Św. Katarzyna Tekakwitha

Różaniec. Połączone sznurkiem paciorki wyznaczające strukturę i rytm maryjnej modlitwy.

Jednak dla Tekakwithy, Indianki z plemienia Mohawków, to tylko korale. Pamiątka po matce, chrześcijańskiej brance, którą zabrała czarna ospa, gdy dziewczynka miała ledwie 4 lata. Wszystko się jednak zmienia, kiedy pewnego razu w jej wiosce pojawiają się jezuiccy misjonarze. Pod wpływem ich słów Tekakwitha przypomina sobie wszystko, co w ukryciu wieczorami opowiadała jej mama. O Jezusie, Bożym Synu, o jego ofierze złożonej na krzyżu, o nowym życiu, które podarował ludziom. Ta młoda Indianka przypomina sobie także, do czego jej mamie służył różaniec. Poruszona do głębi tymi wspomnieniami, 5 kwietnia 1667 roku Tekawitha przyjmuje chrzest, a wraz z nim nowe imię: Kateri, czyli Katarzyna. Jak łatwo się domyślić jej otoczenie nie akceptuje jej wyboru. Zmuszona do ucieczki, wędruje 200 km przez kanadyjskie bezdroża, by dojść do katolickiej misji w pobliżu dzisiejszego Montrealu. Tam znajduje dom u pewnej chrześcijanki, tam przyjmuje pierwszą komunię i tam też - opiekując się ludźmi odrzuconymi jak ona sama - staje się prawdziwym znakiem Bożej miłości dla swoich rodaków. O jej wyjątkowości świadczy nie tylko wyniesienie do chwały ołtarzy, ale i cud, który dokonuje się w dniu jej śmierci, 17 kwietnia 1680 roku – to wtedy z twarzy św. Kateri Tekakwithy znikają ślady po czarnej ospie, które całe życie ją oszpecały. Odchodzi do Boga piękna niczym Maryja, której życie kontemplowała od swego nawrócenia na różańcu.

« 1 »

Zapisane na później