"Ta histeria pokazuje tylko jedno: globalni promotorzy aborcji bardzo się boją"

dodane 22.03.2018 17:30

Jarosław Dudała

Ekspert komentuje oświadczenie grupy roboczej ONZ.

"Ta histeria pokazuje tylko jedno: globalni promotorzy aborcji bardzo się boją"   Jakub Szymczuk /Foto Gość Prof. Aleksander Stepkowski

Grupa robocza ONZ ds. dyskryminacji kobiet domaga się od polskiego parlamentu, by odrzucił projekt ustawy, zakazującej zabijania dzieci nienarodzonych, podejrzanych o ciężką chorobę lub niepełnosprawność. Dziś wydała w Genewie oświadczenie w tej sprawie.

Jej zdaniem, przyjęcie obywatelskiej propozycji komitetu "Zatrzymaj aborcję", pod którą podpisało się 830 tys. Polek i Polaków, miałoby spowodować szkody na zdrowiu i życiu kobiet oraz złamać polskie zobowiązania międzynarodowe w dziedzinie praw człowieka.

Jak przypomina prawnik i były wiceszef polskiej dyplomacji prof. Aleksander Stępkowski, żaden z powszechnie obowiązujących aktów prawa międzynarodowego nie traktuje aborcji jako prawa człowieka. Co więcej, w dokumencie końcowym ONZ z Kairskiej konferencji ludnościowej, państwa wprost zobowiązały się do podejmowania działań na rzecz ograniczenia aborcji.

Nie ma też obaw, że zakaz zabijania chorych dzieci zaszkodzi ich matkom. - Przeciwnie! Od chwili wprowadzenia w Polsce lepszej ochrony prawnej dzieci nienarodzonych śmiertelność okołoporodowa w Polsce dramatycznie spadła. W świetle danych WHO i Banku Światowego, jeśli porównamy rok 1990, gdy aborcja była dostępna de facto na życzenie i rok 2015, wówczas okaże się, że śmiertelność okołoporodowa w Polsce spadła o ponad 80%. Mimo rzekomych ograniczeń (jak chcą feministki) w dostępie do praw reprodukcyjnych w Polsce, należymy do krajów o najniższym współczynniku śmiertelności okołoporodowej (wynosi on 3 na 100 tys. urodzin). W państwach o liberalnym ustawodawstwie aborcyjnym kobiety są kilkakrotnie częściej narażone na śmierć lub powikłania pourodzeniowe. W RFN współczynnik ten wynosi 6, w Kanadzie 7, we Francji 8, w Anglii 9 zaś w USA 14. - zauważył prof. Stępkowski.

Skąd więc zagraniczny nacisk na Polskę w tej sprawie?

- Ta histeria pokazuje tylko jedno: że propagatorzy aborcji bardzo się boją, iż Polska udowodni: „yes, we can!” To byłby cios w ich globalną taktykę - ocenia ekspert. Już teraz, zamiast angażować się wyłącznie w poszerzanie dostępu, muszą część środków skupić na obronie stanu posiadania.

Podkreśla przy tym, że - jak na ironię - wybrany demokratycznie polski Sejm jest pouczany przez genewskich biurokratów, którzy nie są wybierani demokratycznie i nie odpowiadają przed społeczeństwem.

- Wczoraj był oenzetowski Światowy Dzień Osób z Zespołem Downa. Kim trzeba być, by następnego dnia wydać takie stanowisko? - pyta retorycznie prof. Stępkowski.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ABORCJA, DZIECI NIENARODZONE, KOBIETY, ONZ, ZATRZYMAJ ABORCJĘ

Przeczytaj komentarze | 18 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 0 TomaszL 24.03.2018 09:07
Niezalogowany użytkownik Jak ktoś zabija świadomie i dobrowolnie nienarodzone dziecko to moralnie jest mordercą. Natomiast nie można go osądzić, bo prawo dozwala takie zabijanie.
Natomiast brak odpowiedzi na moje pytanie i kluczenie jest typowa ucieczką od prawdy o aborcji.
Cóż...
Plusów: 0 wim 23.03.2018 23:15
Niezalogowany użytkownik To problem- bardziej złożony niż myślisz, dlatego nie ma tu prostych odpowiedzi, dlatego stosuje się w takich sprawach referendum- jak w innych europejskich krajach. A jeśli chodzi o fakt, że takie restrykcyjne przepisy są jeszcze w Europie tylko u nas, w Irlandii i Watykanie, to odpowiesz, że cała reszta Europy to mordercy Tak/Nie ?
Plusów: 0 TomaszL 23.03.2018 16:11
Niezalogowany użytkownik To jak odpowiesz na proste pytanie "Czy jesteś za prawem do zabijania nienarodzonych dzieci podejrzewanych o bycie chorymi" Tak/Nie?
Plusów: 0 wim 23.03.2018 15:39
Niezalogowany użytkownik Skoro mamy być tak demokratyczni, jak pisze w tym artykule, to powinno się u nas zrobić referendum w tej spawie, jak to jest w demokratycznych krajach (w Irlandii- koniec maja)

wszystkie komentarze >

Reklama