św. Herbert

Wszystko, co wiemy o dzisiejszym patronie zawdzięczamy św. Bedzie, który poświęcił mu parę wersów w swojej „Historii narodu angielskiego”.

 Czy znalazł się tam za sprawą roli, jaką odegrał w VII wieku w dziejach Anglii? Nie. To może zawdzięcza to swojemu wyjątkowemu stylowi życia - był w końcu pustelnikiem, który całe swoje życie spędził na wyspie Jeziora Derwentwater w hrabstwie Cumberland. Także nie. Czym więc św. Herbert wsławił się tak bardzo, że pamięć o nim przetrwała aż trzynaście wieków? Przyjaźnią, która aż do śmierci połączyła go ze św. Kutbertem biskupem. W świecie bez mediów społecznościowych, telefonów ani poczty św. Herbert pustelnik, każdego roku na kilka dni opuszczał swoje miejsce odosobnienia, by spotkać się ze swoim przyjacielem. Połączyło ich umiłowanie życia samotnego, jednak o ile św. Herbert mógł je prowadzić bez przeszkód, o tyle jego przyjaciel, zrezygnował z tego marzenia na rzecz posługi diecezjanom. Jednak, gdy nadszedł właściwy czas, także i on pożegnał swoich wiernych i wycofał się na jedną z okolicznych wysp. I choć nie była to wyspa św. Herberta, to i tak ao końca życia raz do roku poświęcali sobie choćby kilku dni na spotkanie i rozmowę. Św. Herbert z Cumberland, pustelnik i św. Kutbert, biskup, umarli nawet tego samego dnia, 20 marca 687 roku, zupełnie jakby nawet u bram nieba chcieli stanąć wspólnie. Bo siła serdecznej więzi opartej na wzajemnej życzliwości jest dużo większa niż nam się to powszechnie wydaje.

« 1 »