Diakon-pielęgniarz przeprowadzał eutanazję bez zgody pacjentów

dodane 03.02.2018 21:13

RADIO WATYKAŃSKIE |

Praktykowana w Belgii od ponad 15 lat eutanazja doprowadziła do ukształtowania się w tym kraju prawdziwej kultury śmierci.

Diakon-pielęgniarz przeprowadzał eutanazję bez zgody pacjentów   HENRYK PRZONDZIONO / FOTO GOŚĆ

Przenika ona niestety również do Kościoła, o czym świadczy skandaliczna i wciąż nie rozstrzygnięta sprawa tamtejszej prowincji Braci Miłosierdzia, która zgadza się na przeprowadzanie eutanazji w należących do tego zgromadzenia szpitalach psychiatrycznych.

Jeszcze bardziej bulwersujący jest przypadek byłego pielęgniarza i diakona stałego Iva Poppe, który przedwczoraj został skazany na karę 27 lat więzienia za przeprowadzanie eutanazji na chorych, którzy o to nie prosili. Podczas procesu okazało się, że w Belgii jest to praktyka dość powszechna. Tym razem sprawa morderstw wyszła na jaw przy okazji leczenia psychiatrycznego koszmarów, jakie nawiedzały mężczyznę.

Oskarżony o zabójstwo pacjentów Poppe przyznał się do popełnienia kilkunastu z zarzucanych mu czynów; potwierdził również, że pacjenci nie prosili go o skrócenie życia. Większość domniemanych ofiar Poppe’a zmarła na skutek wstrzyknięcia powietrza do żył. Emerytowany pielęgniarz zabił także kilka osób ze swojego najbliższego otoczenia, w tym własną matkę. Podczas śledztwa oskarżony twierdził, że działał „powodowany współczuciem, żeby oszczędzić pacjentom cierpienia fizycznego i psychicznego”, gdyż często byli to ludzie w końcowej fazie życia. W czasie procesu przesłuchiwany był także zwierzchnik diakona Poppe'a, ówczesny metropolita Brugii, kard. Jozef De Kesel, który zadeklarował wolę współpracy z wymiarem sprawiedliwości dla pełnego wyjaśnienia sprawy i jej okoliczności.

Jako świadek w procesie Poppe’a zeznawał również Marc Cosyns, belgijski lekarz i obrońca eutanazji. Powiedział on, że każdego roku w Belgii odbiera się życie około 1000 osobom, które ani o to nie proszą, ani nie wyrażają na to zgody. Eutanazja serwowana nie na życzenie pacjenta lub wbrew jego woli, jest nazywana kryptanazją. Dr Cosyns stwierdził, że niższy personel medyczny dyskretnie skraca życie swoich pacjentów, nie pytając ich o zdanie, ponieważ czuje się do tego zobowiązany. Dr. Cosyns zauważył ponadto, że prawo depenalizujące kryptanazję nie jest potrzebne, ponieważ w jego mniemaniu, chodzi tu o „towarzyszenie” pacjentowi w procesie umierania, a więc działanie dla jego dobra. Jak widać na tym przykładzie belgijska mentalność pro-eutanazyjna wykazuje tendencje rozwoju w kierunku poszrzania cywilizacji śmierci w tym kraju.

«« | « | 1 | » | »»
Przeczytaj komentarze | 7 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 GOSCIWDOMBÓGWDOM 05.02.2018 01:46
Niezalogowany użytkownik ZNAM POLSKO -HOLENDERSKIE STARSZE MAŁŻEŃSTWO, KTÓRE ZAWSZE MIESZKAŁO W HOLANDII, ALE OD JAKIEGOŚ CZASU ROZGLĄDAJĄ SIĘ ZA DZIAŁKĄ W POLSCE. NIE CHCĄ TRAFIĆ DO SZPITALA W HOLANDII, SĄ JUŻ W WIEKU POPRODUKCYJNYM.
Plusów: 2 Ania_ 04.02.2018 10:09
Bardzo bałabym się mieszkać w Belgii. Nigdy nie wiadomo komu i dlaczego przyszłoby do głowy skrócić moje życie.
Plusów: 4 TomaszL 04.02.2018 09:47
Niezalogowany użytkownik Tak wyglądają owoce fałszywego współczucia. I nie jest to problem jedngo postkatolickiego kraju. W Polsce identyczną argumentację słychać ze strony zwolenników aborcji eugenicznej. Tzw. skrócenie cierpienia (i matki i dziecka) powoduje ze w naszym kraju istnieje społeczne przyzwolenie na aborcje.
Używając tego samego fałszywego współczycia i dokałdnei tych samych argumentów co przy aborcji pewnie wielu poparłoby legalizację eutanazji i prawo do zabijania ludzi terminalnie chorych.
Plusów: 2 Siloam 04.02.2018 01:48
Niezalogowany użytkownik To jakis koszmar... W głowie się nie mieści...

wszystkie komentarze >