107,6 FM

Prawa ucznia czy konsumenta?

W Polsce ocena szkolna jest ostateczna. Ale to może się zmienić, bo maturzyści wkroczyli na sądową ścieżkę.

Kinga Jasiewicz z Zakopanego pozwała do sądu Okręgową Komisję Egzaminacyjną. Treść pozwu dotyczy… ochrony dóbr osobistych. Oczywiście nikt maturzystki nie obrażał. Chodzi jej po prostu o zmianę liczby uzyskanych punktów, czyli oceny, która w myśl polskiego prawa jest ostateczna. Ten dogmat próbują również obejść maturzyści z Ostrowca Świętokrzyskiego. Wybrali jednak ambitniejszą drogę, składając skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Prawnicy podsunęli im bowiem poważną lukę w systemie: brak możliwości odwołania się od decyzji Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych. Taki stan prawny wzbudza również sprzeciw Rzecznika Praw Obywatelskich. Ostatnio maturzyści niezadowoleni z uzyskanych ocen właśnie zyskali kolejnego poważnego sojusznika – Najwyższą Izbę Kontroli, która wzięła pod lupę działanie okręgowych komisji. Doszukała się licznych uchybień, ale za jedną z głównych wad został uznany „nieskuteczny mechanizm weryfikowania pracy egzaminatorów”.

Kruczek na fortel

Kinga Jasiewicz jest dziś najsłynniejszą maturzystką w Polsce. Tym, czy jej dobra osobiste faktycznie zostały naruszone, Sąd Okręgowy w Krakowie miał się zająć 17 marca. Na wynik rozprawy z zapartym tchem czekało wielu młodych ludzi, którym – tak jak Kindze – zabrakło punktu, by dostać się na studia, a uważają, iż zostali skrzywdzeni. Do rozprawy jednak na razie nie doszło, bo na pozew, który jest swoistym fortelem, pozwana komisja egzaminacyjna też odpowiedziała kruczkiem prawnym. Prokuratoria Generalna, reprezentująca interes Skarbu Państwa (czyli w tym przypadku OKE), uznała, że tego typu sprawa powinna toczyć się przed NSA, a nie Sądem Okręgowym.

Został więc wystosowany wniosek o oddalenie pozwu. Sąd co prawda wniosek odrzucił, bo uznał, że jest właściwym adresatem pozwu, ale rozpoczęcie rozprawy zostało odsunięte w czasie. Grę na czas zdaje się również prowadzić Trybunał Konstytucyjny. Skarga maturzystów z Ostrowa (którym prace unieważniono za ściąganie) czeka na rozpatrzenie już 4 lata. Choć sprawa wydaje się mało poważna, to zdaniem prawników orzeczenie jej dotyczące może mieć bardzo poważne skutki dla całego systemu edukacyjnego w Polsce. Podobnych argumentów używa rzecznik Prokuratorii Generalnej, uważając, że uwzględnienie pozwu maturzystki z Zakopanego jest poważnym błędem, bo może spowodować lawinę podobnych żądań, a w efekcie kompletny chaos w systemie szkolnym. Chodzi bowiem o zasadę, że do egzaminów nie stosuje się takich samych procedur jak do decyzji administracyjnych.

Błędy bez konsekwencji

Najwyższa Izba Kontroli ma wyraźnie inne zdanie na ten temat. Do działania Centralnej Komisji Egzaminacyjnej i jej okręgowych agend kontrolerzy podeszli tak jak do każdej innej instytucji, skupiając się właśnie na procedurach i błędach. Z opublikowanego w lutym raportu NIK wynika, że pretensje maturzystów są w dużej mierze uzasadnione. – Co czwarta już oceniona praca egzaminacyjna, zweryfikowana na wniosek zdającego, okazała się źle sprawdzona. I to w stopniu wymuszającym zmianę wyniku – mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK. – Co gorsza, błędy egzaminatorów nie skutkowały odwołaniem z komisji – dodaje. W latach 2009–2013 na ponad 40 tys. prac egzaminacyjnych udostępnionych do wglądu zdającym, 10 tys. zostało na ich wniosek ponownie sprawdzonych. W efekcie tego sprawdzania wyniki egzaminu zmieniono w 2,6 tys. przypadków.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama