107,6 FM

O ziemi włoskiej, kościele polskim i „jednej Maryi”

Podczas kolejnych podróży znajduję potwierdzenie przekonania, że konkretne, rozpoznawalne miejsca tworzą żyjący w nich ludzie.

Tak było i ostatnio, bo właśnie wróciłam z Rzymu, gdzie zatrzymałam się na takim małym kawałku naszego kraju na obczyźnie. Mam na myśli czteropółwieczny kościół polski p w. Św. Stanisława B.M. i stojące obok hospicjum czyli w dawnej polszczyźnie hotel dla pielgrzymów. Mówi się, że na mapie wiecznego miasta między ulicami delle Botteghe Oscure a dei Polacchi wynurzyła się „polska wyspa”. Dzięki gościnności księży – rektora Pawła Ptasznika i administratora Jana Główczyka na chwilę pobytu w Rzymie zajęłam dawny apartament legendarnego już, zmarłego przed rokiem abp Szczepana Wesołego – rektora kościoła polskiego w Rzymie, a także duszpasterza światowej emigracji. Słowo „apartament” brzmi szumnie, a w gruncie rzeczy to skromna sypialnia połączona z gabinetem a zarazem pokojem spotkań i kaplicą.

Kiedy idę się tam pomodlić przy klęczniku widzę książkę „O naśladowaniu Najświętszej Maryi Panny” ks. Aleksandra Derouville, która musiała służyć arcybiskupowi do codziennej modlitwy, bo leży jako pierwsza na piramidce modlitewników. „Życie jednej Maryi jest nauką dla wszystkich” czytam rozpoczynające ją słowa św. Ambrożego i jestem przekonana, że abp Wesoły, tak jak Jan Paweł II, musiał wszystko w swoim życiu odnosić do Matki Bożej.

Ta polska miejscówka w Rzymie jest wyjątkowa ze względu na to, że Polacy z całego świata przyjeżdżają tu, żeby uregulować swoje życie, przyjąć sakramenty, rozwikłać problemy. Ks. Jan przyznaje, że wielu zwierza się, że ich chęć wewnętrznej przemiany sprowokował kontakt z Janem Pawłem II. Uwierzyli, że za Jego wstawiennictwem wyproszą dla siebie łaski i z Bożą pomocą im się to udaje.

Przed 11 laty tak mocno zawierzył się Janowi Pawłowi II chory na czerniaka złośliwego Wojciech Halarewicz, prezes ds. komunikacji koncernu Mazda w Europie. - Ja, pragmatyczny facet, pracujący nad tym, jak osiągnąć najlepszy wynik finansowy postanowiłem oddać się Janowi Pawłowi II – powiedział mi kilka lat temu na początku naszej znajomości. Teraz spotkaliśmy się w właśnie w kościele polskim w Rzymie, który zawsze będąc tam odwiedza. I jak się okazuje nie zmienia swojego zdania na temat potrzeby zawierzenia, które warto odnawiać każdego dnia.

Jest też przekonany o wyjątkowości polskiego kościoła w Rzymie, w którym Jan Paweł II był 84 razy jako biskup krakowski, a trzy jako papież. – Dobrze by było, żeby pielgrzymi z Polski uznali to miejsce jako integralną część ich pobytu w wiecznym mieście - zachęca. -  Tutaj mogą spędzić kilka dni w atmosferze, której nigdzie indziej w  Rzymie się nie doświadczy.

 Bo to jest też takie polskie sanktuarium Jana Pawła II z jego sutanną z wydłużonym tyłem okrywającym plecy, kiedy chodził pochylony, i relikwiarzem z kawałkiem sutanny i krwią. Ale przede wszystkim miejsce stworzone przez ludzi kochających Boga, Jana Pawła II i Polskę. Na ziemi włoskiej, trochę z dala od Polski, ale z tej perspektywy może udaje się kochać mocniej?

 

« 1 »

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama