św. Paweł Miki i Towarzysze

Męczennicy są darem od Boga dla nas. To trudna do przyjęcia prawda, ale bądźmy szczerzy, kto jak nie oni, mają prawo zapytać, cytując św. Pawła z Listu do Hebrajczyków. Czy "opieraliście się aż do przelewu krwi, walcząc przeciw grzechowi"?

I żeby zilustrować tę niewygodną dla nas sytuację Kościół przypomina nam dzisiaj postać syna samuraja, który zamiast podążać drogą katany, to jest japońskiego miecza, pod sztandarem Chrystusa, jako pierwszy jezuicki kleryk pochodzenia japońskiego, poszedł drogą krzyża. I nie jest to wcale określenie na wyrost, bo istotnie św. Paweł Miki i Towarzysze zginęli w 1597 roku ukrzyżowani na wzgórzu za miastem Nagasaki. Zanim zaś zginęli, musieli z woli władz do miejsca swojej kaźni dojść z oddalonego o 1000 km Kioto, gdzie wszyscy razem przebywali w więzieniu. Drogę tę przebyli w miesiąc, zmagając się z ranami, zmęczeniem i chłodem, bo pokonywali ją zimą. A wszystko po to, by ich cierpienie przeraziło najliczniejszą wspólnotę chrześcijan w Japonii, która znajdowała się właśnie w Nagasaki.  Ostrzeżenie okazało się jednak chybione, skoro obok św. Pawła Miki i 23 skazańców z Kioto trzeba było tego samego dnia ukrzyżować jeszcze 2 mieszkańców Nagasaki, którzy odważyli się nieść im pomoc w imię Chrystusa. Ale to akurat zaskoczyło tylko oprawców, bo jak to zostało powiedziane na wstępie, męczennicy są darem od Boga dla nas. Darem trudnym, ale do przyjęcia, jak pokazują wspominane dzisiaj w liturgicznym kalendarzu wypadki z Nagasaki.

« 1 »