107,6 FM

Żonaci księża - przyszłość Kościoła?

A co, jeśli doczekamy tych czasów? Jeśli casus udzielania święceń kapłańskich diakonom stałym przyjmie się również w Europie?

Będę uczestniczył w ważnie odprawionej Eucharystii, Pan Jezus na ołtarzu – jak zawsze – stanie się realnie obecny, a ja przyjmę go – jak co dzień – w Komunii Świętej. Zresztą, nie raz już tak bywało. W czasie moich podróży do Libanu, śladami św. Szarbela, niejednokrotnie uczestniczyłem w Eucharystii celebrowanej przez moich braci katolików z Kościoła maronickiego. Czasami Mszę Świętą odprawiał mnich, który ślubował czystość ubóstwo i posłuszeństwo, czasami proboszcz zwykłej parafii – mąż i ojciec (w kościele maronickim żonaci mężczyźni mogą być księżmi). Do mojego doświadczenia wiary i do przeżywania relacji z Jezusem nie wniosło to niczego dramatycznego. Owszem, rozumiem tych, którym celibat kapłanów wiele ułatwia. W istocie jest przecież po to, aby w szczególny sposób podkreślać znaczenie i głębię tajemnicy, która została im powierzona. Jest więc darem, więcej nawet – charyzmatem na rzecz tej tajemnicy, podkreślając misteryjny charakter szafowania sakramentami oraz niepowtarzalny, właściwy duchownym sposób głoszenia słowa w ramach liturgii eucharystycznej. Rozumiem więc, że niektórym świeckim trudniej będzie poruszać się w przestrzeni sacrum bez tego znaku; być może także trudniej będzie niektórym kapłanom zachować pogłębioną świadomość daru i tajemnicy, którymi, zostali obdarzeni. Nie zmienia to jednak faktu, że celibat z tym głównie się wiąże, a jego ewentualne zniesienie może mieć konsekwencje nie tyle dla samych prawd wiary, co raczej dla sposobu ich przeżywania. To jednak w dużej mierze będzie zależało od nas. Czuję, że to właśnie leży na sercu papieżowi Franciszkowi. To samo, co dla wielu polskich katolików, może być wielką trudnością, dla amazońskich wiernych stanie się być może ogromną szansą. Nie przeżywam tego w kategoriach herezji, zdrady i zamachu na tożsamość Kościoła. Mam wśród libańskich przyjaciół katolickich księży, którzy są żonaci. Znam ich pracę, znam również problemy – zalety i wady ich stanu i stylu życia, począwszy od tych duszpasterskich, a na osobistych skończywszy. Wiem, że papież słucha głosu ludzi Kościoła i szuka dla niego najlepszych dróg – nie okazji do zmiany prawd wiary, ale sposobu na pogłębienie ich przeżywania, tak aby dla wielu owo przeżywanie było w ogóle możliwe. Jeśli, nie daj Boże, za kilkanaście lub za kilkadziesiąt lat w Europie będziemy w sytuacji, gdy na spotkanie z kapłanem trzeba będzie czekać kilka miesięcy, obojętne stanie się nam, czy odwiedzi nas celibatariusz, czy człowiek żonaty – bylebyśmy tylko mogli częściej Jezusa do serca przyjmować. Dlatego nazywanie papieża heretykiem uważam za najwyższą formę arogancji, braku odpowiedzialności i czegoś, co można nazwać sentire cum Ecclesia – współodczuwania z Kościołem. Zamiast więc załamywać ręce nad upadkiem Kościoła, pomyślmy raczej nad tym jak uczynić go silniejszym, piękniejszym i bardziej kochanym. A to zawsze jest operacja, którą najpierw musimy wykonać na własnym sercu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
  • DariuszPawluk
    28.11.2019 11:47
    Refleksje na temat celibatu
    ARCYBISKUP FULTON J. SHEEN
    Libido lub popęd seksualny jest jednym z najsilniejszych instynktów człowieka. Jednym z największych mitów związanych z niektórymi rodzajami edukacji seksualnej jest założenie, iż jeśli dzieci poznają niektóre ze złych skutków ekscesów seksualnych, będą one unikać lekkomyślnych zachowań w tej dziedzinie. Jest to nieprawda. Żaden śmiertelnik, który widzi drzwi opatrzone napisem gorączka tyfoidalna, nie odczuwa potrzeby wtargnięcia do środka, aby zarazić się chorobą. Lecz gdy na drzwiach widnieje słowo seks, pojawia się potrzeba przełamania barier.

    […]

    Uwierzcie mi, że pokusa złamania ślubów czystości jest zjawiskiem częstym i silnym; w samotności łatwo jest wyobraźni szukać schronienia w myśli: Jezabel mnie rozumie. Gdy celibatariusz łamie swoje śluby i bierze sobie Jezabel, często musi praktykować wiele spośród tych samych cnót wyrzeczenia, które winien był zachowywać zanim porzucił kapłaństwo i które, gdyby tylko praktykował je na plebanii, pozwoliłyby mu dochować ślubu czystości i uczyniłyby go człowiekiem szczęśliwym. Gdy erotomania bierze we władanie środki komunikacji i gdy kontakty towarzyskie stają się coraz łatwiejsze, iskry łatwo zamieniają się w płomienie a umiłowanie cnoty łatwo przeradza się w miłość do konkretnej osoby, która ucieleśnia te cnoty. Jeśli ksiądz jest lubiany lub cieszy się popularnością, dochowywanie wierności niewidzialnej miłości Chrystusa stanowi prawdziwą walkę. Każde najdrobniejsze naruszenie obowiązków stanu kapłańskiego wywołuje wewnętrzne cierpienie. Jak twierdzi św. Paweł, może wynikać to z bliskiego związku ciała i duszy. Zdecydowanie mniej żalu wiąże się z grzechem pychy niż z nieczystym pragnieniem. Dlatego Pismo Święte trafnie napomina: Nie zasmucajcie Ducha Świętego.

    Kapłan postrzega grzech w jego prawdziwej naturze, nie tylko jako złamanie prawa. Nikt, kto przekroczył limit prędkości, nie pochyla się nad kierownicą po powrocie do garażu, aby odmówić Akt Żalu. Lecz gdy my w jakikolwiek sposób narazimy na szwank miłość Chrystusa w naszej duszy i zbagatelizujemy naszą rolę jako Jego ambasadorów, wiemy, że grzech jest zranieniem kogoś, kogo kochamy. Wyobraź sobie dwóch mężczyzn, którzy poślubili złośnice; jeden z nich był uprzednio żonaty z uroczą, piękną żoną, która umarła. Drugi nigdy przedtem nie był żonaty. Który z nich bardziej będzie cierpiał z powodu żony-sekutnicy? Z pewnością ten, który dostąpił uprzednio lepszej miłości. Podobnie jest z nami: torturują nas wyrzuty sumienia, niepokój i smutek – nie dlatego, że złamaliśmy prawo kościelne – ta myśl nigdy nie przychodzi nam do głowy. Dlatego, że zdradziliśmy najlepszą z miłości.

    Gdybym miał wybrać jedną scenę w Piśmie Świętym, która najlepiej opisuje walkę toczącą się w duszy kapłana, byłaby to scena opisująca duchowe doświadczenia Jakuba. Gdy był on młodym człowiekiem, miał wizję drabiny – sen o chwale i o Bożej opiece, mimo iż zawarł on z Bogiem rodzaj umowy. Tak wielu z nas rozpoczyna swoje kapłańskie życie w pokoju, sympatycznej atmosferze i na zielonych pastwiskach. Dwadzieścia lat później życie się zmienia, jak wówczas, gdy Jakub stawił czoła Ezawowi. Kryzys duchowy dopada niektórych na początku ich drogi kapłańskiej, lecz inni, z powodu słabości lub wad ich własnego charakteru, padają ofiarą tego kryzysu w późniejszym wieku.

    Jakub mocował się z kimś. Nie wiedział, kto jest jego przeciwnikiem, tylko że zmaga się z jakąś postacią. Po chwili obaj przeciwnicy stali się bardziej widoczni w świetle poranka. [Ową postacią był] Niebiański Zapaśnik, który w końcu dotknął stawu biodrowego Jakuba i unieruchomił go. Wówczas walka zmieniła swoją naturę; siła ustąpiła błaganiu, aby Anioł nie odchodził, dopóki nie pobłogosławi Jakuba.

    Podobnie w naszym życiu Chrystus pojawia się jako przeciwnik w nocy naszej duszy, gdy jesteśmy przepełnieni wstydem za to, co uczyniliśmy. Gdy siłujemy się z wielkim przeciwnikiem w naszym sercu, unikamy Jego wzroku i spuszczamy nasze głowy ze wstydu. Jesteśmy w konflikcie z samymi sobą i w konflikcie z Nim. Krążymy po omacku w ciemnościach i zapominamy, że nawet w ciemnościach On siłuje się z nami i zachęca nas do powrotu. Gdy sumienie zmaga się z kapłanem, zawsze ma ono postać Chrystusa; spotyka On nas w naszych godzinach ciszy; przemawia On do nas nawet wśród zgiełku; konfrontuje nas z wizją tego, jacy moglibyśmy być.

    […]

    Dochowanie celibatu jest dozgonnym wysiłkiem, częściowo na skutek ludzkiej słabości. Dwie wielkie tragedie życia polegają na tym, że dostajemy to, czego chcemy i że nie dostajemy tego, czego chcemy. Ptaki w klatce chcą się uwolnić, a ptaki na wolności pragną znaleźć się w klatce. Rozmowa o miłości nigdy nie jest tym samym, co miłość. Rozmowa o cebuli nigdy nie powoduje, że z naszych oczu zaczną płynąć łzy.

    […]

    Jest doświadczeniem każdego kapłana, a na pewno było tak w moim własnym przypadku, że najtrudniej jest przyprowadzić na powrót do Chrystusa te dusze, które zgrzeszyły pychą i samowolą, ponieważ pycha nadyma ich ego. Ogromne wyzwanie stanowi także prowadzenie do Chrystusa tych dusz, które stały się chciwe i zachłanne, ponieważ pieniądze są rodzajem ekonomicznej gwarancji nieśmiertelności: Zobaczcie, ile posiadam. Moje stodoły są pełne.

    Celibat jest dochowywany najlepiej i rozumiany najlepiej przez wzgląd na Chrystusa. My, kapłani, naśladujemy Go. Nosimy krzyż, aby przedłużać Jego odkupienie i każde naruszenie celibatu zawsze interpretowane jest przez dobrych kapłanów jako zranienie Chrystusa. Mąż nigdy by nie powiedział: Wiem, że podbiłem żonie oko, rozbiłem jej też nos, biłem ją, ale nigdy nie ugryzłem jej w ucho. Jeśli mąż prawdziwie kocha swoją żonę, nie zacznie wprowadzać stopniowań odnośnie do tego, jak bardzo ją zranił. Mimo że ksiądz w stosunku do Chrystusa nie próbuje definiować stopnia, w jakim Go zranił, nawet nasze najmniejsze przewinienie boli nas, albowiem zraniliśmy naszego Zbawiciela. Jeśli należę do nowego rodzaju ludzkiego, który został zrodzony z Dziewicy, dlaczego miałbym nie żyć wyłącznie dla Pana? Nigdy nie czułem, że wyrzekłem się miłości poprzez przyjęcie ślubu celibatu; po prostu wybrałem wyższy rodzaj miłości. Jeśli ktokolwiek sądzi, że celibat działa szkodliwie na psychikę kapłanów, powinien zakraść się na spotkanie księży. Jestem pewien, że wśród księży panuje weselszy nastrój niż wśród jakiejkolwiek grupy zawodowej na świecie.

    Im bardziej kochamy Chrystusa, tym łatwiej jest należeć wyłącznie do Niego. Skąd wiem, że jestem w łachmanach? Ponieważ widzę Jego piękno w stule i ornacie Jego kapłaństwa. Skąd wiem, że każda sadzawka, z której piję, jest zatęchła? Ponieważ widzę, jak świeże wody wypływają z Jego boku. Podróż kapłańskiego życia prowadzi zatem nie do bagien i mokradeł, lecz do oceanu miłości. Wykrywam wszystkie złe dźwięki w moim życiu przysłuchując się muzyce Jego głosu. Gdy trzyma mnie On w swoich ramionach, poznaję głębokość mojej skruchy. Pragnę wtedy, gdy znajduję się u Jego wód. To na widok Jego Eucharystycznej Manny odczuwam głód. Łkam, gdy spogląda na mnie z uśmiechem. To z powodu Jego miłości nie mogę znieść samego siebie. To Jego miłosierdzie przepełnia mnie skruchą. Możemy mieć aniołów, aby nas strzegli – tak – ale aniołowie nas nie osądzają. Jedynie Doskonała Dobroć nas osądzi i w tym musimy pokładać naszą jedyną nadzieję. I to nas ratuje. Zatem pokładam ufność w Jego miłosierdziu i kocham Go ponad wszelkie miłości, i nigdy nie zdołam Mu podziękować za to, że otrzymałem łaskę kapłaństwa. Wstąpiłem w stan kapłański z głębokim poczuciem niegodności. Kończę swe kapłańskie życie w jeszcze głębszym poczuciem niegodności i mimo, iż chodzę w łachmanach, pamiętam, że syn marnotrawny został przyodziany w szatę sprawiedliwości.

    Arcybiskup Fulton J. Sheen

    Źródło: Treasure in Clay. The Autobiography of Fulton J. Sheen, 2008r., rozdział XIII – Reflections on Celibacy, str. 218, 219-221, 222-223.
  • TOMTOM
    29.11.2019 12:00
    W Stanach Zjednoczonych utrzymywano po I wojnie prohibicję. W teorii szczytne, zabroniono szkodliwej substancji jaką jest alkohol. W praktyce ludzie dalej pili, jedynie państwo wyhodowało sobie gangi i mafie, które korzystały na procederze nielegalnej sprzedaży. Podobnie widzę to z celibatem. Nawet jakby z jakiegoś powodu uznać to za szczytne, to z praktyką rozjeżdża się okrutnie prowadząc do patologii, jak molestowanie, czy nawet posiadanie kochanek i dzieci na boku (dla tych osób na pewno jest to trudne i stygmatyzujące). Zadne cytaty nie mają tu jak widać znaczenia - kapłani, którzy łamią celibat też je znają, a jednak natura u nich zwycięża.
    doceń 31
  • Cukierek907
    02.12.2019 20:01
    Jestem ciekawa jakie zdanie na ten temat mają sami księża. W końcu to on ich dotyczy. Fajnie by było jakby też się podzielili swoimi przemyśleniami.
  • Cukierek907
    03.12.2019 12:50
    Ps. A po 2 już kiedyś temat był wałkowany. Dopuszczenie żonatych mężczyzn a całkowite zniesienie celibatu jest różnica między tymi pojęciami.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama