swoimi przekonaniami. Zamiast tego popularyzowane są formy współczesnego nieformalnego konkubinatu i związków homoseksualnych.

Ma Pan nadzieję, że władze miasta uwzględnią te uwagi i ostatecznie broszura będzie miała inny charakter?

Ulotka w obecnym kształcie nadaje się tylko do kosza na śmieci. Nie ma charakteru informacyjnego i edukacyjnego, ale propagandowy. Apelujemy więc do prezydenta Pawła Adamowicza, który nieraz podkreślał swoje przywiązanie do tradycyjnych wartości, by zweryfikował swój pogląd i wpłynął na zmianę treści programu edukacji seksualnej. Relatywistyczne podejście do rodzinnego modelu wychowania młodzieży nie przynosi poprawy jakości życia młodych ludzi, może jedynie zwiększyć liczbę ryzykownych zachowań seksualnych wśród nieletnich. Zarówno dzieci, młodzież, jak i wszyscy profesjonaliści potrzebują jasnego kompasu moralnego, aby bezpiecznie poruszać się w tak wrażliwej dziedzinie, jaką są zachowania seksualne człowieka.

Komentarze przedstawicieli władz miasta dot. programu "ZdrovveLove" prezentowaliśmy w poprzednich artykułach TUTAJ i TUTAJ.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| EDUKACJA SEKSUALNA, GDAŃSK, GINEKOLOG

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 18 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 3 Kocór 22.01.2018 11:17
Niezalogowany użytkownik @TomaszL. Ten program to właśnie przełożenie na czasy w których żyjemy.Po to są te zajęcia aby młodzi dlaczego rozwód, powtórne związki czy życie na "kocią łapę" są szkodliwe dla małżeństwa. Nauczyciel i rodzic i dzieci powinni znać także zagrożenia i sposoby przeciwdziałania pornografii. Jak należy umacniać trwałość małżeństwa i rodziny. Program ten który będzie realizowany w klasach ponadpodstawowych będzie poruszał te tematy.
Plusów: 0 TomaszL 21.01.2018 17:34
Niezalogowany użytkownik Adhortacja "Amoris laetitia" 280-286. To tak na dzisiejsze czasy. A to ze rodzice zamiast zajęć szkolnych wolą aby dzieci uczyły się wiedzy podwórkowej, lub traktowały seks jako owoc zakazany czy ulegały demoralizacji wśród "wiedzy z internetu" czy równie "fascynującej" "wiedzy z filmików porno" pokazuje efekty "katolickiego" strachu przed seksem.
Plusów: 1 TomaszL 21.01.2018 17:27
Niezalogowany użytkownik Z całym szacunkiem dla tego opracowania, ale nie ma ono żadnego przełożenia na czasy w których żyjemy czyli na XXIw.
I tak już punkt I.1 stoi w sprzeczności tego co młodzi ludzie doświadczaj w swoich rodzinach, czyli plagi rozwodów, powtórnych związków czy życia na kocią łapę.

A punkt II.6 rodzi pytanie czy nauczyciel i rodzic znają takie zagrożenia. Także te wynikające z gwałtownego rozwoju mediów. I jakie to są sposoby przeciwdziałania pornografii?

I punkt III.12 - chciałoby się napisać kto dziś naprawdę rozumie wartość trwałości małżeństwa dla dobra rodziny ?
Plusów: 4 Kocór 21.01.2018 14:40
Niezalogowany użytkownik Katolicka argumentacja aby wtedy gdy wchodził ten przedmiot do szkół nie posyłania dzieci na te zajęcia był słuszny. Na tych zajęciach tzw.edukatorzy lub nauczyciele biologii przekazywali dzieciom nauczanie o seksie. Było to "wychowanie " do aktywności seksualnej i nie miało nic wspólnego do wychowania do życia w rodzinie chrześcijańskiej. Była to więc demoralizacja na którą nie zgadzał się Kościół i rodzice. Nie było oderwanie części rodziców od rzeczywistości czy strach przed nauczaniem o seksie jak piszesz. Znałem ten problem bo byłem nauczycielem w tych latach.

wszystkie komentarze >