107,6 FM

O TEMPORA, O MORES!

Kaligula długo uznawany był za zboczeńca – powiada dziennikarka Amanda Ruggeri w serialu „Cesarstwo Rzymskie”.

No właśnie – „długo był uznawany”… Czyż takie sformułowanie nie prowokuje pytania - czy Kaligula powinien być uznawany za zboczeńca nadal, w wieku XXI? Na współczesny nam wizerunek Kaliguli, tego spadkobiercy niemniej niż on potwornego Tyberiusza, Kaliguli - szalonego władcy imperium rzymskiego, spory wpływ  mają pewnie powieści   Roberta Gravesa o cesarzu Klaudiuszu i ich filmowa adaptacja w telewizyjnym miniserialu. Pisarz przedstawił Kaligulę jako zdegenerowanego zbrodniarza i rozpustnika; nawet jeśli jego  kazirodcze związki z siostrą Druzyllą bywają przez historyków podważane („chyba był to wymysł”), niewątpliwie pozostawał przez wieki Kaligula postacią odrażającą. W nakręconym w wieku XXI  serialu „Cesarstwo rzymskie”, w którym sceny filmowe przetykane są wypowiedziami uczonych i dziennikarek, Kaligula zobrazowany zostaje jednak  w zupełnie inny sposób. Pozornie idzie tylko o nieznaczne przesunięcia akcentów, ale w rzeczywistości chodzi chyba o coś znacznie więcej.  Powiada Ruggeri: „Dziś wspominamy Kaligulę jako potwornego szalonego tyrana. Na pewno jest w tym trochę prawdy. Jednak jeśli przyjrzymy się okolicznościom w jakich przyszło mu żyć, wiele jego uczynków nabiera większego sensu”. Wtóruje jej Adrian Murdoch, Fellow Royal Historical Society „Reputacja Kaliguli pozostawała niezmienna aż do naszych czasów. Był przerażającym cesarzem. Dopiero pod koniec XX wieku ludzie zaczęli postrzegać go w innym świetle. Był przecież młodym chłopcem którego rodzina przeszła przez piekło”. Powstaje pytanie - czy jego późniejsze perwersje seksualne traktować trzeba jako naturalne, a więc i w jakiś sposób usprawiedliwione konsekwencje nieszczęśliwego dzieciństwa?  Inny uczony, którego uwagi miały ubarwić przywoływany serial dodawał: „Z biegiem lat gdy coraz lepiej rozumiemy rzymskie społeczeństwo, lepiej rozumiemy też samego Kaligulę /…/ zaczynamy rozumieć, że w tym szaleństwie była też metoda”. W szaleństwie - metoda? Doprawdy, nie przypisujmy Kaliguli może dylematów Hamleta. Pozostańmy przy tym, że jego uczynki były – po prostu - odrażające bądź/i szalone. Odcinek serialu poświęcony Kaliguli nosi tytuł „Szalony cesarz”. Szalony? Na pewno jest w tym trochę prawdy – słyszmy z ekranu wypowiedzi ludzi, którzy prezentowani są jako znawcy tamtej epoki. Czyli co - jest w tym, że był szalony tylko trochę prawdy? Zaledwie trochę? A możemy tak powiedzieć, bo „lep[iej rozumiemy rzymskie społeczeństwo”? I dalej - wszystko zrozumieć, to wszystko wybaczyć? No przecież miał trudne dzieciństwo… Ależ  przeczytajmy biografie Adolfa Hitlera, czy Józefa Stalina, zwróćmy uwagę na ich trudne dzieciństwo, na ich, doprawdy, fatalne relacje rodzinne. Czy też zaoferujemy im wszystko wybaczające zrozumienie? Czy to wszystko rozumiejące zrozumienie zawiera z sobą w pakiecie, to, że zboczenia nie nazwiemy zboczeniem, rozwiązłości – rozwiązłością, występku - występkiem? Wybitny filozof czasów Kaliguli i późniejszych – Seneka odmalował wizerunek Kaliguli  w wyjątkowo czarnych barwach. Czy to, że pisał o Kaliguli po tym jak sam cudem uniknął śmierci z cesarskiego nie tyle wyroku, co kaprysu, przekreśla wartość zapisanego przezeń portretu? Wszak Kaligula ułaskawił Senekę tylko i wyłącznie dlatego, że powiedziano mu że ten umiera na suchoty. Portret Seneki określa się jako „dyszący nienawiścią”. Nienawiść wynikać miałaby z doznanego przez filozofa przerażenia. A może i – konsekwentnie – i dla nienawistnych słów  Seneki znaleźć by można jakieś zrozumienie?  Cóż, jakoś wątpię by współcześni nam re-interpretatorzy postaci Kaliguli znaleźli dobre słowo dla Seneki. Wreszcie – gniew, a nawet nienawiść wywołane strachem, to takie pospolite. Co innego szaleństwo na wielką skalę, takie jak Kaliguli. O, tu można się zadumać nad bogactwem ludzkiej natury, nad kontekstem historycznym, nad wieloma innymi sprawami, które co prawda zdają się dzisiaj coraz bardziej pospolite, ale których o pospolitość jakoś się nie posądza.  Ludzka natura – jaka jest? Co jest w niej normą, a co odstępstwem od normy? To stare pytania. Ale odpowiedź na nie – w fundamentalny sposób zdaje się  definiować każdą epokę. Przypomnijmy renesansowe zawołanie – jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce. Problem w tym, a pisze o tym autor tak poważny jak Daniel Bell, znakomitość amerykańskiej socjologii, że dzisiaj takie przesłanie zmienia dość diametralnie swój sens – i brzmi: jestem człowiekiem i nic co nieludzkie nie jest mi obce. Nawet Kaligula.

« 1 »

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama