107,6 FM

Pytania w drodze

„W drodze pytał uczniów…” Jezus przeprowadza w swojej szkole sprawdzian „wyników nauczania”.

Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: „Za kogo uważają Mnie ludzie?”

Oni Mu odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków”.

On ich zapytał: „A wy za kogo Mnie uważacie?”

Odpowiedział Mu Piotr: „Ty jesteś Mesjaszem”. Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.

I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.

Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”.

Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, ten je zachowa”.


1 Po neutralnym pytaniu o ludzkie opinie pada kwestia najważniejsza: „A wy co mówicie o Mnie?”. Zauważmy, że to pytanie pada, gdy Jezus i uczniowie są w drodze. Czy to tylko nic nieznaczący szczegół? A może jednak podpowiedź, że na naszej drodze wiary takie sprawdzające pytanie musi się pojawiać raz po raz. Zwłaszcza na zakrętach albo wtedy, gdy wybór drogi staje się mniej oczywisty. Po iluś latach małżeństwa, zwłaszcza w momencie kryzysu, pada podobne pytanie małżonka: „Kim jestem dla ciebie?”. Tu nie chodzi tylko o wiedzę, ale o relację, więź, bliskość. „Czy wy Mnie naprawdę poznaliście?” – pyta Pan. Nie da się poznać Go z dystansu, ale tylko będąc w drodze z Nim. Nie da się poznać, nie kochając.

2 Nie jest łatwo zdać ten egzamin. Piotr się o tym przekonał boleśnie. Za jego wyznaniem wiary „Ty jesteś Mesjaszem” kryło się wiele fałszywych wyobrażeń. Piotr nie był jeszcze gotów przyjąć prawdy o krzyżu. Lider apostołów wyobrażał sobie, że Mesjasz zbawi świat jakoś inaczej. Był tak silnie przekonany do swoich wizji, że zaczyna prawić kazanie Temu, którego uznał za Mesjasza. „Wziął Go na bok i zaczął Go upominać…” Widzimy tu obraz nas samych. Przyznajemy Jezusowi rację, ale nie tak do końca. Rościmy sobie prawo do tego, aby Boża wola została uzgodniona z naszymi pomysłami na życie, na szczęście, na miłość, na Kościół, na świat. Wierzymy połowicznie, ufamy połowicznie, idziemy za Nim, trzymając bezpieczny dystans, gotowi w każdej chwili się wycofać, gdyby tylko coś nam nie pasowało.

3 „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Nazwanie Piotra szatanem jest bardzo mocną reakcją Pana. Tu nie ma czułości, tu jest twarde słowo napomnienia. Aż idzie w pięty. Ja też nieraz zasługuję na takie słowo. Co więcej, ono jest konieczne, żebym się nawrócił, opamiętał, przejrzał. Czytam właśnie w gazecie, że Jezus nie stawiał żadnych warunków grzesznikom. Miłosierdzie przeciwstawione nawróceniu. To kompletne pomylenie pojęć. Warto pogadać o tym z Piotrem na medytacji. On wie sporo o miłosierdziu i o nawróceniu.

4 „Jeśli kto chce pójść za Mną…” Pójście za Jezusem jest zawsze wyborem. Decyzja zakłada wolność. Kiedy człowiek się pogubi jak Piotr, kiedy ludzkie myślenie przesłoni mu Bożą perspektywę, wtedy nawet jeśli dostanie ostrą reprymendę od Pana, zawsze potem będzie to: „Jeśli chcesz, pójdź za Mną”. Zaproszenie do dalszej wspólnej drogi. Trzeba tylko „zaprzeć się samego siebie”. Czyli wyrzec się „ludzkiego myślenia”, poddać swoje „ja” Bożej mądrości. A jest to mądrość krzyża. Nie mam dźwigać krzyża Jezusa, ale swój. Czyli nieść ciężar swojego powołania, wierności. Godzić się na nieodzowną dawkę cierpienia, bez którego nie ma miłości. Być gotowym na śmierć z powodu tej miłości.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamów newsletter