- Krzyż, cierpienie może być narzędziem zbawienia. Moja rezygnacja z egoistycznych pragnień, z myślenia tylko o sobie, moje cierpienie, krzyż podejmowany ze względu na drugiego człowieka ma ogromne znaczenie. I nie chodzi o to, abyśmy na siłę szukali krzyża. Chodzi o odkrycie i przyjęcie woli Boga, zgoda na nią - mówił bp Grzegorz Olszowski.
Wielkopiątkowej liturgii w Archikatedrze Chrystusa Króla przewodniczył bp Olszowski. W pierwszych słowach homilii zwrócił uwagę na obecną sytuację mieszkańców Ziemi Świętej. - Niech także dziś nasze myśli, nasze serca będą zwrócone w kierunku Ziemi Świętej i tam, gdzie chrześcijanie Bliskiego Wschodu cierpią z powodu okrutnego konfliktu i w wielu przypadkach nie mogą w pełni przeżywać obrzędów tych świętych dni - powiedział i przywołał słowa Papieża Leona XIV: "Właśnie teraz, gdy Kościół kontempluje misterium męki Pańskiej, nie możemy zapominać o tych, którzy w rzeczywisty sposób uczestniczą dzisiaj w Jego cierpieniu. Ich doświadczenie jest wołaniem do sumień wszystkich. Wznieśmy naszą modlitwę do Księcia Pokoju, aby wspierał narody zranione wojną i otwierał konkretne drogi pojednania i pokoju".
Bóg nadaje sens
Bp Olszowski podkreślił, że cierpienie Jezusa "nie było pozorne, lecz rzeczywiste" i zapowiadane przez proroków. - Według Izajasza, Sługa Pański w jakiś sposób dźwiga na sobie wszystkie problemy i cierpienia, które sprowadzamy na siebie sami, żyjąc zgodnie z naszymi własnymi zasadami, a nie Bożymi. Sługa ten bierze na siebie karę, która miała być wymierzona nam. On sprowadza na siebie Boży sąd, spowodowany naszymi grzechami. Gdyż zło, grzech są źródłem cierpienia. A zapłatą za grzech jest śmierć! Co więcej - Jezus, umierając za nasze grzechy, przynosi nam zbawienie. Perspektywą naszego życia jest wieczność! Dzięki męce i śmierci Jezusa moje życie i cierpienie nabierają innego wymiaru, głębszego sensu - mówił.
Kaznodzieja przypomniał również, że "sam krzyż, samo cierpienie nie ma sensu". - Bóg nadaje sens memu życiu, cierpieniu i śmierci. A Bóg jest miłością! "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne". Nikt nie miał większej miłości. Miłość nadaje sens mojemu życiu, cierpieniu i śmierci. Ale także prawdą jest, że im większa miłość, tym większe cierpienie. Najbardziej boli odrzucenie przez osobę, którą kocham. Jezus został odrzucony przez ludzi. Krzyż jest zatem znakiem ogromnego cierpienia i szaleńczej miłości Boga do człowieka. Mamy łączyć swoje cierpienie z krzyżem Jezusa. Bez Jezusa i doświadczenia Jego miłości cierpienie jest nie do zniesienia - podkreślił.
Miłości nauka
Bp Olszowski nawiązał także do hasła roku duszpasterskiego: "Uczniowie-misjonarze". Przekonywał, że bycie misjonarzem miłości jest nierozłącznie związane z byciem uczniem krzyża. - Nie ma innej drogi do zmartwychwstania niż przez krzyż, do życia niż przez śmierć. Jak zrobić użytek ze swojego cierpienia, które - czy nam się to podoba, czy nie - i tak jest obecne? W jedności z Jezusem ofiarować cierpienie za zbawienie świata. Krzyż, cierpienie może być narzędziem zbawienia. Moja rezygnacja z egoistycznych pragnień, z myślenia tylko o sobie, moje cierpienie, krzyż podejmowany ze względu na drugiego człowieka, dla drugiego człowieka - tego, którego Bóg stawia na mojej drodze - ma ogromne znaczenie. I nie chodzi o to, abyśmy na siłę szukali krzyża. Chodzi o odkrycie i przyjęcie woli Boga, zgoda na nią - tłumaczył.
Kaznodzieja za papieżem Leonem XVI przypomniał, że każdy wierzący powinien stać się misjonarzem miłości. - Jesteśmy sobie potrzebni, gdyż każdy z nas przeżywa jakąś formę ubóstwa. Ubodzy są wśród nas, w naszych domach, w naszych środowiskach. Potrzebujemy siebie nawzajem, potrzebujemy swojej pomocy! W kontekście tych słów papieża spójrzmy jeszcze raz na Bliski Wschód, na Ziemię Świętą i wsłuchajmy się w słowa kard. Pierbattisty Pizzaballi, Wielkiego Przeora Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu w Jerozolimie, który powiedział, że "uczymy się patrzeć na to miasto oczami Chrystusa. Uczymy się z Nim płakać, ale także z Nim mieć nadzieję. Ponieważ ta sama Jerozolima, która odrzuciła Księcia Pokoju, ujrzała także pusty grób. Wojna nie zdoła wymazać zmartwychwstania. Ból nie zgasi nadziei". Kontemplujmy dziś z uwagą krzyż Jezusa Chrystusa i przyjmijmy tę prawdę: "w krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie, w krzyżu miłości nauka" - zachęcał.