107,6 FM

Zmarły Szymonek to nie polski Alfie Evans

Śmierć dziecka wywołuje w pełni zrozumiałe reakcje emocjonalne. Tym bardziej, w celu wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, konieczne jest odwołanie się do ustalonych faktów, w tym zwłaszcza wiedzy medycznej oraz informacji dotyczącej poszanowania bądź też naruszenia praw dziecka jako pacjenta oraz jego rodziców.

Analizując sprawę 11–miesięcznego Szymonka leczonego na terenie szpitala przy ul. Niekłańskiej w Warszawie trzeba w pierwszym rzędzie zwrócić uwagę, iż jako opinia publiczna nie posiadamy w tej sprawie zbyt licznych, zweryfikowanych informacji:

  • Nie wiemy, jaki był stan dziecka przed odłączeniem od aparatury podtrzymującej życie. 10 czerwca szpital stwierdził w Komunikacie: „ze względu na tajemnicę lekarską nie możemy jej upublicznić, natomiast pełne informacje są w posiadaniu Rodziców”.
  • Ze strony rodziców nie przedstawiono oficjalnych informacji dotyczących sposobu traktowania dziecka oraz jego ostatecznego rozpoznania klinicznego. Pełnomocnik rodziny zaznaczył jedynie, że postępowanie dotyczące działań w jednej z placówek w Radomiu, w której przebywał chłopiec przez przewiezieniem do Warszawy, posiada charakter niejawny.
  • Nie znamy również opinii poszczególnych komisji oraz konsyliów jakie zbierały się w ciągu ostatnich tygodni. W tym zakresie nie tylko nie wiemy, jakie były ustalenia lekarzy ze wspomnianego szpitala, ale również nie posiadamy informacji dotyczącej ustaleń jakie poczynili lekarze-konsultanci zaproszeni na wspomniane powyżej diagnostyczne konsylia.

W większości dostępne informacje odnoszące się do stanu Szymonka bazują na wpisach członków rodziny na portalach społecznościowych, co nie stanowi weryfikowalnego źródła danych medycznych. Pojawiały się również informacje organizacji pozarządowych, w tym zwłaszcza „Stowarzyszenia STOP NOP”, które nie jest uprawnione do stawiania medycznych diagnoz odnoszących się do stanu niespełna rocznego pacjenta.

Jedyne informacje, jakie posiadamy, odnoszą się do ogólnego stanu zdrowia dziecka. W szpitalnym Komunikacie z 10 czerwca przypomniano, że „Pacjent przebywa w naszym Szpitalu na Oddziale Intensywnej Terapii od 22 stycznia 2019 r. w stanie skrajnie ciężkim z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego”. W ostatnich godzinach, w mediach pojawiły się również dwie kluczowe informacje - pierwsza, w której rodzice dziecka wskazali, iż odłączono je od aparatury podtrzymującej życie bez ich obecności, wbrew wcześniejszym ustaleniom oraz druga, w której Minister Zdrowia, prof. Łukasz Szumowski wskazuje, „…że nikt nie odłączył aparatury przed stwierdzeniem, że pacjent zmarł”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • Czytelnik
    19.06.2019 22:42
    Identyczny przypadek na "zgniłym" zachodzie i całkowicie odmienna reakcja redakcji. Dokładnie wiedzieliście co się stało, kto zawinił, było coś o cywilizacji śmierci, lekarzach bez Boga...
    doceń 36
  • Valadmir
    19.06.2019 23:19
    Jakby tej trupiarni zwanej szpitalem publicznym nie bronić jedno jest jasne - dziecko jest państwowe a nie rodziców. Żaden lekarz czy konsylium nie ma moralnego prawa decydować czy czyjeś dziecko ma umrzeć, ma umrzeć już, za tydzień czy za miesiąc. Podjęli decyzję wobec swojej własności.
    doceń 28
  • Bieda
    20.06.2019 00:58
    Medycyna jest niestety jeszcze niedoskonałą nauką, a nawet gdyby taką była nie może być skorelowana z prawem. Ostateczną decyzję zawsze powinien podejmować pacjent lub jeśli to niemożliwe - jego najbliżsi bez żadnych konsekwencji prawnych- oczywiście biorąc pod uwagę że podstawowa wartość - czyli : nie zabijać- jest zachowana. Wtedy: kto chce szczepić: szczepić, kto chce umierać w lesie a nie na szpitalnym łóżku- tamże umiera. Chcesz odebrać zmarłego ze szpitala i płakać trzy dni przy jego zwłokach-prosze bardzo. Uważasz że nie należy brać statyn? Twoja sprawa.Trafisz do szpitala -my Cię leczymy po swojemu- wychodzisz - postępuj jak uważasz. Bez konsekeencji- podawałeś leki lub im nie ufałeś. Trafiasz do szpitala - ratujemy Cię i jako panstwo płacimy za Twoje leczenie, bez względu na to co jak się stosowaleś do zaleceń. Żaden autorytet medyczny nie ma prawa podjąć decyzji o odłączeniu kogolwiek od aparatury.Ta decyzja-powtarzam raz jeszcze - należy do najbliższych i nie obciążona presją ze strony lekarzy spada na ich barki i odpowiadają przed Bogiem.
    doceń 23
  • ekokonserwatysta
    20.06.2019 10:22
    Oczywiście, że wszystkie okoliczności będziemy (może) znali po śmierci dziecka. Ale wtedy jest za późno na jego ratowanie. Dlatego Chrześcijanin powinien ratować życie dziecka, opierając się na tych danych, które są aktualnie dostępne (mając oczywiście świadomość ograniczeń co do dostępnej dla niego w tej chwili wiedzy), a nie dzieląc akademicko włos na czworo jak autor artykułu z Ordo Juris, co zwalnia go w jego mniemaniu z jakiegokolwiek działania. Jest czas na modlitwę, na refleksję, ale czas na działanie jest najczęściej niepowtarzalny.
    doceń 16
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama