Diabelski temat

dodane 09.02.2018 09:25

Aleksander Bańka

Diabeł i kwestie z nim związane, to jeden z trudniejszych i bardziej kontrowersyjnych tematów w Kościele. Budzi też skrajne emocje wśród samych katolików.

Diabelski temat   Roman Koszowski /GN Aleksander Banka

U jednych lęk połączony z obsesyjną nieomal fiksacją na wszystkim, co choćby tylko potencjalnie kryje w sobie ślady demonicznej obecności. U innych pełen politowania uśmiech połączony z lekceważącym wzruszeniem ramion – aż po całkowitą negację. 

Jak mówić o diable? Jakiś czas temu wpadła mi w ręce wypowiedź, której fragmenty chciałbym w tym miejscu zacytować: „Jeżeli chcemy być uczniami Jezusa, to nie ma innej drogi, jak ta, którą On wyznaczył […]. Poprzez swoją śmierć, swoje zmartwychwstanie, wyzwolił nas od władzy świata, z władzy szatana, z władzy księcia tego świata […]. Z księciem tego świata nie można dialogować: niech to będzie jasne! […]. Dialog rodzi się z miłosierdzia, z miłości. Ale, z tym księciem nie jest możliwe prowadzenie dialogu: można jedynie odpowiadać Słowem Bożym, które nas broni, ponieważ świat nas nienawidzi. Tak jak uczynił z Jezusem, będzie czynił również z nami”. Nie, proszę Państwa, to nie fragment jakiegoś średniowiecznego kazania albo specjalistycznej prelekcji dla egzorcystów. To słowa papieża Franciszka – fragment homilii, którą wygłosił 4 maja, podczas porannej Eucharystii odprawianej w kaplicy Domu św. Marty, w pierwszym roku swego pontyfikatu. Słowa bardzo mocne i dosadne, wprost definiujące rzeczywistość, która kryje się za rozmaitymi mechanizmami nienawiści, pogardy i zła dotykającego wielu współcześnie żyjących, autentycznych chrześcijan. Papież nie boi się mówić o diable – o ojcu kłamstwa. Co więcej, od czasu tamtej homilii wielokrotnie o diable wspominał, wyraźnie pokazując, że wielorakie destrukcyjne mechanizmy tego świata – destrukcyjne dla kultury, życia społecznego, politycznego, ekonomicznego, a przede wszystkim dla życia wiary – są pośrednio efektem knowań zdeprawowanej osobowej inteligencji; próbuje ona posłużyć się człowiekiem – jego namiętnościami, egoizmem, pychą czy głupotą – dla swych niecnych zamysłów. Papież przestrzega, że z taką inteligencją, z jej pokusami nie wchodzi się w dialog. Mówiąc inaczej, ze złem się nie dialoguje; zło się odrzuca i zwycięża mocą Bożego Słowa. Do tego powołani są chrześcijanie – aby zwyciężać w walce duchowej – dlatego świat będzie ich nienawidził. Oczywiście, pod warunkiem, że będą autentyczni, to znaczy: będą prawdziwie żyli tym, co stanowi o ich faktycznej tożsamości, czyli głęboką więzią z Chrystusem. Trzeba przy tym podkreślić, że Papież, który wielokrotnie w swych homiliach demaskował działanie złego ducha we współczesnym świecie, daleki jest od demonizowania tego świata. Wręcz przeciwnie, nie stroniąc od prawdy o istnieniu złego, głosi przede wszystkim prawdę o zwycięstwie Chrystusa, o jego żywej i realnej obecności w Kościele i w świecie, o jego miłującej mocy i bliskości, do uczestnictwa w której zaproszeni są wszyscy chrześcijanie. Warto w tym kontekście przywołać zapomniany już przez wielu list pasterski Konferencji Episkopatu Polski z 5 marca 2013 roku, zatytułowany: O zagrożeniach naszej wiary. Podejmując w nim problem sekt, okultyzmu, magii i innych duchowych zagrożeń wiary, biskupi przestrzegają w nim bardzo wyraźnie przed banalizowaniem zła, oswajaniem z nim, zacieraniem granic między dobrem i złem, co może być pierwszym krokiem do zainteresowania niebezpiecznymi praktykami pseudoreligijnymi, a nawet satanizmem. Zarówno bowiem fascynacja złem jak i lekceważenie go, prowadzić mogą wprost do uzależnienia od niego. Jaka zatem powinna być właściwa postawa uczniów Chrystusa? Oprócz autentycznej więzi z Bogiem biskupi podkreślają konieczność rzeczowej apologii chrześcijaństwa polegającej nie tylko na obronie przed zarzutami, ale także na racjonalnym uzasadnieniu wiary w Chrystusa. Ostatecznie bowiem do takiej apologii wezwani są przecież wszyscy chrześcijanie i chociażby z tego względu nie powinni tego wezwania lekceważyć. Jak zatem mówić diable? Rozsądnie i z umiarem. Bez lekceważenia, ale i bez przesadnej fascynacji. Po co skupiać się na przegranym, skoro mamy przed sobą zwycięzcę. Panem jest Jezus i Nim przede wszystkim powinniśmy się zająć.   

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama