107,6 FM

Zagrajcie mi „Adagio”

Siostra Michaela Rak opowiada o ufności, zdejmowaniu ciężarów i szczęściu.

Poznała Siostra historię tej kobiety?

Zwierzyła się, że miała męża, który był ojcem Madzi, ale zostawiła go dla młodszego, bogatszego. Z tego związku urodził się syn, ale jej było mało i znalazła sobie kolejnego mężczyznę, jeszcze młodszego i bogatszego. No i weszła z nim w nielegalny biznes, a wtedy wszystko zaczęło się walić. Po swojemu szukała szczęścia, ale płaciły za to jej dzieci.

Czym tak naprawdę jest szczęście?

Ono jest nierozerwalnie związane z ofiarą. Jeśli w miłość jest wpisane pragnienie szczęścia drugiego, to dokonuje się ono za cenę mojego wyrzeczenia, krzyża. Przykład daje nam Jezus Chrystus, który cierpiał na krzyżu, a jednocześnie był szczęśliwy, bo wiedział, że tylko tak może otworzyć nam niebo.

Miłość daje siłę?

Na dowód, jak wielką ma moc, opowiem dwie historie. Do hospicjum w Gorzowie przywieziono chorą na raka 20-letnią Helenę, która nie miała nawet siły, żeby odgonić muchę siedzącą na policzku. Jej narzeczony przychodził do niej codziennie po pracy, karmił ją, mył, wynosił do ogrodu. Kiedyś, przechodząc obok nich, usłyszałam, jak pyta: „Helenko, kiedy weźmiemy ślub?”. „Ja umieram” – odpowiedziała. „To umrzesz jako moja żona” – podsumował. Kiedy mi to oficjalnie zakomunikował, powiedziałam, że musi się spieszyć. Wzięli ślub w hospicyjnej kaplicy. Helena siedziała w welonie na wózku ozdobionym czerwonym aksamitem, a potem pojechali karetką pogotowia na sygnale na objazd po mieście. Jej mąż wszędzie nosił ją na rękach. Po kilku dniach Helenka zaczęła siadać i samodzielnie jeść. Po roku i dwóch miesiącach o własnych siłach poszła do domu. „Co ty, zakonnico, cuda robisz?” – pytali mnie ludzie. „To nie ja, tylko miłość” – odpowiadałam.

A druga historia?

Przyjęliśmy 22-letnią dziewczynę po chemioterapii. Rzucało się w oczy, że stale patrzyła na milczący telefon. Jej mama zdradziła, że czeka na sygnał od swojego chłopaka. Pojechałam do niego i patrząc mu w oczy, poprosiłam, żeby napisał do niej kilka zdań, a on mi na to: „Ja żony szukam, nie trupa”. „To pan jest trupem, bo wszystko w panu umarło” – nie wytrzymałam. Nie zadzwonił, a ona umarła. Bo miłość ofiarowana daje siłę, a zabrana – niszczy.

Warto przypominać sobie o tym każdego dnia.

Tylko trzeba się zatrzymać i pomyśleć. Chciałabym, żeby na moim pogrzebie zagrali „Adagio” Albinoniego. „Adagio” znaczy „powoli”. Mój przyjaciel Marek Torzewski, znany na świecie tenor, wykonał ten utwór w wersji polskiej. Są tam słowa bliskie mojemu sercu: „Popatrz, jak szybko płynie czas,/ życie twe też przeminie wraz,/ to, które Pan Bóg ci dał”. I dalej słyszymy, że cichutko spada śnieg zimą, cichutko ludzkie łzy płyną, a my ciągle w biegu, kłócimy się, kto jest ważniejszy, kto jest pierwszy przed Panem Bogiem. Chciałabym, żeby na moim pogrzebie nie było kazania, tylko to „Adagio”.

Siostra wszystko mówi życiem. Nie trzeba więcej słów?

To mój ból, że nie potrafię wszystkiego powiedzieć. Kiedy klękam przy kratkach konfesjonału, przyznaję, że jestem zabiegana, że nie zawsze usłyszę, co mi mówią, że często gdzieś biegnąc, kogoś pominę. Z natury jestem choleryczką

Wie Siostra, że nazywają Siostrę „Tsunami”, bo wszystkie przeszkody zmiata Siostra z drogi?

To wymyślił jeden z pracowników hospicjum, ale nie wiedziałam, że ta ksywka dotarła aż do Polski. Dla mnie najważniejsze są potrzeby innych ludzi i jeżeli są pilne, to nie ma co zwlekać, tylko trzeba zrobić wszystko i przyjść im z pomocą.

Używa Siostra słowa „śmierć”?

Nie, mówię: „przemiana, przejście”. Pytam przychodzących do hospicjum: „Ile razy zmienialiście adres?”. Odpowiadają, że wiele. A ja im na to: „Tu jest stały adres – niebo”. Rozstaję się z nimi na zasadzie, że oni wyjeżdżają, a ja do nich dojadę. Ale rozumiem łzy i ból po tym rozstaniu, bo po tej stronie pozostaje ktoś, kto chciałby usłyszeć odpowiedź bliskiej osoby, ale jej nie usłyszy. Bo ten ktoś chciałby poczuć jej przytulenie, ale go nie poczuje.

Więc jak żyć?

– Powoli. Widząc innych, słuchając ich, pomagając im i stale patrząc na Tego, który daje siły.

S. Michaela Rak

Założyła dwa hospicja – św. Kamila w Gorzowie Wlkp. i bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie, gdzie służy terminalnie chorym. Absolwentka Akademii Teologii Katolickiej i prawa na Uniwersytecie im. kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. W 1984 r. wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. W 2014 r. została uhonorowana statuetką św. Krzysztofa w kategorii „Za anioła Miłosierdzia nad Wilnem”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama