107,6 FM

PIP i kuria w Krakowie: nie dostaliśmy jeszcze pisma od RPO ws. zwolnionych

Nie dostaliśmy jeszcze pisma od Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie zwolnionych pracownic kurii - poinformowali w środę PAP nadinspektor Państwowej Inspekcji Pracy Artur Samek i kanclerz kurii w Krakowie ks. Tomasz Szopa.

W środę biuro RPO poinformowało, że Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zdecydował o podjęciu z urzędu sprawy zwolnień pracownic biura prasowego Archidiecezji Krakowskiej i zwrócił się o informację do Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie i do kanclerza kurii.

Zarówno nadinspektor Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie Artur Samek i kanclerz kurii ks. Tomasz Szopa poinformowali PAP, że nie otrzymali jeszcze pisma od RPO. "Jeśli je otrzymam, odniosę się do niego" - powiedział kanclerz kurii.

Nadinspektor Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie zaznaczył, że "póki co PIP nie ma nic wspólnego ze sporem" pomiędzy kurią a pracownicami. Samek podkreślił również, że nieprawdziwe są jego rzekome wypowiedzi pojawiające się w mediach na temat tego, że PIP prowadzi już postępowanie ws. zwolnionych pracownic krakowskiej kurii. "To przekłamania, moje słowa zostały przeinaczone. Niczym innym teraz się nie zajmujemy jak prostowaniem ich" - wyjaśnił.

W ocenie nadinspektora PIP nie ma podstaw do tego, aby z urzędu wszczynać postępowanie w sprawie pracownic, ponieważ pełniły one obowiązki na podstawie umów cywilnoprawnych. Zdaniem Samka kobiety mogą dochodzić swoich praw w sądzie w związku z ewentualnym naruszeniem ich dóbr osobistych.

Do PIP Adam Bodnar wystąpił o informacje o wynikach postępowania prowadzonego przez Inspektorat, dotyczącego podstawy prawnej wykonywania pracy przez zwolnione osoby i legalności ich zatrudnienia. Osobne pismo skierował do kanclerza Archidiecezji Krakowskiej ks. Tomasza Szopy - poprosił w nim o dobrowolne wyjaśnienia, bo - jak wyjaśnił - mandat RPO nie pozwala na badanie stosunków między podmiotami prywatnymi. Przypomniał, że jako RPO odpowiada w Polsce za realizację zasady równego traktowania, a sprawa zwolnionych kobiet "zdaje się dotykać tych kwestii niezwykle istotnych z punktu widzenia praw człowieka".

"Będę także zobowiązany za wyjaśnienie motywów, jakimi kierowano się zatrudniając osoby w Biurze Prasowym na podstawie umów cywilnych w sytuacji możliwości zastosowania zatrudnienia pracowniczego, zapewniającego efektywną ochronę ustawodawstwa pracy. Jestem przekonany, że otrzymane wyjaśnienia pozwolą na lepsze zrozumienie okoliczności niniejszej sprawy, niewątpliwie istotnej z perspektywy równego traktowania w zatrudnieniu" - napisał RPO do kanclerza kurii.

W piątek kierująca pracami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej Joanna Adamik w pożegnalnym mailu do mediów napisała, że dzień wcześniej pracownice biura otrzymały od ekonoma diecezji "całkowicie zaskakująca dla nich informację, że decyzją księdza arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, z dniem 1 października cały nasz pięcioosobowy zespół biura prasowego kończy pracę" i tworzony jest nowy. "Nie znamy przyczyn tej decyzji, nikt nam wcześniej nie przedstawił żadnych merytorycznych uwag na temat jakości naszej pracy" - zaznaczyła Adamik.

Poinformowała, że oddała się wcześniej do dyspozycji swojego przełożonego. Podkreśliła, że wielokrotnie prosiła, również w formie pisemnej, o usprawnienie komunikacji między biurem a przełożonym. "Gdy nie otrzymałam odpowiedzi, oddałam się do dyspozycji Przełożonego. Decyzję Księdza Arcybiskupa o zwolnieniu całego zespołu szanujemy, ma do tego prawo, chociaż nie rozumiemy jej przyczyn, a forma jej przekazania jest bardzo bolesna" - napisała Adamik. Przypomniała, że zespół tworzyło pięć kobiet z dziećmi na utrzymaniu, "które z oddaniem, przekonaniem i wszelkimi umiejętnościami, które posiadamy, i które nabyłyśmy przez ten czas, starały się służyć Kościołowi krakowskiemu i powszechnemu".

Krakowska kuria poinformowała w sobotę, że zdecydowano o zakończeniu współpracy jedynie z koordynatorką biura - Joanną Adamik i jej dwiema najbliższymi współpracowniczkami, które są niezamężne. "Dwie pozostałe osoby, które w życiu prywatnym jako matki tworzą wraz ze swymi mężami katolickie rodziny, nadal pozostają pracownikami Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej" - podkreślono. W poniedziałek wieczorem z komunikatu tego usunięto fragment dotyczący stanu cywilnego zwolnionych pracownic - oficjalnie wykonując zarządzenie Kościelnego Inspektora Ochrony Danych.

Kuria informowała wcześniej, że osoby tworzące Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej świadczyły usługi na rzecz archidiecezji na podstawie umów cywilnoprawnych i każda ze stron mogła, bez wskazywania uzasadnienia, rozwiązać umowę za miesięcznym wypowiedzeniem. Zaznaczono, że takie warunki, czyli umowy cywilnoprawne, które przewidywały miesięczny okres wypowiedzenia, "zostały zaakceptowane przez strony i nigdy nie były kwestionowane". Kuria nie podała powodów rozstania z pracownicami, ani tego, kto je zastąpi.

« 1 »
  • Anonim (konto usunięte)
    25.09.2019 16:47
    Cały czas istotnym pytaniem jest czy te panie były zatrudnione na umowę o prace, czy też współpracowały na podstawie umów cywilnych. o ile były to umowy cywilne, to rodzi się pytanie czy nie było to obejście prawa pracy?
    doceń 10
  • Dremor_
    25.09.2019 17:19
    Niezależnie od formy zatrudnienia Kuria nie ma prawa żądać od kogokolwiek informacji na temat jego sytuacji rodzinnej, zaś podejmowanie na tej podstawie decyzji odnośnie zatrudnienia kogokolwiek jest złamaniem prawa.
    doceń 20
  • ewala
    25.09.2019 17:20
    W artykule jest napisane, że panie były zatrudnione na podstawie umowy cywilnoprawnej. Umowy takie są opodatkowane i "ozusowane " . Często tego rodzaju umowę zawierają osoby, które świadczą pracę również dla innych podmiotów na podstawie umowy o pracę lub osoby, którym zależy na wyższej płacy a w zamian rezygnują z płatnego urlopu wynikającego i innym świadczeniom wynikającym bezpośrednio z Kodeksu Pracy. Znam wiele osób, które świadomie wolą pracować na podstawie umowy - bo to dla nich forma zatrudnienia mniej zależna od pracodawcy. Nie wiemy, czy panie pracujące w kurii nie miały równolegle innych świadczeń pracy i forma umowy -zlecenia była dla nich korzystniejsza. Być może - rodzicielstwo zastępcze jest również wiązane umową o pracę - stąd taka a nie inna umowa z kurią. Zaznaczam, że od umowy zlecenia poza podatkiem odprowadzane są składki zusowskie, a więc jest to forma "uników' i kombinacji. Poczekajmy na więcej informacji.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama