107,6 FM

Ewangelia z komentarzem

W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali.

On zaś ich zapytał: „Cóż to za rozmowy prowadzicie ze sobą w drodze?” Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: „Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało”.

Zapytał ich: „Cóż takiego?”

Odpowiedzieli Mu: „To, co się stało z Jezusem z Nazaretu, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że właśnie On miał wyzwolić Izraela. Teraz zaś po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Co więcej, niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: Były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli”.

Na to On rzekł do nich: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?” I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.

Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: „Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił”. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?”

W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi”. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze i jak Go poznali przy łamaniu chleba.


Uczniowie wędrujący do Emaus opuszczają Jerozolimę już po zmartwychwstaniu. Odchodzą, wiedząc, że grób Jezusa jest pusty – wszak wiadomość przyniesioną przez kobiety potwierdzili apostołowie, którzy śpiesznie udali się do grobu, aby ją zweryfikować. I choć zastali wszystko tak, jak opowiadały kobiety, nie wzbudziło to radości w sercu Kleofasa i jego towarzysza. Wręcz przeciwnie, odchodzą oni z Jerozolimy w smutku, z poczuciem krzywdy i zawodu. Przywiązani do swych ograniczonych wyobrażeń, nie potrafią uznać, że wyzwolenie Izraela – ich wyzwolenie – przebiegło inaczej, niż podpowiadają zawiedzione oczekiwania. Nic dziwnego, że nie dostrzegają dyskretnej obecności Syna Bożego, który zbliża się i towarzyszy im w drodze. Tak bywa również w naszym życiu. Na szczęście Bóg podąża za nami nawet wtedy, gdy Go porzucamy. Wie, że często potrzebujemy kryzysu, aby przyjąć łaskę nawrócenia. Dlaczego? Może dlatego, że to właśnie powrót do Jerozolimy zmienił w sercach uczniów najwięcej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..