Posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli pochwycić Go w mowie. Mk 12,13
Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?»
Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę? Przynieście mi denara; chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?»
Odpowiedzieli Mu: «Cezara».
Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».
I byli pełni podziwu dla Niego.
Pochwycić Go na słowie. Jakie to ludzkie i aktualne. W myśl XVII-wiecznych słów filozofa Thomasa Hobbesa, powtórzonych przez poetę Edwarda Stachurę: „Człowiek człowiekowi wilkiem”. Należy osaczyć, kąsać i zaszczuć. Postawić pod ścianą i rozstrzelać pytaniami. Nie ich liczbą, ale podchwytliwością. Wpierw podchlebić się i pogłaskać, aby oponenta zmiękczyć. Potem wyprowadzić jeden strzał, stawiający przed alternatywą: jesteś z nami albo przeciw nam. Jezus nie wchodzi w ich logikę. Nie daje się osaczyć i zaszczuć. Wychodzi poza ich ogląd rzeczywistości. Pokazuje dwa światy, żyjące nie przeciw sobie, ale obok siebie. Cezar ma swoje. Bóg ma swoje. Odpowiedź wzbudza podziw. Podziw rodzi się ze wsłuchania się w słowa Jezusa, a nie z próby złapania Go w pułapkę. Niech to będzie podpowiedzią dla nas: słuchaj Jezusa, a nie stawiaj Go pod ścianą.