Związkowcy NSZZ „Solidarność” pikietowali we wtorek, 10 lutego, przed siedzibą Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. Protest dotyczył – jak wskazują związkowcy – łamania przez właściciela kopalni, spółkę Bumech, zapisów porozumienia podpisanego 29 grudnia ubiegłego roku, które miało gwarantować dalsze zatrudnienie załogi i bezpieczeństwo uczestników podziemnego strajku.
Jak podkreślają przedstawiciele „Solidarności”, mimo zapisów porozumienia, pracownicy biorący udział w kilkudniowym proteście pod ziemią, zainicjowanym tuż przed Wigilią, mieli otrzymać wypowiedzenia umów o pracę. W ich ocenie jest to rażące naruszenie ustaleń zawartych pod koniec grudnia, których stroną – obok pracodawcy i związków zawodowych – był również rząd, pełniący rolę gwaranta.
– To jest skandal – mówili uczestnicy manifestacji przed bramą zakładu, nie kryjąc oburzenia decyzjami zarządu spółki. Związkowcy zwracali uwagę, że jednym z kluczowych punktów porozumienia były gwarancje niezwalniania pracowników zaangażowanych w protest oraz zapewnienie ciągłości zatrudnienia załogi kopalni.
Lider podziemnego protestu, Patryk Iwaniec, w rozmowie z reporterem Radia eM nie krył rozżalenia:
Jak zaznaczał, pracownicy, którzy zdecydowali się na drastyczną formę protestu w okresie świątecznym, działali w przekonaniu, że podpisane porozumienie zapewni im ochronę. – Zaufaliśmy tym zapisom i zapewnieniom. Dziś okazuje się, że to zaufanie zostało nadużyte – podkreślał.
Podczas pikiety głos zabrał również Grzegorz Babij, przewodniczący „Solidarności” w PG Silesia. Zwracał uwagę, że związkowcy czują się nie tylko zawiedzeni postawą pracodawcy, ale również brakiem reakcji ze strony rządu:
Protest w Czechowicach-Dziedzicach wsparły delegacje „Solidarności” z różnych regionów kraju. Związkowcy zapowiadają, że jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, nie wykluczają dalszej eskalacji działań protestacyjnych, w tym kolejnych manifestacji.
Przypomnijmy, że trójstronne porozumienie podpisane 29 grudnia ubiegłego roku miało umożliwić czechowickim górnikom kontynuowanie pracy w kopalni Silesia. Dokument przewidywał również objęcie pracowników programem osłonowym, analogicznym do rozwiązań stosowanych w spółkach górniczych należących do Skarbu Państwa.
Na razie przedstawiciele spółki Bumech nie odnieśli się publicznie do zarzutów formułowanych przez związki zawodowe. Związkowcy zapowiadają jednak, że będą domagać się pilnych rozmów i respektowania zapisów porozumienia, które – jak podkreślają – miało zakończyć jeden z najbardziej napiętych konfliktów pracowniczych w regionie.