107,6 FM

Duda: Gdyby nie doszło do wyborów, byłby kryzys konstytucyjny

- Gdyby wybory nie zostały przeprowadzone i po upływie obecnej kadencji nie było nowo wybranego prezydenta, oznaczałoby to kryzys konstytucyjny, nie można by przyjmować ustaw - powiedział w piątek na antenie TVP Info prezydent Andrzej Duda.

Zapewnił, że zgodziłby się na zmianę w ustawie zasadniczej pozwalającą przesunąć wybory, gdyby konstytucyjna większość ją uchwaliła.

"Jeżeliby nie doszło do wyborów prezydenckich, to mamy kryzysy konstytucyjny, i to głęboki, bo kadencja prezydencka wygaśnie 5 sierpnia tego roku i jeżeli nie będzie urzędującego prezydenta, to nie będzie miał kto, zgodnie z konstytucją, zakończyć procesów ustawodawczych, nie będą mogły być skutecznie przyjmowane żadne ustawy" - powiedział prezydent w piątek w TVP. "I to jest z całą pewnością głęboki kryzys konstytucyjny, albowiem nie ma przepisów, które w takiej sytuacji pozwalałyby choćby marszałkowi Sejmu przejąć obowiązki do wykonywania" - dodał.

"Kadencja prezydencja wygasa 5 sierpnia, 6 sierpnia powinien być zaprzysiężony nowo wybrany prezydent. Absolutnie nie wolno dopuścić do tego, by urząd prezydenta został opróżniony, aby nie było nowego prezydenta, a kadencja prezydencka się zakończyła - to będzie absolutne naruszenie konstytucji" - przekonywał prezydent.

Według Andrzeja Dudy, przeprowadzenia wyborów wymaga "zasada zachowania ciągłości władzy państwowej". "Jest sprawą fundamentalną, aby przed wygaśnięciem pięcioletniej kadencji urzędującego prezydenta na nowo wybrać prezydenta i aby ten prezydent mógł w sposób płynny przejąć urząd prezydenta" - powiedział.

Mówiąc o możliwych rozwiązaniach, podkreślał, że wybory mogą się odbyć 10 maja, tak jak zarządziła marszałek Sejmu, możliwa jest też zmiana konstytucji. Zadeklarował, że zgodziłby się na zmiany w konstytucji pozwalające przesunąć termin wyborów, gdyby taka propozycja uzyskała większość 2/3. "Jako prezydent Rzeczypospolitej, mając do czynienia z sytuacją, w której absolutna większość demokratycznej reprezentacji Rzeczypospolitej ma wolę, aby konstytucja została zmieniona, ja się na zmianę konstytucji zgodzę" - powiedział.

Odniósł się do zarzutów opozycji, że planowane wybory nie spełnią wymogów równości, tajności, powszechności, a pandemia uniemożliwia prowadzenie kampanii oraz postulatu przesunięcia daty wyborów. "Dzisiaj opozycja, która żąda przesunięcia terminu wyborów najmocniej, takiej zmiany wcale nie proponuje, a kiedy [wice]premier [Jarosław] Gowin taką zmianę i przesunięcie wyborów o dwa lata zaproponował (...), to opozycja tę propozycję w sposób zdecydowany odrzuciła" - przypomniał Andrzej Duda.

Pytał, "na jakiej zasadzie" wybory miałyby się odbyć 16 maja 2021 i czy przewodniczący PO Borys Budka zakłada, że stan nadzwyczajny zostałby wprowadzony i przedłużany do tego czasu. "Przecież to jest niedorzeczność od strony konstytucyjnej, żeby sterować stanem klęski żywiołowej w zależności od woli, momentu, w którym chcemy przeprowadzać wybory, ustalając z góry, że to będzie 16 maja przyszłego roku. To jest żenujące" - mówił.

Prezydent powiedział również, że chciałby, aby w parlamencie powstał konsensus w sprawie terminu i sposobu przeprowadzenia wyborów prezydenckich. "Bo tak naprawdę to jest decyzja większości parlamentarnej. Ja bym chciał, żeby w parlamencie powstał co do tego konsensus, kiedy te wybory powinny zostać przeprowadzone tak, żeby było dobrze i żeby było bezpiecznie, ale nie ma ze strony opozycji dzisiaj żadnej konstruktywnej propozycji. Opozycja dzisiaj po prostu z przyczyn politycznych nie chce przeprowadzenia wyborów i w związku tym mówi de facto: nie, bo nie. Taki mamy na dzisiaj stan" - ocenił prezydent.

Jak dodał, tego nie można zaakceptować - zarówno "od strony" ustrojowej, konstytucyjnej, jak i walki z koronawirusem. "To jest szkodliwe dla funkcjonowania państwa i jego organów, które dzisiaj walczą z koronawirusem, próbując w jak największym stopniu zabezpieczyć życie i zdrowie obywateli; które próbują dzisiaj podejmować wszelkie działania ku zabezpieczeniu polskiej gospodarki, natomiast burzenie czy doprowadzanie do tego, że mamy stan rozedrgania i niepewności ustrojowej, jest całkowicie nieodpowiedzialne" - stwierdził Andrzej Duda.

Zaapelował do opozycji "o konstruktywne propozycje - takie, które będą mogły być dyskutowane na poważnie w parlamencie i które będą się mieściły w ramach ładu ustrojowego".

Zwrócił uwagę, że przedstawicielka WHO ryzyko zakażenia koronawirusem przy wyborach korespondencyjnych określiła jako niskie; argumentował, że poczta i firmy kurierskie co dzień dostarczają listy i paczki.

« 1 »
  • podajnik
    25.04.2020 00:22
    Jak w każdym elaboracie najważniejsze zdanie pada na końcu.
    Światowa Organizacja Zdrowia ryzyko zakażenia przy wyborach korespondencyjnych określiła jako niskie.
    Moim zdaniem jest zerowe. Niskie ryzyko jest przy wyborach stacjonarnych i osobiście nie mam nic przeciwko takim wyborom.
    Chodzę czasem do sklepu i nie zaraziłem się bo nie ma takiej możliwości przy krótkim kontakcie.

    Przy tym jak dobrze sobie radzimy z epidemią, nie mam wątpliwości, że da się wybory tradycyjne przeprowadzić bezpiecznie, choćby kosztem tygodniowego liczenia głosów.
    To czy prezydent Duda wygra zależy tylko i wyłącznie od wyborców.
    doceń 16
  • Eugeniusz_Pomorze_
    25.04.2020 07:40
    "Prezydent powiedział również, że chciałby, żeby w parlamencie powstał konsensus w sprawie terminu i sposobu przeprowadzenia wyborów prezydenckich. "Bo tak naprawdę to jest decyzja większości parlamentarnej. Ja bym chciał, żeby w parlamencie powstał co do tego konsensus, kiedy te wybory powinny zostać przeprowadzone tak, żeby było dobrze i żeby było bezpiecznie, ale nie ma ze strony opozycji dzisiaj żadnej konstruktywnej propozycji. Opozycja dzisiaj po prostu z przyczyn politycznych nie chce przeprowadzenia wyborów i w związku tym mówi do facto nie, bo nie. Taki mamy na dzisiaj stan" - ocenił prezydent." - No właśnie prezydent Duda ma rację - żeby było dobrze i bezpiecznie potrzebny jest w parlamencie konsensus. Opozycja jednak niestety nie chce konsensusu, mówiąc: "Nie, bo nie!". Skoro zaś opozycja teraz nie chce porozumienia z rządem w tak ważnej dla Polski sprawie, to od 6 sierpnia, gdyby nie było nowego prezydenta opozycja natychmiast zacznie twierdzić, że "bez prezydenta rząd nie ma prawa uchwalić żadnej nowej ustawy!" Taka jednak nieodpowiedzialność opozycji daje jeszcze większe prawo rządowi do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w takim terminie, żeby nowy prezydent już 6 sierpnia mógł rozpocząć swoje urzędowanie. Innego dobrego wyjścia BEZ KONSENSUSU niestety nie ma.
    doceń 8
  • staho
    25.04.2020 08:14
    "Nie można by przyjmować ustaw". Czy to nie byłoby wspaniałe?
    doceń 14
  • velario-new
    25.04.2020 10:22
    Byłby kryzys konstytucyjny? A bo to pierwszy? Tak - pierwszy, który w pewnym sensie Panu Prezydentowi osobiście zagraża. Poprzednie nie tylko mu nie przeszkadzały, ale nawet w ich wywoływaniu aktywnie uczestniczył (a dokładnie jego posłuszny długopis).
    doceń 21
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama