Nigeryjska gwiazda na kilka godzin przed meczem z Argentyną dowiedziała się, że porwano jego ojca

dodane 03.07.2018 14:25

wt /theguardian.com

Nie powiedział o tym nikomu z drużyny i wystąpił w meczu.

Mikel John Obi - defensywny pomocnik reprezentacji Nigerii - na kilka godzin przed grupowym meczem z Argentyną, w którym ważyły się losy awansu do fazy pucharowej mundialu, dowiedział się że jego ojciec został porwany przez terrorystów. Mężczyzna został uprowadzony w czasie podróży, w drodze na pogrzeb. Porywacze żądali okupu i grozili zabiciem zakładnika - podaje "The Guardian". Mikel nie mógł tej informacji upublicznić, postanowił też nie dzielić się nią z nikim z drużyny narodowej, aby nie rozbijać zespołu przed starciem z Argentyńczykami. 

Spotkanie to było dla niego szczególnie dramatyczne. Musiał walczyć z myślami o tym, co w tym momencie dzieje się z jego ojcem. "Byłem rozbity emocjonalnie i musiałem podjąć decyzję, czy jestem psychicznie zdolny o gry". Ostatecznie zdecydował się wystąpić.

Ojciec piłkarza został uwolniony przez policję po tygodniu, w czasie uwięzienia był torturowany. Obecnie przebywa w szpitalu. Mężczyzna już drugi raz został porwany. Pierwszy raz zdarzyło się to w sierpniu 2011 r.

 

«« | « | 1 | » | »»
Przeczytaj komentarze | 1 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 6 Łodzianka 03.07.2018 18:40
Niezalogowany użytkownik Ludzie na świecie tak bardzo cierpią. Nam się nasze problemy wydają ogromnymi póki nie zderzymy się z prawdziwą tragedią. Wielki szacunek dla Pana Obi, że mimo ogromnego strachu o losy osoby najbliższej zdecydował się grać a milczeniem o osobistej tragedii nie chciał zburzyć koncentracji innych zawodników przed ważnym meczem. Proszę Pana Boga o wszelkie łaski dla niego i jego rodziny i o pokój dla tak udręczonej konfliktami Nigerii.

wszystkie komentarze >