107,6 FM

Jezus i fiskus

A zatem synowie są wolni. Mt 17,26

Mt 17, 22-27

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie». I bardzo się zasmucili.

Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy didrachmy z zapytaniem: «Wasz Nauczyciel nie płaci didrachmy?» Odpowiedział: «Tak».

Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: «Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?» Gdy Piotr powiedział: «Od obcych», Jezus mu rzekł: «A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę. Weź pierwszą złowioną rybę, a gdy otworzysz jej pyszczek, znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie».


Poborca podatkowy podszedł do Szymona Piotra. Nie odważył się zadać pytania Jezusowi, bezpieczniej było zapytać Jego ucznia. Pytanie nie dotyczyło prawd, które Jezus głosił, nie było próbą zrozumienia Jego nauki. Poborca patrzył na Jezusa z boku, był podejrzliwy, szukał pretekstu, by Go zdyskredytować. Bardzo znajoma postawa, dziś też częsta i bardzo popularna w wielu kręgach. Jezus natomiast z każdym napotkanym człowiekiem rozmawiał wprost, wyjaśniał Pisma, czynił cuda i rozwiązywał problemy. Piotr na pewno źle się czuł z zadanym mu przez poborcę pytaniem. Fakt, podatku nie płacili ani oni, ani Nauczyciel. Jezus nie pozwala trwać Piotrowi w niepewności. Uczeń otrzymuje odpowiedź, i to zanim jeszcze zdąży spytać. Pytanie poborcy wprowadza zamęt i niepokój, odpowiedzi Jezusa przywracają spokój i właściwy porządek spraw. Najpiękniejsze jest jednak to, że podążając za Chrystusem, bez względu na naszą kondycję czy siłę ducha, zawsze pozostajemy synami Bożymi, a więc ludźmi wolnymi. Wolnymi jednak zawsze przez wzgląd na bliźnich.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Iwona
    08.08.2016 09:39
    A mnie bardziej interesują dwa punkty: problem zgorszenia i ów tajemniczy stater w rybie, którą należy najpierw złowić. Czyli, nie gorszyć, choć sumienie czyste. A ta ryba? Nawet w czystej sytuacji należy dołożyć wszelkich starań i nie iść na łatwiznę? Nie sięgać do kiesy, ale zapracować? Nie rozumiem tego fragmentu. Czy to może jakaś daleka paralela do opowieści o Jonaszu?
    doceń 0
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.