107,6 FM

O Komunii dla rozwiedzionych

Nie wolno ci mieć żony twego brata. Mk 6,18

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: „Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim”. Inni zaś mówili: „To jest Eliasz”; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, twierdził: „To Jan, którego kazałem ściąć, zmartwychwstał”.

Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.

Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: „Proś mię, o co chcesz, a dam ci”. Nawet jej przysiągł: „Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa”. Ona wyszła i zapytała swą matkę: „O co mam prosić?” Ta odpowiedziała: „O głowę Jana Chrzciciela”.

Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: „Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela”. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce.

Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie. 


W obecnym czasie dużo mówi się o dopuszczeniu osób rozwiedzionych żyjących w powtórnym związku do Komunii św. Próbując jakoś pogodzić taką praktykę z ewidentnym potępieniem tego typu związków w Ewangelii, próbuje się wykazać zmniejszoną odpowiedzialność części tych osób za sytuację, w jakiej się znalazły. Mówiąc krótko, argumentuje się: „Jaka jest wina kogoś, że jego współmałżonek go opuścił? Jak można potem żyć całe życie samotnie?”. Nie ma tu miejsca na szerokie omówienie, jednak spójrzmy, co Jezus mówi o tej sytuacji w Ewangelii: „Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo”. Jezus podaje więc oba przypadki. W pierwszym małżonek sam podejmuje decyzję o rozbiciu małżeństwa, a w drugim osoba opuszczona przez współmałżonka wchodzi w nowy związek. Czyli jest to dokładnie ta sytuacja: „Jaką ona ma winę, że ją mąż opuścił?”. Jezus jednak do obu tych sytuacji odnosi się jednakowo – każda z tych osób „popełnia cudzołóstwo”. Jan Chrzciciel za obronę prawdy o nierozerwalności małżeństwa oddał życie. 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..