Dzisiejszy patron to muzyk i wokalista. Choć w VIII wieku, gdy odnosił sukcesy na królewskim dworze Karola Wielkiego mówiło się raczej śpiewak.
A ponieważ muzyka była ważną częścią dworskiego życia, Arnold, bo takie imię nosił nasz bohater, umilał władcy czas również w czasie polowań. I tu zaczyna się historia, której zawdzięcza on dzisiejsze wspomnienie w Kościele. Oto bowiem, gdy cała dworska świta zajmowała się gonitwą za zwierzyną, on dostrzegł to, czego inni nie widzieli – ludzi z okolicznych wiosek, którzy cierpieli biedę, bo choć mieszkali w sercu puszczy, to z własności króla nie wolno im było pozyskiwać ani drewna, ani zwierząt. Ich wygląd poruszył w sercu Arnolda najczulszą strunę, dlatego gdy tylko Karol Wielki wrócił na posiłek do obozu, poprosił władcę o ofiarowanie mu kawałka tego lasu. I tutaj w pełni możemy poznać miarę jego muzycznego talentu, bo las ten i okoliczne wioski – w sumie 15 - dostał na własność. Tutaj objawiła się także jego nie tylko muzyczna wrażliwość, bo biorąc króla na świadka, las oficjalnie oddał w użytkowanie chłopom. Arnold zrobił tym spore wrażenie na Karolu Wielkim, a okoliczni mieszkańcy nie zapomnieli mu jego hojności, bo znamy dziś nazwę każdej z 15 wsi, które wyswobodził, a jedna z nich, obecnie dzielnica miasta Düren, niezmiennie od 1200 lat nosi nazwę Arnoldsweiler, to jest wioski św. Arnolda Wyznawcy, bo Kościół uznał oficjalnie ciągłość jego kultu.