W archidiecezji katowickiej oficjalnie rozpoczął się proces beatyfikacyjny Sługi Bożego ks. Pawła Kontnego SChr, bohaterskiego chrystusowca zamordowanego w 1945 roku przez żołnierzy Armii Czerwonej
Sługa Boży ks. Paweł Kontny
W archidiecezji katowickiej oficjalnie rozpoczął się proces beatyfikacyjny Sługi Bożego ks. Pawła Kontnego SChr – bohaterskiego chrystusowca, którego w 1945 roku zamordowali żołnierze Armii Czerwonej. Zaglądamy za kulisy tego historycznego wydarzenia. O pamięć i prawny bieg całego postępowania pytamy ludzi, którzy znają tę sprawę najlepiej.
Uroczysta inauguracja etapu diecezjalnego odbyła się 16 czerwca w kościele pw. św. Anny w Lędzinach. To właśnie tam 1 lutego 1945 roku 35-letni kapłan oddał swoje życie. Świadomie założył wtedy na ramię biało-czerwoną opaskę i wyszedł naprzeciw sowieckim żołnierzom, aby wyrwać z ich rąk dwie napastowane dziewczyny. Za ten heroiczny czyn został bestialsko skatowany, a następnie zastrzelony. Dziś, po wielu dekadach starań, sprawa oficjalnie trafiła przed Trybunał Beatyfikacyjny. Z tej okazji przygotowaliśmy dwie wyjątkowe rozmowy.
W pierwszej części o kulisach prawnych, procedurach watykańskich i wyzwaniach historycznych opowiada postulator procesu, ks. Bogusław Kozioł SChr. Tłumaczy, jak wygląda gromadzenie archiwalnych dokumentów oraz jak Kościół bada tak zwaną opinię o męczeństwie. Porusza też niezwykle ważny wątek walki z komunistyczną cenzurą, która przez dziesięciolecia próbowała wymazać pamięć o zbrodniach Armii Czerwonej na Śląsku.
Druga część ma wymiar bardzo osobisty. Rozmawiamy z Pawłem Kontnym – imiennikiem i krewnym Sługi Bożego, dla którego męczennik był stryjecznym dziadkiem. Nasz gość dzieli się unikalnymi, domowymi wspomnieniami pielęgnowanymi od pokoleń w Tychach-Paprocanach. Opowiada o tym, jak postać bohaterskiego wuja kształtowała kolejnych członków rodziny.
Kościół od środka i Kościół widziany z zewnątrz. Co o nim wiemy, jak o nim myślimy, co nas zachwyca a co gorszy? Do szczerej rozmowy o Kościele zapraszają Dominika Szczawińska i Łukasz Tura.