107,6 FM

Ojcze!

Chrystus Pan czyni nas swoimi braćmi i siostrami. W Nim i z Nim dzięki Jego łasce stajemy się synami i córkami Ojca w niebie.

Jezus, przebywając w jakimś miejscu, modlił się, a kiedy skończył, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas modlić się, tak jak i Jan nauczył swoich uczniów».

A On rzekł do nich: «Kiedy będziecie się modlić, mówcie:

Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie
Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj
nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my
przebaczamy każdemu, kto przeciw nam zawini; i nie
dopuść, byśmy ulegli pokusie».

Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, pożycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci są ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Powiadam wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.

I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».


1. „Panie, naucz nas modlić się”. Śmiem twierdzić, że każdy z nas podpisze się pod tą prośbą. Nie umiemy się modlić. Raz po raz nachodzą nas wątpliwości, czy nasza modlitwa jest godna, dobra, sensowna. Prośba o lekcję modlitwy pojawia się w Ewangelii Łukasza zaraz po scenie z Marią i Martą (czytaną zeszłej niedzieli). To jakby ciąg dalszy rozmowy Marty z Jezusem. Równie dobrze to przepracowana Marta mogłaby pytać Pana: „Skoro mówisz mi, że mam naśladować Marię, to naucz mnie modlić się, pomóż mi, bo sama nie potrafię”. Nie musimy się wstydzić tego, że nie umiemy się modlić, ale powinniśmy się wstydzić, jeśli rezygnujemy z chwil poświęconych tylko Bogu.

2. „Ojcze”. To cudowne, że możemy się tak zwracać do Boga. Jeden z biblistów zauważył, że w tym jednym słowie mieści się cała historia zbawienia. Ojcostwo Boga ma dwa wymiary. Pierwszy – Bóg jest naszym Ojcem jako stwórca, jako dawca naszego życia. Jesteśmy stworzeni na „Jego obraz i podobieństwo”. Drugi wymiar wiąże się z Jezusem. Tylko On jest Synem Boga we właściwym tego słowa znaczeniu. Ale Chrystus Pan czyni nas swoimi braćmi i siostrami. W Nim i z Nim dzięki Jego łasce stajemy się synami i córkami Ojca w niebie. Kiedy mówimy do Boga „Ojcze!”, uznajemy swoją zależność od Niego, chcemy być jak dzieci – posłuszni. A zarazem w tym słowie odnajdujemy schronienie, bezpieczeństwo, bo wiemy, że On nas nie zostawi, nie wyrzeknie się. To Jego miłość daje nam siłę, by żyć godnie, szlachetnie. I nie rezygnować.

3. „Niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo!” Pierwsze dwie (u Mateusza trzy) prośby dotyczą Boga. Świętość Boga w świecie i wzrastanie Jego królestwa – to powinny być priorytety ludzkiego życia. Im bardziej nasz świat zapomina o Bogu lub spycha Go do sfery czysto subiektywnej, tym bardziej staje się nieludzki, okrutny. Ludzie dbają dziś o dobry wizerunek, o tzw. PR, chronią prawa autorskie itd. Modlitwa Pańska wywraca tę logikę – żyj tak, aby to imię Boga było święte, aby Jego panowanie było ogłaszane. Nie o sławę człowieka więc chodzi, ale o chwałę Boga.

4. „Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień (...)”. Druga część Modlitwy Pańskiej dotyczy już naszych, ludzkich spraw. Prosimy Boga o chleb, o przebaczenie, o to, byśmy nie byli kuszeni ponad nasze siły. Nie prosimy o te dary tylko dla siebie, ale dla nas. Tu występuje zawsze liczba mnoga: „my”, „nasze”, nie ma form „ja” czy „moje”. Prosimy jako wspólnota, jako rodzina Ojca w niebie o dary konieczne do życia.

5. Lekcję modlitwy Jezus kończy przypowieścią, która zachęca do wytrwałości w modlitwie. Mamy kołatać, prosić, szukać. Mamy prawo być natrętami wobec Boga Ojca. On nigdy nie zniechęci się naszymi prośbami. To my raczej łatwo się zniechęcamy i rezygnujemy z modlitwy. „O ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. Największym darem, którego udzielić chce nam Bóg, nie jest coś, ale Ktoś – Duch Święty, czyli Bóg w nas. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamów newsletter