107,6 FM

Ewangelia z komentarzem

Zdjęty litością [Jezus], wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: 
„Chcę, bądź oczyszczony!”


Trędowaty przyszedł do Jezusa i upadając na kolana, prosił Go: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony”. Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony.

Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: „Uważaj, nikomu nic nie mów, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”.

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.


Co powodowało Jezusem uzdrawiającym trędowatego? Litość. Trędowaty był doprawdy godzien najwyższej litości. Choroba, na którą zapadł, nie tylko niszczyła jego ciało, budziła także odrazę otoczenia – do cierpienia fizycznego dołączało zatem w tym przypadku cierpienie psychiczne, związane z poczuciem wykluczenia, osamotnienia i stygmatyzacji. A przecież Jezus lituje się nad trędowatym nie tylko z tych powodów. Trędowaty pada na kolana i prosi – to jedno. Ale choć to już wiele, to przecież nie wszystko. Decyduje wiara w Jezusa, w to, że Chrystus, jeśli tylko zechce, to może proszącego uzdrowić. Rzecz cała sprowadzona została zatem do woli Jezusa – jeśli tylko będzie chciał – chorego z trądu oczyścić. „Chcę – powiada Jezus – bądź oczyszczony”. I tak właśnie się stało. Taki obraz: klęcząca przed Jezusem – a więc błagalna – sylwetka chorego. I owo „chcę” Jezusa, które nie ma w sobie nic z kaprysu, a jest wyrazem Jego woli.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamów newsletter