107,6 FM

Operacja dezinformacja

Od zawsze jednym z najprostszych i najtańszych sposobów na osłabianie przeciwnika była dezinformacja. Często jest ona dokonywana rękami ludzi, którzy w dobrej wierze powtarzają zasłyszane wiadomości.

Rosjanie na froncie

Jaka jest skala problemu? Okazuje się (zdaniem badaczy z Carnegie Mellon University z Pittsburgha), że prawie połowa kont rozpowszechniających informacje o koronawirusie to konta obsługiwane przez automaty, przez boty. Boty to programy, które ekspresowo wykonują zaprogramowane czynności. Takie jak na przykład rozsyłanie, przeklejanie czy umieszczanie na profilach (dez)informacji. Kto jednak te dezinformacje tworzy? Kto opłaca armie botów? Kto nimi kieruje? Nie zawsze da się to określić, ale tam, gdzie jest to możliwe, ślady prowadzą do Rosji. Problem nie dotyczy oczywiście tylko Polski, ale wielu krajów Zachodu, dlatego od lat dezinformacją, której źródła znajdują się na Wschodzie, zajmują się agendy unijne. Podczas aktualnego kryzysu poziom dezinformacji jest jednak tak potężny, że do wielu osób dopiero teraz zaczyna docierać to, że w internecie cały czas prowadzona jest wojna informacyjna. A jednym z jej sposobów jest rozsiewanie fałszywych informacji. Z jednej strony podważają one wiarygodność instytucji państwa czy np. służby zdrowia. Z drugiej promują nieodpowiedzialne zachowania, które przekładają się na dłuższy czas trwania kryzysu i na większe koszty wychodzenia z niego. A w przypadku takich krajów jak choćby Belgia, Wielka Brytania czy Holandia – także na np. niszczenie infrastruktury telefonii komórkowej. W wymienionych krajach informacje wiążące technologię 5G z pandemią (rozprzestrzenianiem się) wirusa były bardzo popularne. Co prawda sieci 5G tam jeszcze nie ma, ale zniszczono już wiele masztów i/lub anten telefonicznych. Z analiz wynika też, że liczba dezinformacji jest uzależniona od regionu. Od regionu są także uzależnione sposób i tematy, które są wypuszczane w cyfrową przestrzeń. I tak na przykład na Bałkanach pojawia się wiele tekstów, materiałów wideo, wpisów sugerujących – albo mówiących wprost – że pandemia to wina Unii, że kryzys przeciąga się z powodu Brukseli, oraz takich, że to rosyjskie szczepionki mogą uratować sytuację. Eksperci uważają, że to jest gra nastawiona na to, by akceptacja społeczna przystąpienia tych krajów do Unii była jak najmniejsza. Co ciekawe (wykazały to analizy Uniwersytetu Oksfordzkiego), materiały o koronawirusie pochodzące z Rosji, a pisane w językach narodowych (angielskim, francuskim, niemieckim, hiszpańskim…), miały wyższe zasięgi niż materiały dostarczane przez media znajdujące się w tych krajach. Zupełnie tak, jak gdyby jakiś mechanizm „podbijał” to, co zostało stworzone na Wschodzie. Dzisiaj (dzięki wspominanym wcześniej analizom badaczy z Center for Data Driven Health) wiadomo, że tym czymś są boty. Ale nie tylko one są za to odpowiedzialne, lecz także specyficzny sposób relacjonowania rzeczywistości. Pełen emocji, stawiający jednoznaczne i ostre tezy, relacjonujący sytuacje konfliktowe (np. protesty) i takie, które budzą niepokój albo strach. Takie wiadomości z natury mediów społecznościowych zyskują większe zasięgi, nawet jeżeli nie są „podbijane” przez konta – boty.

Kto tam był?

Dziennikarze amerykańskiego „The New York Timesa” i niezależnie od nich dziennikarze agencji prasowej AP, powołując się na źródła w amerykańskim wywiadzie, opublikowali listę platform internetowych, które kolportują informacje przygotowywane albo powstające we współpracy z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Nasilenie tej aktywności obserwowano za oceanem w okresie poprzedzającym wybory prezydenckie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama