To największy teolog chrześcijańskiej starożytności. Jeden z czterech wielkich doktorów Kościoła Zachodniego.
Gigant, którego twórczość obejmuje nie tylko 363 kazania i 217 listów, które przetrwały 1600 lat burzliwej historii świata, ale także kilkadziesiąt tomów pism. Tak, wobec wielkości dzisiejszego patrona, św. Augustyna, biskupa Hippony, można zaniemówić. Wtedy jednak dobrze jest zerknąć na obrazy, które go przedstawiają i na atrybuty, które mu na nich towarzyszą. Bo to one właśnie dokonują cudu opisania dzisiejszego patrona w pigułce. Są nimi: dziecko nad brzegiem morza przelewające wodę do dołka, anioł mówiący mu do ucha i płonące serce przebite strzałą. Dziecko, jest nawiązaniem do snu świętego Augustyna, w którym zobaczył on je siedzące na plaży i usiłujące przelać muszelką zawartość morza do dołka wykopanego w piasku. Zapytane przez Augustyna po co to robi, miało odpowiedzieć: „Prędzej przeleję morze do tego dołka, niż ty swoim umysłem pojmiesz tajemnicę Trójcy Świętej”. Stąd właśnie drugi atrybut dzisiejszego patrona to anioł, który mówiąc do ucha odsłania mu tajemnice, których rozum nie potrafi zgłębić. A jakie to tajemnice? Że Bóg nas kocha i wszystko na świecie ma sens jedynie w perspektywie miłości. Stąd owo płonące serce, które często dzierży w swej dłoni św. Augustyn z Hippony.