107,6 FM

"Pierwszy szok związany z epidemią minął, najwyższy czas na otwieranie ochrony zdrowia"

Pierwszy szok związany z epidemią minął. Musimy nauczyć się z nią żyć. Przyszedł czas na otwieranie tych dziedzin medycyny, które zeszły na drugi plan. Musimy to zrobić jak najszybciej, by minimalizować straty, ale przy zachowaniu nowych reguł postępowania i przy spełnieniu pewnych warunków - uważa prezes Naczelnej Rady Lekarzy, prof. Andrzej Matyja.

"Musimy oswoić się i żyć z koronawirusem. Mieć świadomość, że będzie z nami przez wiele, wiele lat, dopóki nie będzie skutecznej profilaktyki. Stąd też, by nie doszło do tragedii związanej ze wzrostem umieralności na inne schorzenia niż koronawirus, należy jak najszybciej otwierać ochronę zdrowia" - powiedział profesor w rozmowie z PAP.

Zwrócił uwagę na to, że ludzie chorują jak dotychczas, zarówno na choroby o ostrym i nagłym przebiegu, jak i przewlekłe. Dlatego też trzeba szybko przywracać dostępność systemu opieki zdrowotnej dla wszystkich potrzebujących pacjentów i wracać do normalności, tym bardziej, że koszty leczenia chorób zaawansowanych są bardzo wysokie, a terapia w zaawansowanym stadium choroby jest w większości przypadków nieskuteczna.

"W tej chwili, pewnie i słusznie, skupiliśmy się na diagnostyce, leczeniu pacjentów z chorobą COVID-19, ale to się już odbiło na leczeniu innych schorzeń. Musimy tę tendencję zmienić. Uruchomić i otworzyć na wszystkie inne dyscypliny medycyny. Jest przecież wiele innych chorób, z powodu których też się umiera. Lepiej też leczyć choroby w stanie niezaawansowanym, bo daje to większe szanse na pełne wyleczenie" - podkreślił.

Dodał, że w tej chwili w Polsce, w obliczu epidemii, wielu pacjentów odkłada wizytę u lekarza pomimo niepokojących dolegliwości. Jego zdaniem, trzeba to pilnie zmienić.

"Musimy powiedzieć znowu naszemu społeczeństwu, że ma bezpieczny dostęp do specjalistów, poradni, szpitala. W tej chwili dochodzi do opóźnienia diagnozy, bo podmioty lecznicze są źródłem zakażenia. Ważne jest edukowanie chorych i mówienie im: nie zaniedbujcie się, musicie się leczyć" - stwierdził.

Przypomniał, że w tej chwili w Polsce na nowotwory choruje ponad 1 mln osób. Dlatego też, jego zdaniem, każdy moment na otwarcie opieki zdrowotnej jest właściwy, jeśli spełnione będą podstawowe warunki - zapewnione środki ochrony i dezynfekcji, bezpieczeństwo placówek oraz powszechność testów diagnostycznych.

"Musimy przede wszystkim zabezpieczyć środki ochrony osobistej i dezynfekcji szpitali, poradni i jak najszybciej wprowadzić powszechność wykonywania testów. Gdybyśmy spełnili te wymogi, moglibyśmy powiedzieć o bezpieczeństwie opieki zdrowotnej w Polsce" - stwierdził.

Profesor zapytany, jak powinno wyglądać przywracanie funkcjonowania w opiece medycznej, mówił o pewnych etapach, które jednak powinny następować "dość szybko". W pierwszej kolejności powrócić należy do leczenia specjalistycznego w Ambulatoryjnej Opiece Specjalistycznej.

Prezes NRL przypomniał, że jest ona w tej chwili niedostępna dla pacjentów za wyjątkiem usług związanych z chorobami układu krążenia oraz onkologiczno-hematologicznymi. Wyraził też opinię, że otwieranie ambulatoryjnej opieki powinno iść w parze ze wzrostem dostępności do szpitali. Jednak warunkiem koniecznym, by było to możliwe i bezpieczne, jest wykonywanie testów diagnostycznych w kierunku wirusa SARS-CoV-2 każdemu pacjentowi, który trafia na oddział, z dobowym wyprzedzeniem, by zmniejszyć do minimum ryzyko zakażenia.

"Gdy będziemy mieć większą kontrolę nad rozprzestrzenianiem się epidemii, będziemy mogli uruchamiać np. planowe zabiegi. Otrzymamy też większą pewność, że nie doprowadzimy do zamknięcia oddziału" - wyjaśnił prof. Matyja.

Nie wykluczył, że do zakażeń będzie i tak dochodzić, ale trzeba zrobić wszystko, by zapewnić odpowiednie warunki organizacyjne.

Przyznał też, że epidemia wymusiła w podstawowej opiece zdrowotnej zdalne usługi - teleporady, które okazały się w pewnej mierze i w niektórych przypadkach dobrym sposobem leczenia. Niemniej jednak trzeba jak najszybciej również tutaj przywracać bezpośredni kontakt lekarz-pacjent, bo zdalna diagnoza niesie ze sobą większe prawdopodobieństwo błędnego rozpoznania choroby, a w konsekwencji nieskutecznego leczenia.

"Oparcie leczenia wyłącznie na wywiadzie, to nie jest pełne badanie. Na kompleksowe badanie pacjenta składa się wywiad, badania fizykalne oraz badania dodatkowe. To pełny sposób diagnostyki choroby. Musimy do takiej formy badania jak najszybciej powrócić" - stwierdził.

« 1 »
  • podajnik
    30.04.2020 07:14
    Epidemia pokazała, że można liczyć na polską służbę zdrowia od salowej przez pielęgniarkę, lekarza, nawet siostrę zakonną, aż do samego ministra i wyżej.
    W późniejszym czasie należy się złużbie zdrowia mała reforma i zmiany jak teleporada, większa liczba respiratorów, oiomów, lepsze praktyczne nauczanie lekarzy, wzrost pensji, krajowa produkcja sprzętu i środków.
  • Anonim (konto usunięte)
    30.04.2020 07:27
    Zamrożenie szpitali czy przychodni już dawno (bo w pierwszym etapie) powinno zostać zniesione. Ale oczywistym jest i brak testów i brak środków ochrony dla personelu. No i brak procedur.
    Wiece lepiej niech ludzie umierają niedoczekawszy się wizyty u specjalisty czy diagnostyki. Bo przecież najważniejszy jest medialny przekaz "panowania nad wirusem".
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama