"Korona Królów" w cysterskim opactwie w Wąchocku

dodane 14.03.2018 16:05

KAI |

W XII-wiecznym klasztorze cystersów w Wąchocku realizowane będą zdjęcia do serialu historycznego "Korona Królów". Filmowcy rozpoczną prace już w najbliższy piątek. W Wąchocku kręcone były sceny na potrzeby takich filmów jak "Potop" czy "Krzyżacy".

"Korona Królów" w cysterskim opactwie w Wąchocku   ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość Wąchock. Sięgający swymi początkami XII w. klasztor i kościół cystersów

Cystersi z Wąchocka informują, że piękno architektury romańsko-gotyckich wnętrz opactwa wywarło wielkie wrażenie na filmowcach, którzy przybyli początkiem lutego do klasztoru i podjęli decyzje, że powstaną tu sceny do kilku odcinków "Korony królów". - Bardzo się cieszę, że kolejny raz wnętrza naszego opactwa będą planem filmowym - powiedział opat klasztoru, o. Augustyn Eugeniusz. Zdjęcia będą realizowane przez 4 dni.

Sceny, które powstaną w opactwie, będą związane z pobytem królowej Jadwigi w klasztorze klarysek w Starym Sączu. Do filmu zostaną wykorzystane pomieszczenia z XII i XIII wieku: kapitularz, refektarz, fraternia oraz część krużganek.

Emisja odcinków z wykorzystaniem scen nagranych w opactwie przewidziana jest na przełom kwietnia i maja.

Wąchocki klasztor jest znaczącym obiektem europejskiego dziedzictwa kulturowego, największym zespołem romańskim w Polsce. Został zbudowany na przełomie XII i XIII w. Jest jednym z najpiękniejszych i najcenniejszych przykładów architektury romańskiej w Polsce.

W Wąchocku zachowało się bardzo wiele elementów dawnego klasztoru - w skrzydle wschodnim armarium (skarbiec, gdzie przechowywano m.in. księgozbiór), kapitularz, fraternia (sala wspólnej pracy), na piętrze dormitorium, a w skrzydle refektarz z bogatą kamieniarką romańską.

Od roku cysterski klasztor w Wąchocku znajduje się na prestiżowej liście zabytków "Pomnik Historii".

«« | « | 1 | » | »»
Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Wiadomo w jaką rolę wcieli się sołtys z Wąchocka?
Niezbyt dociekliwi są dziennikarze KAI. Copy-paste z za biurka to za mało, powinni udać się w teren i wyjaśnić tę istotną kwestię.

wszystkie komentarze >