107,6 FM

Chrzczeni jak Mieszko

O wstrzymywaniu oddechu, Oli, która przespała swój chrzest, śmierci i zmartwychwstaniu z ks. Emanuelem Pietrygą, proboszczem parafii św. Jadwigi Śląskiej w Chorzowie, rozmawia Joanna Juroszek.

Są zasady określające wiek człowieka, który w ten sposób w Chorzowie może być jest chrzczony?

Nie, kiedyś na wigilię paschalną miałem dorosłego, 35-letniego Bartka. Mówię: „Ciebie do tej sadzawki nie zmieścimy”, ale przeczytałem obrzędy chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych, a tam: „jeśli dorosłego nie można ochrzcić przez całkowite zanurzenie, można zanurzyć głowę”. No więc zanurzyliśmy głowę. „Czy ja mogę zatkać sobie nos?” – pytał (śmiech).

W Chorzowie pierwszego takiego chrztu udzielił Ksiądz w Wigilię Paschalną, dziś można z niego skorzystać o każdej porze roku.

Oczywiście, w każdym czasie, w każdym miesiącu. Czasem jest też tak, że jedno dziecko jest chrzczone w ten sposób, pozostałe – przez polanie główki wodą. Można dziecko zanurzyć całkowicie pod wodą, można tylko po szyję, zależy, jak rodzice sobie życzą.

Mamy 1050. rocznicę chrztu Polski. Mieszko I również został ochrzczony jak dzieci w Chorzowie. Skąd pomysł na praktykę takiego chrztu?

Z tą rzeczywistością chrztu spotkałem się na Drodze Neokatechumenalnej, będąc wikarym w parafii Miłosierdzia Bożego w Jastrzębiu. Bardzo mi się to spodobało. Zresztą, wczytując się w Katechizm Kościoła Katolickiego, w Kodeks Prawa Kanonicznego, widzimy, że mowa jest o dwóch formach chrztu: przez całkowite zanurzenie i przez polanie głowy dziecka czy dorosłego wodą. Skutek sakramentalny jest, oczywiście, ten sam. Ale tu jest ta pełnia znaku. Zresztą pamiętajmy, że samo słowo chrzest z gr. baptizo znaczy „zanurzam”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama