Czy ministerstwo przywróci właściwą rangę małżeństwu w programie Wychowania do Życia w Rodzinie?

dodane 22.08.2017 12:37

Ordo Iuris

W ramach konsultacji społecznych Instytut Ordo Iuris przekazał MEN uwagi do nowej podstawy programowej Wychowania do Życia w Rodzinie (WDŻ). Pod apelem Instytutu o nadanie właściwej rangi małżeństwu w nowej podstawie programowej, w ciągu zaledwie kilku dni zebrano blisko 12 tysięcy podpisów. Teraz MEN zdecyduje o finalnym kształcie programu WDŻ.

Czy ministerstwo przywróci właściwą rangę małżeństwu w programie Wychowania do Życia w Rodzinie?   HENRYK PRZONDZIONO / Foto Gość Wychowanie do Życia w Rodzinie

18 sierpnia br. zakończyły się konsultacje społeczne podstawy programowej Wychowania do Życia w Rodzinie. Instytut Ordo Iuris w przekazanej Ministerstwu opinii pozytywnie ocenił poddaną konsultacjom podstawę programową, zwłaszcza w kontekście wcześniejszej wersji, która była przedmiotem prekonsultacji. Eksperci Instytutu, podobnie jak organizacje prorodzinne, zwracają jednak uwagę na istotne braki i nieścisłości mogące znacząco wpłynąć na rozumienie przez uczniów wielu zagadnień związanych z małżeństwem, rodziną, miłością oraz obowiązkami i prawami, jakie kobiety i mężczyźni przyjmują wkraczając w dorosłe życie.

W celu nadania właściwej rangi małżeństwu, Instytut Ordo Iuris w przekazanej opinii proponuje m.in. uzupełnienie działu „Rodzina” o dodatkowe tematy, które wskazywać będą na małżeństwo jako fundament rodziny. Konieczne jest m.in. uzupełnienie programu o jasne sprecyzowanie tożsamości małżeństwa jako trwałego związku kobiety i mężczyzny. Niezwykle istotna, lecz praktycznie nieobecna w projekcie, jest również tematyka trwałości małżeństwa. Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny stanowi fundament życia rodzinnego, dlatego marginalizowanie tego zagadnienia w programie jest budzi poważne obawy. Zagadnienie to jest tym istotniejsze, że zmagamy się z potężnym kryzysem rodziny. Wysoka liczba rozwodów wskazuje na konieczność właściwego zaakcentowania trwałości związku małżeńskiego, wartości złożonej przysięgi oraz realizacji ciążących na małżonkach obowiązków wspólnego pożycia, wzajemnej pomocy i wierności, jak również współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli. Tymczasem proponowany program w zupełności pomija tę problematykę.

Przekazane uwagi do programu WDŻ powstawały we współpracy z organizacjami zajmującymi się problematyką rodzinną, które podnoszą, że w obliczu kryzysu rodziny, należy zadbać o właściwy kształt edukacji przedmałżeńskiej. O tym, jakie znaczenie dla Polaków ma walka o tożsamość małżeństwa, świadczy duży odzew na naszą petycję w tej sprawie. Liczymy, że Ministerstwo uwzględni głos obywateli i organizacji społecznych w tak ważnej kwestii jak wychowanie młodzieży - powiedziała Joanna Banasiuk, wiceprezes Ordo Iuris.

Zdaniem ekspertów Ordo Iuris, uzupełnienie projektu o wskazane w opinii zagadnienia pozwoli w pełni zrealizować wyrażone w § 2 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 12 sierpnia 1999 r. podstawowe zadanie programu Wychowania do Życia w Rodzinie, który winien „wspierać wychowawczą rolę rodziny, promować integralne ujęcie ludzkiej seksualności, kształtować postawy prorodzinne, prozdrowotne i prospołeczne”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 Gość 22.08.2017 16:20
Niezalogowany użytkownik Jasne, że lepiej, by tych zajęć nie było. Jednak są i będą, niech więc będą sensowne, na tyle, na ile się da to przeprowadzić.
Plusów: 3 Panna Joanna 22.08.2017 14:45
Niezalogowany użytkownik Szczerze mówiąc zawsze miałam wątpliwości czy takie zajęcia są w ogóle potrzebne. Może ten nowy program zmieni je w coś wartościowego? W gimnazjum poprosiłam mamę żeby mnie z nich wypisała, bo nie były obowiązkowe. Nie wiem jak jest teraz. Pamiętam że w szkole podstawowej uczyliśmy się o ciele człowieka, w tym o układzie rozrodczym i stwierdzam że temat był poruszony za wcześnie. To była 4 klasa podstawówki. Co prawda nie było nic o stosunku, czy antykoncepcji, tylko o cyklu menstruacyjnym, o nazwach poszczególnych części ciała i coś o ciąży. To i tak za dużo :( cieszę się że o kobiecych sprawach dowiedziałam się wcześniej od mamy, poznanie tego w klasie byłoby za dużym szokiem. I do tego przy chłopakach. Mam wrażenie, że rozmawianie na takie tematy w szkole, zwłaszcza tak wcześnie, wymazuje z dzieci poczucie wstydu. Podobnie pokazywanie rysunków okolic intymnych. A wstyd jest potrzebny, żeby chronić czystość. Nawet teraz, będąc na 3 roku studiów, czuję się trochę nieswojo na myśl o tych lekcjach.

wszystkie komentarze >

Reklama