Feminizm po chrześcijańsku

dodane 02.03.2017 00:00

Oprac. ks. Rafał Skitek

Gość Katowicki 09/2017 |

O rolę i miejsce kobiety w Kościele zapytaliśmy trzy Ślązaczki. Historie ich życia są niepowtarzalne. Łączy je zaufanie do Boga i wiara w człowieka.

Siostra Anna Bałchan – z zawodu jest mechanikiem obróbki skrawaniem, należy do Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej. Od lat pomaga kobietom i ich dzieciom zagrożonym lub dotkniętym przemocą seksualną, fizyczną i psychiczną.

Kobieta ma w sobie coś niepowtarzalnego. Jej natura związana jest z rodzeniem. Ale nie musi być ono koniecznie biologiczne. To ktoś stworzony do opiekowania się, do prowadzenia i towarzyszenia innym. Jeśli taka kobieta jest oddana Chrystusowi, to w sposób mądry będzie wychowywać i troszczyć się o innych.

  roman koszowski /foto gość ▲ Kobietom dotkniętym prostytucją pomaga siostra Anna Bałchan nieprzerwanie od 1999 roku.
Jako kobieta i zakonnica po prostu jestem i służę, bo życie zakonne to życie „dla”. Nie jestem działaczem społecznym. Na co dzień potrzebuję wspólnoty sióstr, z którymi się modlę. Charyzmat mojego zgromadzenia to głównie praca z kobietami. Naszą patronką jest Maryja. Cokolwiek robię w zgromadzeniu, widzę swoją rolę jako kobiety towarzyszącej. W życiu zakonnym miałam wiele cudownych spotkań z kobietami. Także teraz, gdy mieszkam w ośrodku razem z nimi. Tam uczymy się domu, życia bez przemocy.

Bo kobiety, które do nas trafiają, doświadczyły w życiu wiele zła, m.in. przymusowego żebractwa, alkoholizmu, prostytucji czy przemocy domowej. Razem z siostrami wspieramy je, by na nowo mogły odnaleźć się we współczesnym świecie. Ja sama dzięki tym kobietom ciągle uczę się siebie. A one uczą się mnie. To mnie zmusza do rozwoju, do zastanawiania się, co i jak mówię, jak się zachowuję. Jak żyję. Bo moja tożsamość jest taka: jestem zakonnicą, czyli mam Jezusa i nie zawaham się Go „użyć”. Jeśli straciłabym wiarę, to co im dam? Czym będę się różnić od innych kobiet, instytucji, poradni psychologicznych?

Gdyby nie wiara i doświadczanie Jego uzdrawiającej obecności, nie byłoby mnie w tym miejscu. Bo to wszystko mnie przerasta. To nie jest moje dzieło. Praca z kobietami to duże wyzwanie, bo nigdy tak do końca nie wiesz, co się kryje w sercu drugiego człowieka, zwłaszcza poranionego. Kiedy kłócę się z Bogiem, to mówię Mu tak: „To są Twoje dzieci. To Twoje dzieło. Dbaj o to, Jezu. Błagam!”. Różne były etapy mojej posługi wobec kobiet w przeszłości. Obecnie budujemy żłobek, przedszkole, sale warsztatowe, gdzie wsparcie będą mogły otrzymać całe rodziny (więcej na: www.budujemycosdobrego.pl). Chcemy pomóc im w zbudowaniu dobrej, trwałej relacji. Sama widzę, jak bardzo ludzie są dzisiaj samotni. Dlatego jako kobieta i zakonnica staram się towarzyszyć. Taka jest moja rola.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| GOŚĆ KATOWICKI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |