107,6 FM

Patrząc w przyszłość

Zasada jest prosta i obowiązuje wszędzie: jeżeli za dużo zużywamy, a za mało produkujemy, w końcu zabraknie. Czy zabraknie nam prądu? ITER to pierwszy krok, by tak się nie stało.

Perspektywa

Badania nad fuzją jądrową trwają od kilkudziesięciu lat. Ogromnym wyzwaniem było m.in. stworzenie odpowiednich materiałów, które nie zamienią się w kupkę popiołu w zetknięciu z ekstremalnie wysoką temperaturą. Te i wiele innych problemów konstrukcyjnych zostało przezwyciężonych, a pierwszy – jeszcze próbny – rozruch ITER planowany jest na 2025 rok. Całkowite zamknięcie inwestycji nastąpi po kolejnych 10 latach, a więc około 2035 roku. Gdy reaktor zostanie uruchomiony, będzie jednym z największych i najdroższych eksperymentów naukowych na świecie. I być może najdłużej prowadzonym. Pierwsze pomysły wybudowania międzynarodowego reaktora fuzji jądrowej pojawiły się w 1985 roku, w czasie jednego ze spotkań ówczesnego prezydenta USA Ronalda Reagana z Michaiłem Gorbaczowem, prezydentem Związku Radzieckiego. Później jednak ZSRR rozpadł się, a świat zaczął się zmieniać. Ostatecznie umowę na budowę ITER podpisano dopiero w 2006 roku, a pierwszą łopatę wbito w 2013 roku.

ITER nie jest elektrownią, a projektem naukowym, który w pełnej skali ma pokazać, czy elektrownia oparta na fuzji jądrowej może zostać wybudowana. Choć kalkulacje i urządzenia mniejszych rozmiarów pozwalają optymistycznie, a nawet entuzjastycznie patrzeć na ten projekt, ostatecznym testem musi być wybudowanie urządzenia w pełnej skali. Naukowcy są zgodni co do tego, że skala skomplikowania ITER jest ogromna, a projekt wielokrotnie musiał być wstrzymywany, aby rozwiązać pojawiające się w trakcie jego konstrukcji problemy. Gdy zaczynano budowę, nie istniały jeszcze technologie i materiały, które są niezbędne do tego, by urządzenie działało. Ogromne temperatury, ciśnienie, prądy – to wszystko powoduje, że okres budowy ITER nie był czasem zmarnowanym. Kraje, które biorą udział w projekcie, wkładają w niego nie pieniądze, ale komponenty. W efekcie technologie, jakie muszą zostać stworzone, pozostają „na miejscu”. Mogą przynosić korzyści, zanim ITER ruszy.

W projekt zaangażowane są kraje Unii Europejskiej, Japonia, Rosja, USA, Chiny, Korea Południowa i Indie. Jeśli jednak badania i testy ITER wypadną pomyślnie, pierwsze komercyjne elektrownie będą mogły powstać w połowie XXI wieku. I wtedy będziemy mogli z czystym sumieniem mówić o energetycznej rewolucji. Bo nauczymy się uzyskiwać energię elektryczną z czegoś, co występuje powszechnie, niezależnie od pogody, i bez zanieczyszczania środowiska naturalnego. •

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama