Jej uczestnicy wspólnie zastanawiali się nad dziedzictwem ks. Franciszka Blachnickiego w 105. rocznicę jego urodzin.
Zebranych powitał ks. prof. Jacek Kempa, dziekan Wydziału Teologicznego. – Mam wrażenie, że znamy się wszyscy przede wszystkim gdzieś z oazy. Chociaż w różnych latach bywaliśmy na rekolekcjach, ten wspólny duch Ruchu Światło-Życie wielu z nas tutaj sprowadził – podkreślił. Podzielił się także osobistym świadectwem odczytywania nauczania ks. Franciszka Blachnickiego w swoim życiu. Ks. prof. Jacek Kempa odczytał słowo abp. Andrzeja Przybylskiego: „Drodzy organizatorzy i uczestnicy debaty o fenomenie Sługi Bożego księdza Franciszka Blachnickiego. Każde powroty do przeszłości służą temu, co przed nami. Historia jest nie tylko nauczycielką życia, ale i jej życiodajną siłą. Korzeń może długo przetrwać w ziemi, ale żadna nowa latorośl nie wyda owoców bez korzeni. (…) Kiedy szuka się dziś wielu odpowiedzi na pytania o sposoby rozwiązania problemów i zadań dzisiejszego Kościoła i ojczyzny, wydaje się, że na bardzo wiele z nich odpowiedź możemy znaleźć właśnie w dziedzictwie księdza Franciszka Blachnickiego. Obok tego wszystkiego patrzymy na jego postać w duchu wiary i w naszym osobistym przekonaniu o jego świętości” – napisał metropolita katowicki.
Osią spotkania były dwa panele dyskusyjne. Pierwszy, poświęcony rysowi historycznemu, poprowadził Grzegorz Gajda. Wzięli w nim udział: bp Adam Wodarczyk, postulator procesu beatyfikacyjnego sługo Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, dr Andrzej Grajewski, historyk, dziennikarz „Gościa Niedzielnego” oraz dr Andrzej Sznajder, dyrektor katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Bp Adam Wodarczyk, podsumowując etap, na jakim obecnie znajduje się proces beatyfikacyjny, przypomniał, że zatwierdzony został dekret o heroiczności cnót. – Czekamy na wyniki badań Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące potwierdzenia, że śmierć sługi Bożego nie nastąpiła z przyczyn naturalnych. Śledztwo trwa i jesteśmy w oczekiwaniu na ostateczne rozstrzygnięcie. Kiedy to nastąpi, wystąpimy o dokumenty i na bazie badań będziemy pytali, czy nie można zmienić kwalifikacji: zachodzi poważna przesłanka do stwierdzenia, że czcigodny sługa Boży jest męczennikiem. Po pozytywnym zatwierdzeniu będziemy mogli myśleć o momencie beatyfikacji. Jednocześnie czekamy na cud, który dokona się za wstawiennictwem ks. Franciszka Blachnickiego – mówił.
Dr Andrzej Sznajder przypomniał, że założyciel Oazy był „problemem” nie tylko polskich komunistów. – Ta decyzja o jego zamordowaniu pewnie nie zapadła w Polsce. Nasuwają się tu analogie z zamachem na św. Jana Pawła II – przypomniał. – Kto podał truciznę, to jest przedmiotem drugiej fazy śledztwa. Wiemy, że wyniki badań toksykologicznych wykazały, że w szczątkach po 35 latach nadal są obecne substancje toksyczne dla człowieka. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, kto to zrobił, to teraz niezwykle żmudna praca prokuratora. Moim zdaniem ta śmierć była po prostu egzekucją, więc podstawowe pytanie, jakie powinniśmy zadać brzmi: czyja korzyść – zaznaczył A. Sznajder. Odniósł się także do szeroko rozpowszechnionej wersji o winie małżeństwa Gontarczyków. Zdaniem dyrektora katowickiego IPN zadanie tej dwójki agentów było inne: długotrwały sabotaż polegający na wyprowadzaniu olbrzymich kwot pozyskanych m.in. od darczyńców.
Dr Andrzej Grajewski podkreślił, że mówiąc o ks. Franciszku Blachnickim trzeba pamiętać o nieustannym niezrozumieniu, jakie towarzyszyło jego działalności. – Był osaczany przez agentów przez całe swoje kapłańskie życie. Komuniści rozumieli wagę jego propozycji, ponieważ złamał monopol państwa na wychowanie młodzieży, kształtowanie społeczności. Natomiast w Kościele był niezrozumiany: źle interpretowano jego kontakty z zielonoświątkowcami czy z charyzmatykami. Biskupi byli przeciwko niemu, jeden odmówił zeznań w czasie procesu beatyfikacyjnego. A on mimo tych kłód, szedł za swym powołaniem – zaznaczył historyk.
W podsumowaniu dyskusji dr Andrzej Sznajder przyznał, że jego zdaniem miejscem spoczynku założyciela Oazy powinny być Katowice. – Uważam, że tu jest jego miejsce: na Śląsku, w Katowicach. Nie umiem się pogodzić sytuacją, że niemożliwe jest odwiedzenie jego grobu, bo znajduje się w „dolnym kościele”, co do zasady zamkniętym. Poza tym ks. Franciszek Blachnicki do końca swoich dni był kapłanem diecezji katowickiej – zauważył.
Drugi panel dyskusyjny, prowadzony przed Dominikę Szczawińską, był próbą odpowiedzi na pytanie, co dziś zostało z nauczania sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. O współczesnej recepcji tej postaci mówili: Katarzyna Błaszczyńska, aktorka i scenarzystka, ks. prof. Jerzy Szymik, teolog i poeta, ks. prof. Arkadiusz Wuwer, teolog i socjolog oraz ks. Ryszard Nowak, były moderator Ruchu Światło-Życie. – W życiu nie spotkałem lepszego sposobu ewangelizowania młodych ludzi – przekonywał ks. prof. Jerzy Szymik. Przyznał też, że spotkanie z ks. Blachnickim było dla niego wymagającym doświadczeniem. – Poznałem go w seminarium, na wykładach z teologii pastoralnej w Krakowie. O tym czasie mogę powiedzieć dwie rzeczy: w zasadzie nie dało się słuchać jego wykładów, nie dlatego, że był nieprzygotowany, nie miał daru. On był w stanie całkowitego wyczerpania fizycznego przez mnogość zajęć, w jakie się angażował. A druga rzecz: przed egzaminem dał nam skrypt, który był być może najciekawszym skryptem, z jakim miałem do czynienia. Takiej wizji pastoralnej, jaka tam była, nie spotkaliśmy nigdy. Wtedy z kolegami z roku doceniliśmy siłę tego, co ten człowiek miał w głowie i w sercu – wspominał.
Natomiast ks. prof. Arkadiusz Wuwer porównał sługę Bożego do… postaci Gandalfa Szarego. – Był, czuwał, ale nikt go nie widział. Patrząc wstecz, widzę, że jako młodych chłopaków przyciągała nas aura tajemniczości dobrego, ale ukrywanego dzieła. Niewiele rozumieliśmy z jego materiałów formacyjnych. Pociągało nas doświadczenie wspólnoty. Później miałem poczucie opuszczenia: kiedy dowiedzieliśmy się, że wyjechał. Był daleko, nie wiedzieliśmy, czym się zajmuje. Wszyscy czuliśmy, że chcemy go mieć blisko. Ostatnim mocnym akordem było poczucie niezrozumienia czy nawet rozczarowania, kiedy spoczął nie w Katowicach, ale w Krościenku. Jego fizyczną obecnością bylibyśmy bardziej umocnieni – dzielił się swoim doświadczeniem ks. A. Wuwer. – Ks. Franciszka Blachnickiego spotkałem przez jego słowo i jego dzieło. Wszedłem w Ruch Światło-Życie, mając 17 lat i to zmieniło moje życie. Pomyślałem, że chcę być jak oni, animatorzy. Poznałem wtedy wizję Kościoła, która mnie do dzisiaj zachwyca. Nie spotkałem drugiego tak szerokiego spojrzenia na wspólnotę – podkreślił.
Ks. prof. Jerzy Szymik zaznaczył, że jego zdaniem dziedzictwem sługi Bożego, do którego powinna wrócić wspólnota Kościoła jest „świadome mieszanie się do polityki”. – Nie chodzi o walkę o władzę, ale świadome i odważne włączanie się w sprawy budowania dobra wspólnego – podkreślił. – Umiłowania wolności nauczyłem się od ks. Franciszka Blachnickiego. A ona zawsze zaczyna się od wyzwolenia wewnętrznego – dodał ks. prof. Arkadiusz Wuwer. – Powinniśmy nieustannie pamiętać, o charyzmacie odwagi, jakim odznaczał się ks. Franciszek. I jego nauczaniu, że wolność jest progresywna, jest wolnością do czegoś – zaznaczył ks. Ryszard Nowak. – „Łaska działa w sposób nieskrępowany” ten cytat z ks. Franciszka Blachnickiego jest mi cały czas bliski – podzieliła się Katarzyna Błaszczyńska.
Obie dyskusje były przeplatane cytatami z ks. Franciszka Blachnickiego w interpretacji Antoniego Gryzika, aktora Teatru Śląskiego. Zgromadzeni wysłuchali także minirecitalu gitarowego. Dyskusję podsumował bp Adam Wodarczyk, który podziękował za organizację wydarzenia Adamowi Kraśnickiemu, dziennikarzowi i dokumentaliście. Jednocześnie podkreślił, że wspólną konkluzją obu dyskusji jest aktualność obserwacji ks. Franciszka Blachnickiego.
Na zakończenie zebrani obejrzeli film dokumentalny „Prorok nigdy nie umiera” w reżyserii Adama Kraśnickiego.