107,6 FM

Sąd utrzymał wyrok milionowego odszkodowania dla ofiary księdza pedofila

Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy orzeczenie sądu pierwszej instancji w odniesieniu do kwoty zadośćuczynienia na rzecz kobiety gwałconej w dzieciństwie przez księdza Romana B. Sąd pierwszej instancji zasądził na rzecz kobiety milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę. Orzeczenie sądu jest prawomocne.

Mężczyznę aresztowano w 2008 r. Poza sprawą karną sprawcy (odbywał karę więzienia) poszkodowana kobieta wytoczyła proces także Towarzystwu Chrystusowemu dla Polonii Zagranicznej, do którego należał ksiądz Roman B. Sąd Okręgowy w Poznaniu, w styczniu tego roku, zasądził od zgromadzenia na rzecz kobiety milion złotych zadośćuczynienia i 800 zł miesięcznie dożywotniej renty.

We wtorek Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy orzeczenie sądu pierwszej instancji w odniesieniu do kwoty zadośćuczynienia orzeczonej przez Sąd Okręgowy. Zmienił jednak orzeczenie w kilku punktach, m.in. w punkcie dotyczącym daty, od której naliczane będą odsetki.

Poniżej tekst oświadczenia pełnomocnika Towarzystwa Chrystusowego:

Wyrok, który zapadł w sprawie przeciwko Towarzystwu Chrystusowemu nie przesądza wcale o możliwościach przenoszenia odpowiedzialności odszkodowawczej ze sprawcy przestępstwa na inne osoby.

Od wyroku tego przysługuje prawo do wniesienia skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego i z tego prawa Towarzystwo skorzysta. Dopiero Sąd Najwyższy ostatecznie rozstrzygnie casus tej konkretnej sprawy.

Podkreślić bowiem należy, że wyrok, który zapadł, dotyczy wyłącznie tej konkretnej sprawy. Wyrok ten nie jest natomiast podstawą do przyjęcia jakiejkolwiek odpowiedzialności finansowej Kościoła bądź prawnych osób kościelnych w innych sprawach w przyszłości. Każda sprawa podlega zawsze indywidualnej ocenie Sądu i w oparciu o tę ocenę są wydawane konkretne wyroki sądowe. Wyrok ten traktować należy jako orzeczenie wydane w tej sprawie, a nie stanowienie prawa co do zasady odpowiedzialności określonej treścią art 430 kodeksu cywilnego.

Adwokat Krzysztof Wyrwa

Pełnomocnik Towarzystwa Chrystusowego

« 1 »
  • Gość
    02.10.2018 20:19
    Tu raczej nie chodzi o sprawiedliwość, a o chęć "zarobienia" na krzywdzie i doprowadzenia do bankructwa Towarzystwa Chrystusowego, a przy okazji też "dokopania" Kościołowi. Zwykła żądza zemsty i tyle.
  • marek
    03.10.2018 07:44
    komendy policji,prokuratura,w której pracowali prokuratorzy oskarżający p.Komedę, wszystkie sądy,które sądziły p.Komedę,ergo,wszyscy,policjanci,prokuratorzy,sędziwe z konkretnych placówek,w myśl powyższego orzeczenia,powinni z własnej kieszeni zapłacić odszkodowanie p.Komedzie za 18 lat niezasłużonej męki więziennej
  • Brodaty Sokrates
    03.10.2018 08:16
    Moim zdaniem wyrok nie jest sprawiedliwy.Towarzystwo powinno zapłacić milion.To spowoduje baczniejsze przyglądanie się wyczynom swoich podwładnych w wszystkich klasztorach i diecezjach.Natomiast 800zł comiesięcznej renty powinien płacić sprawca.Przecież nie jest już w zakonie i chyba żeby żyć to podjął pracę? Skoro inny człowiek może płacić 500zł miesięcznie za alimenty,tym bardziej sprawca powinien płacić swojej ofierze.Pracuje na czarno? Za brak miesięcznej wpłaty, miesiąc aresztu.
    doceń 5
  • Kuba
    03.10.2018 14:00
    Za relacją prasową uzasadnienia wyroku Sądu I instancji (przyjętego przez Sąd Apelacyjny, skoro apelację zakonu oddalono):

    "Sąd nie miał wątpliwości, że ksiądz Roman B. wykorzystał swoją zawodową pozycję duchownego. Poznał nastolatkę na lekcji religii, po czym zapraszał ją na plebanię, a więc do "miejsca służbowego". "Gdyby nie uczył religii, gdyby nie był księdzem, to do jego spotkania z pokrzywdzoną w ogóle by nie doszło. Gdyby nie wykorzystał swojej funkcji księdza do zdobycia zaufania pokrzywdzonej, szkoda nie zostałaby wyrządzona" - napisał sąd w uzasadnieniu wyroku.
    Katarzyna miała 13 lat, kiedy katecheta ks. Roman B. upatrzył ją sobie jako ofiarę. Wykorzystał jej trudną sytuację domową i odseparował ją od rodziny. Przez kilkanaście miesięcy więził dziewczynkę, gwałcił ją, zmuszał do przyjmowania leków, zastraszał, groził śmiercią, jeśli nie zachowa milczenia. Gdy zaszła w ciążę, zmusił ją do aborcji. Inni księża widzieli, że Roman B. zabiera dziewczynkę na noc do swojego pokoju, ale ich to nie dziwiło. Nie zawiadomili przełożonych ani policji."

    To są ustalenia faktyczne ostatecznego wyroku sądowego. Nie widzę też jakiegokolwiek dementi w zakresie tego stanu faktycznego ze strony zakonu. Przeczytajcie je uważnie, zwłaszcza ostatnie dwa zdania, zanim zaczniecie znów mówić o tym, że to "atak na Kościół" czy "próba wyłudzenia kasy". Coś było ewidentnie nie tak w działaniu współbraci, u których obserwacja takich zachowań (sprowadzanie sobie 13-latki na plebanię, zostawanie na noc w pokoju księdza) nie spowodowała reakcji w postaci zawiadomienia przełożonych czy policji. A jeśli przełożeni byli zawiadamiani, ale nie zrobili nic w sprawie, to tym bardziej oznacza winę organizacji. Tu nie ma obowiązku zapłaty za gwałty, ale za to, że działając starannie i nie udając, że "nic się nie dzieje" mogli współbracia zapobiec tym przestępstwom i związanym z nimi cierpieniom ofiary.

    Ja już więcej w tym temacie piszę. Uważam, że w kontekście tych informacji dalsza dyskusja jest zupełnie jałowa.
    doceń 6

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama