107,6 FM

Naszym szefem jest papież

O kondycji współczesnego dziennikarstwa oraz specyfice i znaczeniu mediów watykańskich opowiada ks. Krzysztof Ołdakowski SJ, kierownik sekcji polskiej Radia Watykańskiego.

Beata Zajączkowska: Papież stwierdził ostatnio, że nawet przez myśl mu nie przeszło, by w związku ze stanem zdrowia podać się do dymisji. Tymczasem media dywagowały o zbliżającym się konklawe. Niemająca nic wspólnego z prawdą opinia stała się newsem. Co ta sytuacja mówi o kondycji mediów?

Krzysztof Ołdakowski SJ: We współczesnym świecie dziennikarze czasami zamiast opisywać rzeczywistość, przyjmują rolę jej kreatorów w zależności od osobistych poglądów lub zapotrzebowania środowisk, które reprezentują. Stąd ich przekaz bywa projekcją osobistej wizji świata lub odpowiedzią na oczekiwania ich odbiorców. Dominuje spojrzenie uwarunkowane ideologicznymi uprzedzeniami lub wyborem politycznym. Franciszek żartował, że jak papież choruje, to wzmaga się „wiatr lub huragan konklawe”. Powiedział jasno, że nigdy nie przyszło mu do głowy, żeby rezygnować z pełnienia urzędu następcy apostoła Piotra. Podobnie jest z interpretacją jego wypowiedzi. Niektórzy filtrują je przez sito swojej wrażliwości i wydobywają z jego słów to, co im odpowiada. Sam Ojciec Święty wobec różnych interpretacji rodzących się ze zniekształcania jego wypowiedzi zachowuje postawę milczącą, ponieważ wyjaśnianie, jego zdaniem, pogarsza sytuację. Wydaje mi się, że trzeba w interpretacji jego słów i prezentacji jego osoby przestrzegać ogólnie przyjętych zasad, a więc sięgać do źródeł jego myśli, odczytywać jego wypowiedzi w pełnym kontekście, poznawać i lepiej rozumieć jego wrażliwość oraz sposób przeżywania relacji z Bogiem, głęboką troskę o Kościół oraz o jego misję we współczesnym świecie.

Od początku pontyfikatu Franciszek zachęca do budowania kultury spotkania, do pójścia tam, gdzie jest człowiek, i spotkania go takim, jaki jest. Co zawiera się w zachęcie papieża: „Chodź i zobacz” z jego przesłania na Światowy Dzień Komunikacji Społecznej?

Od początku papieże zwracali uwagę na to, że media są darem Bożym dla ludzkości. Dla Kościoła komunikacja jest misją, która powinna się charakteryzować zasadą uczestnictwa i dzielenia się. Franciszek przypomina, że dziennikarz powinien troszczyć się o porozumienie społeczne i przede wszystkim dążyć do prawdy. Podkreśla znaczenie bycia wolnym wobec presji opinii publicznej, tzn. należy mówić jasno w ewangelicznym stylu: „Tak, tak; nie, nie”. Tegoroczne orędzie odnosi się do jednego z zasadniczych problemów współczesnych mediów, który polega na tym, że informacje coraz częściej powstają w redakcji, przed komputerem, jedynie na podstawie danych zaczerpniętych z agencji, z sieci społecznościowych, bez kontaktu z opisywaną rzeczywistością, bez spotkań z ludźmi i bez weryfikacji prawdziwości materiałów. W konsekwencji otrzymujemy spłycony i ujednolicony obraz świata. Zanikają reportaż i wywiad na rzecz informacji, która dobrze się sprzedaje, ale jest oderwana od rzeczywistości. Papież podkreśla znaczenie dziennikarstwa, które wymaga wyjścia, by zobaczyć, jak wygląda prawdziwe życie.

Całe Twoje życie zakonne to służba w mediach. Tworzyłeś Redakcję Katolicką Telewizji Polskiej, potem była praca w Polskim Radiu, komentowanie papieskich pielgrzymek. Na czym polega obecność Kościoła w mediach publicznych?

Uważam, że w mediach publicznych udało się wypracować język mówienia o sprawach duchowych, o Panu Bogu i Kościele. Jest to język pozytywnej propozycji, przekazywanej w duchu dialogu i szacunku dla innych. Ta propozycja uwzględnia różne wrażliwości: artystyczną, egzystencjalną, społeczną i bardziej duchowo-eklezjalną. Adresowana jest do rozmaitych grup odbiorców: od dzieci po osoby starsze. Dociera do wierzących, ale również do tych, którzy nie identyfikują się wprost z Kościołem. Programy religijne w mediach publicznych należą do „strefy podwyższonej wrażliwości”. Trzeba bardzo chronić i promować najgłębsze wartości, stanowiące o sensie ludzkiego istnienia, bo one ze swojej natury są delikatne, mniej oczywiste niż wartości pragmatyczne. Te są raczej krzykliwe i narzucające się.

Czym na tle poprzednich doświadczeń medialnych jest dla Ciebie praca w Radiu Watykańskim?

Radio Watykańskie jest instytucją bardziej jednorodną, jasno zorientowaną aksjologicznie, gdzie ludzi jednoczy ten sam cel, który ogólnie można nazwać niesieniem Ewangelii współczesnemu światu. Jest to radio papieża i Stolicy Apostolskiej, a więc priorytetem jest przekazywanie informacji dotyczących działalności następcy św. Piotra oraz Kościoła powszechnego. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak wiele robi Ojciec Święty, żeby nasz świat był urządzony bardziej po Bożemu, aby był bardziej pokojowy i sprawiedliwy. Możliwość przekazywania przesłania, które zmienia świat na lepsze, sprawia, że czuję się dziennikarsko spełniony, bo to, co mogę przekazywać, buduje ludzi i tworzy mosty porozumienia. Sam dobór informacji wyznaczony jest przez tego, kto jest głównym nadającym naszej rozgłośni, czyli papieża. Staram się jak najwierniej przekazywać myśl jego oraz jego najbliższych współpracowników. Z przemówień Ojca Świętego wydobywam przede wszystkim to, co mówi spontanicznie od siebie, co dodaje poza wcześniej przygotowanym tekstem, ponieważ to płynie bezpośrednio z serca i na tym najbardziej mu zależy.

Był taki moment podczas reformy watykańskich mediów, kiedy zaczęto negować zasadność istnienia papieskiej rozgłośni nadającej w 41 językach, stawiając wyłącznie na wielojęzyczną platformę Vatican News…

Często na początku poważnych reform pojawiają się różne pomysły, które mają racjonalizować koszty oraz zatrudnienie, usprawniać zarządzanie, bardziej angażować nowe technologie, aby przekaz był skuteczniejszy. Może te pierwsze próby przekształceń były efektem niefortunnej interpretacji słów papieża, który powiedział kiedyś, że prawdziwa reforma powinna boleć. Wycofano się jednak z tego pomysłu. Radio Watykańskie jako marka istnieje nadal. Współpracuje z innymi mediami: „L’Osservatore Romano”, serwisem Vatican News i mediami społecznościowymi. Dzięki temu zwielokrotniają się kanały przekazu, pozwalając docierać do różnych grup odbiorców. Radio Watykańskie stanowi nadal ważne ogniwo w systemie medialnym Stolicy Apostolskiej. Jest instytucją międzynarodową, ikoną powszechności Kościoła. Świadczy o tym chociażby fakt, że pracują w nim ludzie z 69 krajów świata.

Jak wyjaśniłbyś specyfikę naszej rozgłośni? Bo to rzeczywiście radio inne niż wszystkie, które znamy.

Radio Watykańskie dociera do różnych narodów, dziś na wszystkich kontynentach. Jak zauważył kiedyś jego długoletni dyrektor, jezuita o. Federico Lombardi – nie chodzi jednak o powielanie tego samego, identycznego przekazu, sformułowanego w podobny sposób w różnych językach. Ważne jest wypowiedzenie tego samego przesłania zawierającego wizję Kościoła, a przede wszystkim papieża, i przekazanie go słuchaczom żyjącym w różnych kulturach oraz w odmiennych sytuacjach. Nie chodzi tylko o tłumaczenie tych samych treści na różne języki, ale o to, żeby to było skierowane do konkretnych odbiorców żyjących w konkretnej kulturze, przez ludzi, którzy znają tę kulturę, niejako są jej ambasadorami w Rzymie. Ważne wydaje się także wpisanie aktualnych problemów dotykających Kościół oraz społeczeństwo w dynamikę historii zbawienia, w której Bóg realizuje swój plan miłości względem człowieka i świata. To jest ostateczna perspektywa, która towarzyszy naszej pracy. Oczywiście jeśli chodzi o treści, staramy się sięgać do nauczania papieskiego i ukazywać je w pełnym kontekście, podejmując także „niemodne” i „niewygodne” tematy. Ważne jest również towarzyszenie Kościołowi w różnych zakątkach świata oraz bycie głosem prześladowanych za wiarę.

W czasie pandemii Franciszek wielokrotnie mówił, że obecny kryzys to szansa na stworzenie lepszego świata, opartego na prawdziwych wartościach. Jaka jest jego recepta na to, by wyjść lepszymi z obecnego kryzysu?

Papież zaproponował „plan na zmartwychwstanie”, służący uzdrowieniu świata po pandemii. Powtarzał, że ona wciągnęła nas w kryzys, a z kryzysu nie wychodzi się takim samym. Wychodzi się lepszym albo gorszym. Wybór należy do nas. Franciszek zauważył, że koronawirusa można pokonać jedynie przeciwciałem solidarności. Sama pandemia pokazała, że wszyscy płyniemy w jednej łodzi i że nikt nie uratuje się w pojedynkę. Potrzebujemy nowego tchnienia Ducha, który odnowi nas w braterskiej wspólnocie, aby potwierdzić, że jesteśmy gotowi do podjęcia razem zadania odrodzenia świata dotkniętego wirusem. Doświadczenie pandemii spowodowało głębokie rany i obnażyło ludzkie słabości. Uświadomiło kruchość istnienia i tymczasowość życia. Okazuje się, że tak niewiele od nas zależy... To powinno skłonić do szukania pewnego punktu oparcia oraz trwałego fundamentu dla swojego życia. Pandemia powinna nas niejako wepchnąć w ramiona Pana Boga – jedynego, który może ocalić nasze życie. W tym czasie papież często pokazywał osoby, które z narażeniem życia towarzyszyły chorym: lekarzy, pielęgniarki, pielęgniarzy, wolontariuszy, pracowników służb bezpieczeństwa oraz innych zaangażowanych, również pośrednio, w pomoc dotkniętym wirusem. Oni dają nam wszystkim lekcję przezwyciężania obojętności i indywidualizmu. W obliczu kryzysu pandemicznego papież próbował budzić w ten sposób sumienie świata. Przypominał, że testem na solidarność ludzkości jest dostępność szczepionki przeciwko COVID-19 dla wszystkich, którzy jej potrzebują. Podkreślał, że byłoby bardzo smutne, gdyby stała się ona jedynie własnością jakiegoś kraju, a nie była dobrem powszechnym. Sam kilka razy inicjował w Watykanie darmowe szczepienia dla ubogich i bezdomnych. Przekazywał również pomoc materialną biednym krajom na wsparcie chorych dotkniętych koronawirusem. •

Ks. Krzysztof Ołdakowski

jezuita, kierownik polskiej sekcji Radia Watykańskiego. Był twórcą i pierwszym redaktorem naczelnym Redakcji Programów Katolickich w Polskim Radiu. Kierował też Redakcją Programów Katolickich w TVP.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama