107,6 FM

Księga cudów

​Nieprzebrany tłum wypełniał cały plac Świętego Piotra i ciągnął się aż do potężnego Zamku Anioła. Grały cztery orkiestry. Nic dziwnego. Na ołtarze wynoszono tego, który „mocen jest wskrzeszać zmarłych”.

Komisja powołana przez upoważnionego przez papieża sufragana krakowskiego Jana Amicinusa i rektora Akademii Krakowskiej Jakuba Arciszewskiego przesłuchała ponad 400 świadków. „Przedstawiane trybunałowi uzdrowienia dotyczą przeróżnych chorób: poczynając od powrotu do życia ludzi uważanych za zmarłych, zwłaszcza dzieci, nie dających znaku życia, uduszonych, wyciągniętych z wody, poprzez konających na różne choroby” – wymieniał historyk Zdzisław Obertyński. W 1586 roku prowincjał polskich dominikanów, Feliks z Sieradza, opracował listę cudów i zjednał poparcie dla sprawy kanonizacji króla Zygmunta III, prymasa Stanisława Karnkowskiego i kanclerza koronnego Jana Zamoyskiego.

Z tą imponującą listą zapoznał się generał zakonu Hipolit Maria Beccaria de Monte Regali, a w 1589 roku dokumenty przedstawiono Sykstusowi V. Papież zlecił zbadanie sprawy powołanej rok wcześniej Kongregacji ds. Świętych Obrzędów i Ceremonii. Komisja kierowana przez kard. Alfonso Gesualdo wybrała 8 cudów, uznając je za wystarczające do wyniesienia Odrowąża na ołtarze.

Jako koty morskie

Awentyn tonie w zieleni. Szukam cienia w przepięknej bazylice św. Sabiny. W 1219 r. świątynię przekazano nowo powstałemu zakonowi. Tu leżący nocami na zimnej posadzce Dominik wołał: „Boże, co się stanie z grzesznikami?”.

Tu w kaplicy wykonanej przez Berniniego czytałem: „Przybyszu, bądź uważny, w tym miejscu święci mężowie Dominik i Franciszek odbywali nocne czuwania”. Dwóch mężczyzn, wymienianych w litanii na jednym oddechu, którzy odbudowali to, co pozostawało w ruinie.

Wchodząc do kościoła, mijam białą tablicę poświęconą św. Jackowi, który tu przyjął habit.

– Dotąd kanonizacje odbywały się poprzez papieski dokument czy aklamację. W 1588 roku ruszyły prace Kongregacji ds. Świętych Obrzędów i Ceremonii – opowiada inicjator powieszenia tablicy ks. Arkadiusz Nocoń. – Pierwszym procesem kanonizacyjnym wedle nowych norm był właśnie proces Odrowąża. Komisja spotkała się na ponad 40 sesjach, zbadała kilkadziesiąt cudów. Polacy długo czekali na tę kanonizację. Opóźniały ją występujące w Rzeczpospolitej i Państwie Kościelnym zawirowania polityczne, społeczne i dziesiątkujące Europę zarazy. W roku 1527 papież Klemens VII zezwolił polskiej prowincji dominikanów na publiczny kult świętego Jacka w liturgii. Przywilej ten określa się często mianem beatyfikacji, choć o beatyfikacji w dzisiejszym rozumieniu tego słowa można mówić dopiero od XVII wieku. W maju roku 1527 w wyniku tragicznych wydarzeń tak zwanego sacco di Roma, czyli złupienia Rzymu przez niemiecko-hiszpańskie wojska Karola V, zagubiły się akta procesowe, co opóźniło sprawę o kilkadziesiąt lat. Gdy ruszyły przygotowania do kanonizacji, Polacy się przestraszyli. Do Watykanu przybył 15 stycznia 1594 r. wysłannik króla, wojewoda Stanisław Miński. W kronikach zachował się zabawny opis jego wjazdu do Wiecznego Miasta. Jechał na rosłym rumaku otoczony pełnym przepychu orszakiem. Na powitanie przy Porta Flaminia ruszyli watykańscy prałaci. Jechali na swych małych mułach, a widząc ich uśmiechnięte twarze, dumny wojewoda zapisał: „Witają nas, zęby szczerząc jako te koty morskie”. „Nie mamy pieniędzy, zróbmy tę kanonizację po cichu, bez rozgłosu” – przekonywał papieża wojewoda.

Polacy obawiali się trochę tego kanonizacyjnego rozmachu, a reprezentant naszego kraju przedstawił papieżowi smutny stan finansowy państwa, prosząc o jak najskromniejszą uroczystość. Papież Sykstus V powiedział jednak, że taka uroczystość nie może odbyć się skąpo, bo uwłaczałoby to statusowi Polski i świętego Jacka. Jego następca Klemens VIII podzielił to zdanie (w latach 1588–1589 kard. Ippolito Aldobrandini przebywał na Śląsku jako nuncjusz apostolski, a w Krakowie widział żywy kult, jakim mieszkańcy otaczali grób Jacka). Powiedział: „Nie ma mowy! Cicha kanonizacja tak wielkiego świętego? To nie do pomyślenia!”.

Papież na kolanach

17 kwietnia 1594 roku potężny tłum pojawił się na Piazza San Pietro. Widok musiał być imponujący… Ludzie szczelnie wypełniali teren od dawnej bazyliki Świętego Piotra (obecna nie była jeszcze gotowa, a jej budowa zakończyła się trzydzieści lat później) aż po Zamek Anioła. Wojewoda Miński jako poseł króla Polski na kolanach prosił papieża o zaliczenie Jacka w poczet świętych. Klemens VIII ukląkł. Po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych papież zaintonował hymn „Veni Creator” i wygłosił dekret kanonizacyjny: „W imieniu Boga wszechmogącego, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Świętych Apostołów Piotra i Pawła i w naszym imieniu postanawiamy i oświadczamy, że błogosławionej pamięci Jacek z Polski należący do Zakonu Kaznodziejskiego jest świętym – stwierdził uroczyście”.

Wyniesieniu na ołtarze pochodzącego z Kamienia Śląskiego dominikanina towarzyszyła huczna oprawa. Grały cztery orkiestry. „Orszak papieski wyruszył z Cappella Paolina w następującym porządku: dworzanie papiescy w czerwieni, sekretarze apostolscy i adwokaci konsystorialni we fioletach, trębacze, wikariusz generalny Zakonu Kaznodziejskiego w towarzystwie sześciu współbraci, niosący chorągiew kanonizacyjną św. Jacka, dalej chóry śpiewające przy akompaniamencie czterech orkiestr hymn »Ave Maris Stella«. Następnie kroczyli abbrewiatorzy, apostolscy akolici, audytorzy Roty, subdiakoni apostolscy, pośród których niesiono krzyż papieski, penitencjarze bazyliki” – wylicza Zdzisław Obertyński.

Kończąc uroczystą kanonizację, Klemens VIII zaznaczył: „Święci Starego i Nowego Testamentu nie uczynili cudu, którego by święty Jacek nie był uczynił”.•

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama