107,6 FM

III RP zaprzeczeniem Solidarności

O roli Jana Pawła II w powstaniu ruchu Solidarność, jej istocie w doświadczeniu Polski w latach 1980–1981 oraz tworzeniu III Rzeczypospolitej w opozycji do ideałów Solidarności mówi filozof prof. Zbigniew Stawrowski.

Bogumił Łoziński: W wydanej niedawno książce „Solidarność znaczy więź AD 2020” podejmuje Pan Profesor próbę opisania tego pojęcia w doświadczeniu Polski z lat 1980–1981. Jaka była nasza solidarność?

Prof. Zbigniew Stawrowski: Chciałbym na początku powiedzieć dwa słowa o samej książce. Na temat Solidarności powstało już sporo cennych prac historycznych, socjologicznych czy politologicznych. Moja perspektywa jest odmienna, filozoficzna – usiłuję opisać niezwykłe wydarzenia z lat 1980–1981, odsłaniając ich etyczny i duchowy wymiar. Staram się również pokazać, co w kolejnych dekadach zostało z tego doświadczenia zachowane, a co zaprzepaszczone. Jestem przekonany, że bez zrozumienia źródeł głębokiego doświadczenia wspólnoty, które wówczas połączyło miliony Polaków, nie jest możliwa sensowna ocena tego, co dziś łączy, ale także co dzieli Polaków. Książka ta jest jednak nie tylko opisem owych wydarzeń. Jest jednocześnie świadectwem kogoś, kto w momencie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, a potem powstania ruchu Solidarności, był młodym, 20-letnim człowiekiem, przeżywającym to, co się działo, świadomie, nie tylko jako widz, ale jako aktywny uczestnik, który ponadto chce bardzo zrozumieć to, w czym naprawdę uczestniczy. To pragnienie rozumienia sensu owych wydarzeń, a także tego, co po nich nastąpiło: bolesnych doświadczeń stanu wojennego, a potem nadziei i rozczarowań związanych z odzyskaną wolnością oraz budową III Rzeczypospolitej, towarzyszy mi przez lata, skierowało mnie na drogę filozofii. Zawdzięczam to zresztą w dużym stopniu dwóm osobom, którym sporo miejsca poświęcam w tej książce – moim duchowym i intelektualnym przewodnikom: Janowi Pawłowi II oraz ks. Józefowi Tischnerowi, bez których polską Solidarność trudno sobie zresztą wyobrazić.

Proszę podzielić się swoimi rozważaniami. Zacznijmy od tego, na czym polega polskie doświadczenie solidarności.

Przede wszystkim odróżniłbym Solidarność jako ruch społeczny od zwykłej międzyludzkiej solidarności pisanej małą literą, której przejawy można zaobserwować od początku istnienia człowieka. Oczywiście to, że związek zawodowy przyjął właśnie nazwę Solidarność, nie było przypadkiem. Jego uczestnicy intuicyjnie czuli, że słowo to oddaje istotę tego, co ich łączyło i co wspólnie tworzyli. Z drugiej strony, wydarzenia w Polsce z lat 1980–1981 uczyniły ze słowa „solidarność” wartość pierwszoplanową, pokazały jej siłę, przypominając ludziom na całym świecie, jakie znaczenie ma solidarna wspólnota. Ruch Solidarności to było coś absolutnie niezwykłego, coś, co wydarza się niezwykle rzadko, a w takiej skali – słynne 10 milionów członków – chyba nigdy nie zdarzyło się w historii.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama