107,6 FM

Muzułmanom śni się Jezus

O terrorystach mających sny i o duchowej rewolucji na Bliskim Wschodzie mówi pastor Tom Doyle.

Weronika Pomierna: Jak poznałeś pierwszego muzułmanina, który mówił, że przyśnił mu się Jezus?

Tom Doyle: W czasie studium biblijnego w Izraelu. Gdy usłyszałem, że siedzący obok mężczyzna ma na imię Mohammed, zapytałem, czy przeszedł na chrześcijaństwo dlatego, że miał dość islamu. Okazało się, że był praktykującym muzułmaninem, ale pewnej nocy przyśnił mu się Jezus.

Co mu powiedział?

Że bardzo go kocha. Towarzyszyło temu niezwykłe poczucie bezpieczeństwa. Mężczyzna wkrótce został chrześcijaninem. Zafascynowało mnie to. Przez 20 lat byłem pastorem. Do Ziemi Świętej pojechałem w 2001 r. jako turysta. Wiele podróżowałem po Bliskim Wschodzie. Zacząłem spotykać tam muzułmanów, którzy mieli podobne sny. W Iraku, Iranie, Afganistanie, Egipcie, Syrii i Libanie. W Jordanii pomagałem w szpitalu prowadzonym przez Amerykanów. Pewnego dnia przyszła tam kobieta w hidżabie. Pomogliśmy jej dziecku. Następnego ranka czekała przed wejściem do szpitala. „Widziałam Go w nocy” – zawołała do lekarza. „Kogo widziałaś?” – zapytał. „Jezusa! Przyszedł do mnie we śnie! Powiedział, że mnie kocha i że umarł na krzyżu za moje grzechy. Nigdy nie czułam się tak bezpiecznie przy żadnym mężczyźnie!”. Sny powtarzały się przez cały tydzień. Zaczęła czytać Biblię.

Robiła to w ukryciu?

Tak. Pod koniec tygodnia powiedziała nam, że kocha Jezusa. Poprosiła, żebyśmy odmówili z nią modlitwę oddania życia Jezusowi. Obecnie bierze udział w spotkaniach Kościoła podziemnego. Pewnego dnia do kliniki przyszła kobieta, która miała problem z ramieniem. Miała na sobie burkę, która zasłaniała niemal całe ciało. Kiedy upewniła się, że lekarz jest chrześcijaninem, podciągnęła delikatnie rękaw i pokazała wytatuowany na przedramieniu krzyż, dodając: „Kocham Jezusa”. Zaniemówił. Miała niezwykłą radość w oczach!

W Koranie kobiety mają niższą wartość niż mężczyźni. Gdy mówimy im, że Bóg kocha je i że o zmartwychwstaniu najpierw dowiedziały się właśnie kobiety, nie dowierzają. Gdy lekarz spojrzał na jej męża, który stał kilka metrów dalej, mężczyzna pomachał mu i wyszeptał: „Ja też Go kocham”.

Takie odważne manifestowanie wiary musi łączyć się z ryzykiem.

W wielu krajach Bliskiego Wschodu tacy ludzie nigdy nie pójdą na Mszę do oficjalnie działającego kościoła chrześcijańskiego. Ich krewni zabiliby ich. Chrześcijanie spotykają się w domach po kilkanaście osób. Tworzą podziemny Kościół, czytają Biblię, uwielbiają Boga. Gdy rozmawiamy z muzułmanami, jesteśmy z nimi szczerzy. Mówimy im: „Jeśli ktoś dowie się, że zostałeś chrześcijaninem, możesz zostać zabity”. Mimo tego wielu ludzi decyduje się na konwersję.

Dotyczy to również imamów?

Tak. W jednej z moich książek opisuję historię mężczyzny, byłego muzułmanina, który mimo iż wie, że może przypłacić to życiem, mówi innym o Bogu. Pewnej nocy budzi się i uświadamia sobie, że ktoś włamał się do jego domu. Człowiek z bronią w ręku i z zasłoniętą twarzą. Nieznajomy kładzie dłoń na ustach chrześcijanina. Mężczyzna myśli: „Zabije mnie, nawet nie mogę krzyknąć”. Mówi mu: „Chodź ze mną”. Wychodzą z domu. Idą ciemnymi uliczkami. W pewnym momencie napastnik informuje go: „Musimy wejść na samą górę tego starego budynku; ma pięć pięter”. Gdy wchodzą na dach, chrześcijanin słyszy: „Teraz przeskoczymy na dach sąsiedniego budynku. To ponad metr. Ja już to robiłem. Rozpędź się i przeskoczysz”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama