107,6 FM

Ewangelia z komentarzem

A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom... Łk 1,20

Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach.

Kiedy Zachariasz w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia.

Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego.

Lecz anioł rzekł do niego: „Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały”. Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”.

Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”.

Lud tymczasem czekał na Zachariasza. I dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy.

A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy i mówiła: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”.


Nigdy nie potrafiłem zrozumieć tej surowości Gabriela wobec Zachariasza. Jakieś światło przyszło, kiedy usłyszałem pewną wschodnią przypowieść. Był sobie człowiek, który chciał w każdym miejscu na świecie stąpać po miękkim podłożu. I postanowił cały świat wyłożyć futerkiem. Zobaczył to pewien starzec i zapytał: „A nie prościej założyć buty wyłożone futerkiem?”. Co ta przypowieść ma wspólnego z historią o Zachariaszu? Chodzi o nasze sądy na podstawie jedynie tego, co widzą nasze oczy. Anioł widzi i rozumie znacznie więcej niż my. On nie tylko usłyszał, co Zachariasz powiedział, ale znał nastawienie jego serca. Serce Maryi, pomimo ludzkich pytań, wypełnione było ufnością. Trochę tej ufności jednak Gabriel w Zachariaszu znalazł, skoro skończyło się jedynie na kilku niemych miesiącach, a cud życia w niepłodnym łonie Elżbiety dokonał się. Bo wystarczy naprawdę niewiele, by sprowokować Boga do czynienia rzeczy wielkich.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamów newsletter