Czy zwykły krawiec o imieniu Ludwik i zwykła pobożna kobieta, na którą wołano Antonina, mogą stać się drogą, która zaprowadzi jakiegoś człowieka do chwały nieba?
Oczywiście, że mogą. I nawet znamy dobrze jego imię - to Cezary Bus. Żołnierz, kapitan gwardii króla Francji Karola IX, miłośnik awantur i życia ze wszystkimi jego urokami. Niestety taki niehigieniczny tryb życia, jak państwo się domyślacie, często kończy się poważną chorobą, co stało się również udziałem Cezarego. To jednak, co z początku wydawało się być zasłużoną karą albo Bożym dopustem, okazało się dla niego zbawienne w skutkach. Gdy bowiem hulaszczy przyjaciele znikli z horyzontu, nasz dzisiejszy patron zaczął dostrzegać wokół siebie zwykłych ludzi. Krawca, który dbał o jego ubranie, a z czasem został zakrystianinem w pobliskim kościele i wspomnianą Antoninę, kobietę pomagającą Cezaremu przy prowadzeniu domu. Ponieważ Antonina była analfabetką, prosiła często swego chlebodawcę, by ten czytał jej żywoty świętych, gdy ona będzie pracować. Biorąc pod uwagę stan, w jakim nasz patron się znajdował, i całe mnóstwo wolnego czasu, zgadzał się na ową lekturę chętnie. A z każdą przeczytaną historią w jego życiu zachodziła zmiana. Zmiana, która dała o sobie znać w pełni, gdy Cezary pewnego dnia poprosił Antoninę o przyprowadzenie spowiednika. I tak w wieku 42 lat Cezary Bus z hulaki stał się kapłanem, którego największym pragnieniem serca było zwalczanie religijnej ignorancji, która sprawia, że ludziom stają się obojętne sprawy Boga i nieba. I pozostał temu zadaniu wierny aż do swojej śmierci 15 kwietnia 1607 roku, to jest przez kolejne tym razem święte 21 lat życia.