107,6 FM

Jezus przyszedł do wszystkich

Doprawdy nie uwierzycie, jeśli nie zobaczycie znaków i cudów.


J 4,43-54 

Jezus wyszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. 

Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. 

Jezus rzekł do niego: „Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie”. 

Powiedział do Niego urzędnik królewski: „Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko”. 

Rzekł do niego Jezus: „Idź, syn twój żyje”. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. 

A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: „Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka”. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: „Syn twój żyje”. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. 

Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei. 


Jezus przyszedł do wszystkich i wszystkim głosił słowo, wyjaśniał pisma, nauczał w przypowieściach i czynił cuda. Wielu szło za Nim, jedni wiedzeni ciekawością, inni zafascynowani nowym, a jeszcze inni dlatego, że dana im została łaska wiary. Iść za Jezusem naprawdę można jednak tylko bez żadnych ograniczeń. Czy umiem być jak ten urzędnik królewski? Czy ufam tak jak on? Przecież świat walił mu się na głowę, bo kiedy umiera dziecko, to jesteśmy w stanie poruszyć niebo i ziemię, żeby je uratować. Urzędnik zobaczył szansę w Jezusie z Nazaretu, o którym wieści dotarły już w jego strony. Dlatego idzie z konkretną prośbą: żeby przyszedł do jego domu i sprawił cud. Piękna jest ta jego determinacja i nieustępliwość. Ale Jezus nie poszedł do urzędnika, nie zadeklarował pomocy, nie odpowiedział. Urzędnik mógł poczuć się zlekceważony, a jednak zawierzył słowom Jezusa, którego widział pierwszy raz w życiu. „Idź, syn twój żyje”. Człowiek ten pozostawił los swego dziecka w Bożych rękach. Wierzył, więc mógł spokojnie odejść do swojego życia, bo teraz mieszkał w nim już Bóg.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..