Był taki dzień, kiedy chodził wzdłuż murów seminarium i nie miał odwagi wejść. Dziś sam mówi młodym: trzeba przekroczyć próg. O Słowie, które przemienia, o miłosierdziu i o cichym głosie powołania – w przededniu Niedzieli Biblijnej mówi w Rozmowie Poranka Radia eM bp Adam Wodarczyk.
Zbliża się Niedziela Biblijna i Tydzień Biblijny – czas, który Kościół od osiemnastu lat przeżywa jako szczególne zaproszenie do spotkania ze Słowem Bożym. Nie chodzi jednak tylko o kolejne wydarzenie czy inicjatywę duszpasterską.
– „To przede wszystkim impuls dla każdego z nas, aby żyć Słowem Bożym, aby je przyjmować i nim się dzielić” – mówi bp Adam Wodarczyk.
Obok ogólnopolskich inicjatyw, takich jak Narodowe Czytanie Pisma Świętego w miejscach szczególnych – jak Łagiewniki czy Jasna Góra – najważniejsze pozostaje to, co wydarzy się w sercu konkretnego człowieka. Bo Biblia – jak podkreśla biskup – „nie jest kolejną powieścią, ale księgą, w której przemawia Bóg”.
Dziś dostęp do niej jest łatwiejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Można ją czytać, słuchać, mieć w telefonie. A jednak nie chodzi tylko o formę.
– „To jest Słowo, które nas przemienia i które wymaga wysiłku, żeby je zgłębić” – zaznacza.
Bp Wodarczyk wraca pamięcią do swojej młodości, gdy Biblia nie była tak łatwo dostępna. Otrzymał ją jako nastolatek, w czasie ruchu oazowego. – „I tak myślę, że ta moja przygoda ze Słowem Bożym trwa do dziś” – mówi.
To właśnie wtedy zaczęło się także jego rozeznawanie powołania. Nie było ono jednak łatwe ani oczywiste.
Pamięta dzień, kiedy przyjechał do seminarium w Katowicach, by złożyć dokumenty. Nie wszedł od razu.
– „Chodziłem trzy albo cztery razy wzdłuż seminarium i zbierałem się na odwagę” – wspomina.
Ten obraz staje się dziś dla niego symbolem drogi wielu młodych ludzi. – „Trzeba zdobyć się na odwagę i przekroczyć próg” – mówi.
Choć – jak zauważa – współczesny świat jest pełen hałasu, młodzi nadal słyszą głos powołania. Trudniej jednak czasem na niego odpowiedzieć.
Podobnie jest z doświadczeniem miłosierdzia. – „Każdy z nas go potrzebuje” – podkreśla biskup. Nie tylko ci ubodzy czy wykluczeni, ale także ci, którym – po ludzku – niczego nie brakuje.
– „Czasami trudniej dotrzeć z orędziem miłosierdzia do tych, którym wydaje się, że go nie potrzebują” – zauważa.
Miłosierdzie nie kończy się na słowach. To także obecność, towarzyszenie, uważność na drugiego człowieka.
Podobnej cierpliwości wymaga modlitwa. Różaniec – często kojarzony z osobami starszymi – w rzeczywistości jest drogą dla każdego.
– „To modlitwa tych, którzy chcą się uczyć kontemplacji życia Jezusa i Maryi” – mówi bp Wodarczyk.
I dodaje: – „Do tej modlitwy człowiek dojrzewa latami”.
Na zakończenie rozmowy biskup zostawia słowo z Ewangelii, które nazywane jest jej sercem:
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.
To zdanie – jak przypomina – streszcza wszystko. I być może właśnie od niego warto zacząć swoją drogę ze Słowem.
...a przede wszystkim lokalna, sprawy, które cieszą, martwią, niepokoją, bulwersują, decyzje, które zmienią nasze miasta, region a może nasze życie.
Zapraszamy do tych rozmów gości, którzy mają coś do powiedzenia: eksperci wyjaśniają, politycy się tłumaczą…
Trzymamy rękę na pulsie.