1 września od zawsze wiąże się z emocjami. Wracamy przecież po wakacjach do szkolnej codzienności. Jaka będzie ona w tym roku? Czy sobie z nią poradzimy?
Groza tych pytań potrafi skutecznie zabić ducha, dlatego wezwijmy na pomoc dzisiejszą patronkę – orędowniczkę od trudnych początków. Anna Maria Redi mieszkała we Włoszech w połowie XVIII wieku i jak każda nastolatka, bardzo poważnie zastanawiała się, co przyniesie jej przyszłość. Z jednej strony bardzo chciała wstąpić do karmelitanek, z drugiej bała się czy podoła rygorowi jednego z najsurowszych żeńskich zakonów. I wtedy właśnie do szkoły klasztornej, w której Anna Maria pobierała nauki, przyjechała absolwentka tejże placówki. Przyjechała, by pożegnać się z dawnymi nauczycielami, wstępowała bowiem właśnie do karmelitanek bosych we Florencji. Jej entuzjazm i radość stały się dla naszej dzisiejszej patronki dosłownie znakiem z nieba. W miejsce strachu przed tym, co potencjalnie trudne lub nieznane, zamieszkały w sercu Anny Marii i sprawiły, że stała się ona niebawem św. Teresą Małgorzatą Redi od Najświętszego Serca Jezusa – jedną z siedmiu kanonizowanych karmelitanek, stojącą w jednym rzędzie obok Teresy z Avilla, Teresy z Lisieux czy Teresy Benedykty od Krzyża.