Katecheza przez muzykę. Dlaczego lepiej zapamiętujemy to, co śpiewane?

Przeciętny wierny spytany o czym było kazanie sprzed miesiąca najprawdopodobniej rozłoży ręce. Jak jednak tego samego wiernego poprosimy o zaśpiewanie pieśni religijnej, której uczył się w szkole na katechezie, możemy być pewni, że zrobi to bez zająknięcia. Jak to się dzieje, że tak dobrze zapamiętujemy to, co jest śpiewane? Mechanizm sprawia, że muzyka od stuleci pełni w przekazie religijnym funkcję, której zwykła mowa nie jest w stanie zastąpić.

Katecheza przez muzykę nie jest wcale wynalazkiem współczesnej pedagogiki czy ustępstwem mającym uatrakcyjnić lekcje. To bardzo stara, a zarazem skuteczna metoda przekazywania wiedzy na temat wiary. Warto więc przyjrzeć się temu, dlaczego słowa, które są śpiewane, tak mocno zapadają w pamięć, jak Kościół wykorzystywał tę metodę przez wieki i co z tego wynika dla współczesnego praktykowania katechezy.

Melodia jako rusztowanie pamięci

To, co głównie odróżnia tekst śpiewany od mówionego, jest to, że melodia narzuca pewną strukturę. Wypowiadane zdania są ciągiem słów o dowolnej długości i nieregularnej rytmice, przez co pamięci zajmuje więcej czasu na uporządkowanie i zapamiętanie ich. W piosenkach słowa utrzymane są już w gotowej ramie, składającej się z określonej liczby sylab, przewidywalnego akcentu czy powtarzalnego wzorca metrycznego. Dodatkowo każde ze słów pojawia się zawsze w określonym miejscu i ma przypisany rym. W efekcie podczas przypominania sobie pieśni nie odtwarzamy pojedynczych słów. W głowie odbudowują się całe frazy, które są spajane przez melodię. Właśnie dlatego zapomniane słowo często wraca samo, jeśli tylko zanucimy linijkę, w której się znajduje.

Ogromne znaczenie ma również fakt, że śpiew angażuje więcej niż jeden kanał przetwarzania informacji. Jednocześnie przetwarzamy warstwę emocjonalną, językową, dźwiękową, a nawet ruchową poprzez angażowanie oddechu, aparatu mowy czy wykonywanie gestów. To wszystko składa się na wielokrotne zapisywanie w głowie tego samego materiału, ale za każdym razem w innych formach. Do tego dochodzi czynnik czysto praktyczny: pieśni się powtarza dziesiątki razy w ciągu roku, a tekst kazania słyszymy tylko raz. To połączenie rozłożonej w czasie powtarzalności z silnym kontekstem emocjonalnym tworzy ślad pamięciowy, który jest wyjątkowo odporny na zapominanie. 

Czego naprawdę uczą pieśni? Teologia zamknięta w zwrotkach

Uczniowie z lekcji religii bardzo często wynoszą jedynie określony zasób pojęć, a wiedzę o wierze przyswajają głównie przy okazji śpiewu, jak nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Pieśni mszalne uczą struktury liturgii lepiej niż jakikolwiek schemat wskazany na lekcji w szkole. Dzieci, które regularnie śpiewają w kościele, zapamiętują kolejność części Mszy i ich sens jak coś zupełnie oczywistego. Pieśni wielkopostne budują wiedzą na temat wydarzeń paschalnych, pieśni maryjne przekazują pewne dogmaty, a psalmy przekazują całe wersety z Biblii w formie, którą można zapamiętać w sposób dosłowny. W takiej formie to wcale nie jest uboczny przekaz. To realny katechizm, który zostanie przyswojony dzięki melodii, a nie nudnej definicji.

Najlepiej widać to również na przykładzie okresu Bożego Narodzenia. To właśnie w tym czasie śpiew przejmuje główną rolę nośnika treści. Przykładowo “Bóg się rodzi”, czyli tak naprawdę “Pieśń o Narodzeniu Pańskim” Franciszka Karpińskiego mieści w sobie całą teologię wcielenia, a dziecko śpiewając kolejne zwrotki styka się z ideą Boga przyjmującego ludzką naturę i uczy się jej na długo przed tym, zanim usłyszy o niej wykład. Kolęda “W żłobie leży” natomiast stawia przed słuchaczem scenę narodzin w sposób niemalże filmowy. Z kolei “Cicha noc”, która obecnie przetłumaczona jest na kilkadziesiąt języków, śpiewana jest w każdym polskim domu i w kilkunastu wersach mieści noc narodzenia, warunki panujące w stajence, motyw światła przechodzącego w ciemność. Wszystko zostaje opowiedziany w bardzo skrótowy, ale jednocześnie obrazowy sposób, gdzie normalnie ten sam zestaw treści przekazywany w formie wykładu, potrzebowałby nawet kilku stron tekstu. Przy tym zostałby o wiele gorzej zapamiętany niż historia z kolędy. W ten sam sposób działają również pieśni oazowe, uwielbieniowe czy wspólnotowe, bo opowiadają historię z Pisma Świętego i prawd wiary w prosty sposób.

Jak korzystać ze śpiewu w katechezie, żeby uczył, a nie tylko brzmiał?

Skuteczność nauki wiary poprzez muzykę religijną i pieśni ma jednak swoje ograniczenia i zagrożenia. Jednym z nich jest traktowanie pieśni jako przerywnika. Natomiast śpiew powinien być stałym elementem katechezy, który jest osadzony w temacie zajęć, wprowadza go, ilustruje i najlepiej podsumowuje. Do pełnego zrozumienia pieśń warto rozbijać na zwrotki, wspólnie czytać i wyjaśniać metafory, archaizmy, wskazywać fragmenty, które nawiązują do Biblii. Uczeń, który wie, skąd wzięły się dane słowa w tekście, śpiewa je z większym zaangażowaniem i zapamiętuje razem ze znaczeniem. Podobnie będzie działać uczestnictwo dzieci w scholach. Dla dziecka, które samodzielnie śpiewa, pieśń przestaje być jedynie materiałem do przyswojenia, a staje się czymś, co może współtworzyć i w czym może aktywnie uczestniczyć.

Równie istotna jest przestrzeń domowa, gdzie katecheza za pomocą muzyki przebiega najbardziej naturalnie. Wspólne kolędowanie, śpiewanie przed snem czy nawet odpalona w tle płyta z pieśniami. To wszystko sprawia, że w głowie dziecka treść pieśni kojarzy się z emocjonalnym poczuciem bezpieczeństwa i bliskości, a to jest bardzo silny bodziec wpływający na zapamiętywanie. Warto jednak na tym nie poprzestawać i wspólnie sięgać do tekstów, wykorzystując przy tym stron internetowych z tekstami pieśni religijnych i kolęd, takich jak np. Tekściory. W ten sposób muzyka religijna stanie się dla dziecka nie tylko tłem, ale również nabierze istotnego kontekstu, który jest tak kluczowy przy budowaniu wiary.

Artykuł zewnętrzny zawierający reklamę Interia.pl sp. z o.o.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..