107,6 FM

Bóg nie jest nam nic winien

Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi.


Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:

„Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.

Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: «Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam». Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.

Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: «Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?» Odpowiedzieli mu: «Bo nas nikt nie najął». Rzekł im: «Idźcie i wy do winnicy».

A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: «Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych». Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.

Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: «Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty». Na to odrzekł jednemu z nich: «Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?»

Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi”.


Nasze ziemskie poczucie sprawiedliwości każe gorąco protestować wobec „niesprawiedliwości”, jaką sankcjonuje Jezus w przypowieści o robotnikach najętych do winnicy. Jak to możliwe, aby ci, którzy jedną godzinę pracowali, zostali wynagrodzeni tak samo jak harujący pełną dniówkę? Wodzeni za nos logiką odpłaty wedle jednej, słusznej miary, złym okiem patrzymy na dobroć Boga, który wieczne szczęście pragnie ofiarować także nawróconym w ostatniej chwili grzesznikom. Nie przekonuje nas tłumaczenie, że Bóg ze swoim może uczynić, co zechce, bo sądzimy, że akurat nam należy się od Niego coś więcej. Tymczasem ani Bóg nie jest nam nic winien, ani też nasza ludzka miara sprawiedliwości nijak ma się do tego, co rzeczywiście jest sprawiedliwe w oczach Bożych. Sprawiedliwością Boga rządzi bowiem miłosierdzie. Jeśli tego nie zrozumiemy, pozostaniemy w winnicy tylko najemnikami. Nigdy zaś dziećmi gospodarza.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamów newsletter