107,6 FM

Przemyślana strategia

W Polsce trwa kolejny światopoglądowy spór. Jaka jest jego istota i dokąd nas zaprowadzi?

Takiemu zmiękczaniu czy też „przyzwyczajaniu” opinii publicznej służyć ma m.in. popularna od kilku dni w mediach społecznościowych akcja #JestemLGBT. Takie hasło wraz z tęczową flagą umieszczają na swoich profilach osoby homoseksualne – dziennikarze, sprzedawcy, nauczyciele. Inicjatorzy akcji tłumaczą, że chodzi o to, by pokazać Polakom, że każdego dnia przechodzą obok osoby homoseksualnej i że niczym nie różni się ona od reszty społeczeństwa. To fakt. Nikt orientacji seksualnej nie ma wypisanej na twarzy. Ale czy to, że sprzedawca gazet lub fryzjerka z sąsiedniej ulicy ma odmienne niż ja preferencje seksualne w ogóle powinno mnie obchodzić? To raczej jej prywatna, jedna z najintymniejszych, sprawa. Ja mam tę osobę szanować nie dlatego, że jest gejem lub lesbijką, lecz dlatego, że jest człowiekiem.

Nie dajmy się wprowadzić w maliny. Czy rzeczywiście wszystkie te hasła o godności, solidarności itp. mają uruchomić w Polakach odrobinę empatii, zmienić mentalność tych, którzy mają jakieś fobie, skończyć z językiem nienawiści? Śmiem wątpić. Ta akcja jest przemyślana, to swego rodzaju liczenie szabli przed bitwą. „Musimy zmobilizować społeczność. Tak, żeby te tysiące osób, które w ostatnich dniach wzięły udział w akcji na Twitterze #JestemLGBT, zasypało posłów meilami” – tłumaczył w „Gazecie Wyborczej” Hubert Sobecki, działacz stowarzyszenia „Miłość Nie Wyklucza”, który negocjował założenia warszawskiej Deklaracji LGBT+. Ale po co mobilizować? Po to, by zmusić polityków do podjęcia tematu uregulowania chociażby związków partnerskich, na kolejne kroki przyjdzie czas. Po to, by Polakom wmówić, że ci, którzy za małżeństwo uważają związek kobiety i mężczyzny, są zacofani, źli i pełni nienawiści.

Destrukcyjny projekt

W dyskusji o postulatach środowiska LGBT bardzo często przywołuje się postać papieża Franciszka i podkreśla jego tolerancyjny stosunek do osób homoseksualnych. Biskupa Rzymu usiłuje się przeciwstawić biskupom polskim. Cytowanie jego słów o gejach: „Kim ja jestem, by ich oceniać”, ma zaś pokazać tolerancyjnego i troskliwego ojca. Prawdą jest, że Franciszek czasami mówił z sympatią o osobach homoseksualnych. Nigdy jednak nie było wypowiedzi, która wykraczałaby poza oficjalne nauczanie Kościoła w tej kwestii. Swoją postawę wobec osób homoseksualnych bodaj najlepiej wyraził w adhortacji „Amoris laetitia”, pisząc, że „każda osoba, niezależnie od swojej skłonności seksualnej, musi być szanowana w swej godności i przyjęta z szacunkiem, z troską, by uniknąć »jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji«, a zwłaszcza wszelkich form agresji i przemocy”. W kolejnym punkcie tego dokumentu znalazło się też stwierdzenie, że nigdy nie można mówić o zrównywaniu związków osób homoseksualnych z małżeństwem, a niedopuszczalne jest uzależnianie przez organizacje międzynarodowe pomocy finansowej „dla krajów ubogich od wprowadzenia praw ustanawiających »małżeństwo« między osobami tej samej płci”. W 2010 r., w czasie gdy w Argentynie toczyła się dyskusja o małżeństwach jednopłciowych, ówczesny biskup Buenos Aires w liście pasterskim pisał: „Nie bądźmy naiwnymi: w sporze tym nie chodzi jedynie o walkę polityczną. Jest to destrukcyjny projekt wymierzony w Boży plan stworzenia. Nie jest to zatem tylko projekt ustawodawczy (projekt ustawy to tylko narzędzie). Jest to działanie ojca kłamstwa, który pragnie oszukać i zmącić umysły dzieci Bożych”.

Nie bądźmy zatem naiwni. Szacunek, troska, eliminowanie przejawów dyskryminacji to całkiem inne zagadnienia niż rewolucja społeczna.•

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama