Prawdziwa wiedza, idzie w parze z pokorą. Albo raczej iść powinna, żeby ten kto ją posiada trafił do nieba. Tak jak miało to miejsce w przypadku dzisiejszego patrona.
Ten biskup Sewilii, który zwoływał synody, fundował kościoły i słynął z miłosierdzia, przed swoją śmiercią 4 kwietnia 636 roku stanął bowiem w katedrze przed wszystkimi wiernymi, zdjął szaty hierarchy, nałożył wór pokutny, odbył publiczną spowiedź i poprosił, by odpuszczono mu jego przewiny i zaniedbania. A mówił to człowiek, którego nazywano najuczeńszym mężem swoich czasów. Który zafascynowany światem postanowił całą wiedzę, jaką w VI wieku dysponowała Europa, uporządkować i przystępnie opisać w potężnym, 20-tomowym dziele zatytułowanym "Etymologie". I zrobił to z takim rozmachem, że dzisiaj nie tylko uważany jest za doktora Kościoła, ale także za patrona internetu. Nie dlatego jednak, że stworzył dzieło interdyscyplinarne, którego czytelnik obok matematyki znajdował też muzykę, astronomię, medycynę, prawo czy geografię. Tym, co do dziś fascynuje w tej pierwszej na świecie encyklopedii autorstwa św. Izydora z Sewilii, jest jej struktura odnośników, które oferowały czytelnikowi obcowanie nie tyle z odrębnymi blokami wiedzy, ile z powiązanym ze sobą na wielu płaszczyznach fascynującym obrazem świata. Świata, który oferując wiele do odkrycia, cierpliwie prowadzi nas w stronę Stwórcy. Bo rzeczywistość, z której Boga wyrzucamy – a to rozważamy dzisiaj, w Wielką Sobotę – jest fundamentalnie niepełna.